Wywiad

Wywiad z Donaldem Tuskiem

Tomasz Machała: Witam państwa ze studia Polsat. Dziś specjalna okazja ? pierwsza rocznica powołania nowego rządu i po raz pierwszy w tym studiu specjalny gość ? premier Donald Tusk. Witam panie premierze.
Donald Tusk: Moje uszanowanie.
T.M.: Panie premierze, szybko ten rok minął?
D.T.: Bardzo szybko, miał tylko 12 miesięcy. 12 miesięcy biegu i na szczęście nie jesteśmy sami, pomaga nam opozycja, pomaga prezydent, pomagają trudne okoliczności i dlatego ten czas leci jeszcze szybciej niż się można było spodziewać. Trochę żartuję, ale fakt, że my działamy w warunkach takiego szczególnego natężenia i faktów, a także emocji, bo pamiętamy, że wygrywaliśmy wybory i przejmowaliśmy władzę w atmosferze niezwykłych emocji politycznych. To wszystko powoduje, że ten świat polskiej polityki jest rzeczywiście rozpędzony, więc nie spodziewałem się, tak, to chyba najszybszy rok w moim życiu.


T.M.: Panie premierze, a ta praca wygląda mniej więcej tak jak pan sobie wyobrażał rok temu. Niektórzy mówią, że to jest najtrudniejsza praca w Polsce, nie ujmując oczywiście innym, górnika przodkowego na przykład, ale czy to jest mniej więcej to, czego się pan spodziewał.
D.T.: Ja mam osobiste możliwości porównania różnych zajęć w życiu i muszę powiedzieć, że nie ma pracy, jeśli ją się ją tak rzetelnie wykonuje, która może być łatwa. Pracowałem wiele lat fizycznie i muszę powiedzieć, że nie tęsknię do tamtych warunków, do szatni, gdzie się przebierałem o 5 rano w kombinezon po to, żeby 8, czy 10 godzin pracować na kominie…
T.M.: Ale teraz jest 12, 14, czasem 18.
D.T.: Praca nauczyciela nie jest też, a z zawodu jestem nauczycielem. Sama praca dziennikarza, bo tę wykonywałem dość długo, jest jeszcze to, pod pana adresem również, jest chyba jeszcze najprzyjemniejsza. Natomiast tutaj to, co naprawdę jest ciężarem – ale daję radę, nie skarżę się – co jest prawdziwym ciężarem, to nie, że to jest 16, 18 godzin na dobę, czy że tak o wiele rzadziej widzę najbliższych, to kalkulowałem, wiedziałem, że tak będzie. Oczywiście odpowiedzialność jest tutaj kluczem. Jeśli wiem, że Polacy wiązali i wiążą z moim rządem duże nadzieje, bywa różnie z tym zaufaniem, poparciem czy nadziejami, ale general nie…
T.M.: Ale z czym pan się budzi codziennie rano, myśląc: ?o Jezu, jakie nadzieje ludzie pokładają ze mną osobiście i z moim rządzie?.
D.T.: Nie, to nie jest tak, że taki głaz wisi czy przygniata do ziemi, ale takie poczucie, że ludzie bardzo by chcieli, żeby rzeczy zdarzały się szybko, bezkonflik towo i każdego dnia raczej wieczorem, bo rano to wstaję zawsze z nadzieją, ja jestem taki bardzo energetyczny człowiek i nie narzekam na brak energii, ale wieczorem kiedy z żoną sobie siedzimy, gramy w scrabble, czy oglądamy oczywiście Polsat, lub inne stacje, to myślę sobie, ile rzeczy można byłoby więcej zrobić, gdyby nie ludzkie słabości, kłopoty zewnętrzne ?
T.M.: Ale tego dnia, który właśnie minął, czy tego następnego?
D.T.: Każdego dnia wieczorem, kiedy patrzę, że dowiedziałem się, że tu jeszcze nie zrobili, że tu ktoś zawiódł, tu ktoś pracuje wolniej…
T.M.: Przerywa pan wtedy scrabble, chwyta za telefon i dzwoni?
D.T.: Rzadko, ale zdarza się. Ja bardzo późno wracam, więc nie jestem bezlitosnym przełożonym.
T.M.: Marzeniem pewnie każdego pana ministra jest odebrać o północy telefon od pana.
D.T.: O nie, raczej się domyślają, co znaczy telefon późnym wieczorem i nie znam ministra w moim rządzie, który tęskni za takimi telefonami.
T.M.: Chociaż czasem pan je wykonuje?
D.T.: Czasami tak.
T.M: Panie premierze na początku tego roku, 10 miesięcy temu, w styczniu pan w jednym z wywiadów mówił, że jeszcze nie miał od listopada zeszłego roku takiej sytuacji, gdy pan się na tym stanowisku poczuł bezsilny. Minęło kilka miesięcy, były takie sytuacje?
D.T.: Tak, były, ale to one pojawiają się wtedy, kiedy już jest za późno. Tak było kiedy doleciałem późno w nocy na miejsce katastrofy samolotu CASA, to było i straszne miejsce i straszny moment. W tym sensie poczucie bezsiły, bo co człowiek może zrobić? Można być premierem, królem, prezydentem, przyjeżdża się i widzi się…
T.M.: Wypadki się zdarzają oczywiście.
D.T.: Ale ten był jakoś taki szczególnie przejmujący. Widziałem ludzi bezsilnych, którzy oczekiwali, że pomogę im z dnia na dzień wtedy, kiedy pojechałem na miejsce to po tornadzie, czy jak nazwać tę żywiołową klęskę. Widziałem ludzi, którzy stracili wszystko właściwie w kilka sekund, czy w kilkanaście sekund i kiedy tam przyjechałem widziałem wyraźnie w ich oczach, że chcą pomocy tu i teraz, natychmiast. A przecież wystarczyło kilka godzin rozmowy i wszyscy już rozumieliśmy, że te domy powstaną, ale za kilka miesięcy.
T.M.: Najwcześniej.
D.T.: Więc to są… i czasami kiedy widzę, że spór polityczny w Polsce, który bardzo chciałbym ograniczyć, w jakimś sensie szliśmy do wyborów w imię większego ładu, spokoju, złośliwi mówią, takiej nudy, żeby nie było nieustannej bijatyki politycznej i mam poczucie, może nie bezsiły, tylko trochę zmarnowanego czasu, kiedy widzę, że to się nie udaje, że ?
T.M.: Panie premierze, a takie rzeczy związane z praktyką rządzenia, czy w tych miesiącach miał pan poczucie bezsiły, są rzeczy, które miały powstać. Przykład: dwa miesiące temu miała ruszyć budowa autostrady A2 od Nowego Tomyśla do Świecka, to się miało stać dwa miesiące temu według waszego programu, stanie się najwcześniej w marcu, w nowym sezonie budowlanym; wtedy gdy Lewica odrzuca wasze plany reformy zdrowotnej; wtedy, gdy ustawa metropolitarna, która była zapowiedziana do tej pory nie została przyjęta, czy wtedy czuje pan poczucie bezsiły?
D.T.: Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ja też, jestem już trochę doświadczonym człowiekiem, więc wiedziałem, że na początku są marzenia, później są projekty, plany, zapowiedzi, w kampanii wyborczej bardzo mocno podkreślane, a później przychodzą realia i ja się czuję wtedy usprawiedliwiony, jeśli takie słowo ma tu sens, kiedy widzę, że robimy wszystko co w naszej mocy i osiągamy 10, 20, 50, 80 proc. sukcesu. Każdy z nas wie, że oceniać po roku byłoby, tak oceniać całościowo, nadużyciem. My nie przerwiemy, jak sądzę, tej kadencji, nie będzie zamieszania tak jak u poprzedników i wspólnie z Waldemarem Pawlakiem te cztery lata, tak sądzę, solidnie przepracujemy. I dzisiaj, bo trudno mi analizować każdy dzień i każde zdarzanie, ale dzisiaj mogę powiedzieć, że to co udało się zrobić, także jeśli chodzi o infrastrukturę, o autostrady, kiedy ja bym chciał, żeby już samochody po nich jeździły. 160 km udało się oddać w tym roku do użytku, to nie jest wyłącznie nasz jakby sukces, zresztą słowo sukces?
T.M.: Akurat a propos autostrad jest tak, że sieje inna osoba, niż ta, która zbiera.
D.T.: Ja dlatego jak zauważyliście nie jeżdżę otwierać mostów, czy autostrad, co do których wiem, że nie specjalnie mój udział był znaczący. Natomiast fakt, że to już jest kilkaset więcej podpisanych umów powoduje, że tak jak zakładaliśmy, mniej więcej, ten rok 2012, czyli koniec naszej kadencji, to już jednak będzie ten krzyż, to znaczy A1 i A2.
T.M.: Ale nie te krzyże przy drogach.
D.T.: Ten krzyż na mapie, czyli A1, A2, a przede wszystkim to co, o tym zresztą mogę mówić w przypadku innych projektów, ale to jest dobra ilustracja. My wiemy, że czasami środowisko naturalne, a więc Unia Europejska, czasami procedury przetargowe mogą zatrzymywać pewne roboty na autostradach i dlatego, ale my chcemy elastycznie środki polskie i europejskie przerzucać na drogi wtedy tam, gdzie też są potrzeby, czyli ten program dróg lokalnych i tam to pójdzie tak jak z ?Orlikami?, gdzie nie trzeba jakiś specjalnych badań, to idzie natychmiast.
T.M.: Chociażby wczoraj była uroczystość
D.T.: To jest około setki.
T.M.: Jest zrobionych. Panie premierze, ja zdradzę panu trochę dziennikarskiej?
D.T.: Ale wie pan dlaczego
T.M.: Dlaczego ?Orliki? powstają?
D.T.: I dlaczego jest chwalony, bo opozycja nie może mi tu przeszkodzić, bo nie potrzebuję do tego ustawy, to nie potrzebuję to tego miesięcy negocjacji ze związkami zawodowymi. Projekt, idea, robota i zrobione.
T.M.: Panie premierze zdradzę trochę panu dziennikarskiej kuchni. W tej redakcji, a jak sądzę, także w wielu innych, takie rutynowe pytanie do dziennikarzy rano, na każdym kolegium codziennie, to jest takie ? o czym mówią ludzie, żeby sprawdzić, czy dziennikarze nie oderwali się od tego, o czym tak naprawdę nasi widzowie myślą, o czym mówią. Czy pan wie, o czym mówią dziś ludzie na Monciaku, na Marszałkowskiej, na Długiej, na Akacjowej, na polskich ulicach?
D.T.: Trudne pytanie, bo jeśli powiem panu, a są na to świadkowie, że szczególnie wtedy kiedy raz w tygodniu jestem w domu, odwiedzam mamę w szpitalu, idę z żoną i z dziećmi do kina, robimy zakupy, to widzę życie codzienne, rozmawiam z ludźmi, ale pewni ludzie, bo z reguły ludzie mnie dość serdecznie pozdrawiają, więc nie do końca słyszę to, co mówią, kiedy mnie nie ma. Więc, nie, ja nie chcę udawać tutaj, że jestem…
T.M.: Ale jak pan myśli teraz w tej chwili, w listopadzie?
D.T.: … że jestem współczesny Harun ar-Raszid i chodzę po tym Babilonie i po tym Bagdadzie i tak słucham, słucham w przebraniu i słyszę. Ale ja przecież wiem z czym ludzie mają problem. Dzisiaj na szczęście nie z jakąś dramatyczną sytuację jeśli chodzi o ceny żywności, czy paliwa, bo tu jest nieźle, ale mają dramatyczny problem z kredytami na przykład.
T.M.: To prawda, to bardzo?
D.T.: Bardzo szczególnie młodych ludzi wzięło kredyty we frankach i zaczyna być problem.
T.M.: O frankach za chwilę i o pokoleniu franka, to są w bardzo dużym stopniu wyborcy Platformy też oczywiście, ale panie premierze, dziś pracownicy w wielu firmach, ja mogę osobiście powiedzieć, np. moja żona w swojej firmie, ona pracuje w jednej z warszawskich, usłyszeli, że idą ciężkie czasy, że muszą się przygotować na kryzys, i że w tych ciężkich czasach być może niezbędne będą zwolnienia. Ja pamiętam pana słowa sprzed kilku tygodni, że Polsce nie zagraża kryzys i że nie ma np. potrzeby rozmawiania z prezydentem na Radzie Gabinetowej o tym kryzysie. Co pan powie dziś, gdy szefowie mówią swoim pracownikom, że grozi nam kryzys?
D.T.: Ostatnimi ludźmi, którzy powinni z telewizorów, czy z rozgłośni radiowych ludzi straszyć: ?uwaga idzie kryzys, katastrofa, bójcie się? są politycy. Od polityków ja bym oczekiwał na miejscu ludzi, ja oczekuję to od moich pracowników przede wszystkim tak: odpowiedzialnego optymizmu; zdolności pokazania ludziom nie jest tak źle, znajdziemy wyjście z tej sytuacji i szukania wyjścia i z tej sytuacji; i podejmowanie realnych decyzji, żeby zabezpieczyć ludzi, np. w tym przypadku ich oszczędności.
T.M.: Sam pan przyznaje, że w sprawie kredytów nie jest najlepiej. Jaki jest ten plan, żeby polska gospodarka się rozwijała?
D.T.: Ja chcę panu przypomnieć, że jeszcze półtora roku temu, gdyby pan tu zaprosił wicepremiera polskiego rządu, to usiadłby tu tutaj Andrzej Lepper, który mówił: wydajmy wszystkie rezerwy w Narodowym Banku Polskim, przecież są pieniądze, rozdajmy je ludziom. Naprawdę półtora roku roku temu tacy ludzi Polską rządzili. Co by oznaczało dzisiaj dla Polski brak rezerw?
T.M.: Ale to jest usprawiedliwienie.
D.T.: Nie, to jest, odpowiadam na pytanie wprost. Nie jest pierwszą cnotą polityka jeśli wychodzi do ludzi i mówi: bójcie się, będzie strasznie. Ja nie jestem ślepy i wiem, że ludzie nie są ślepi, wszyscy wiemy co się dzieje na giełdzie, co się dzieje z kredytami, co się dzieje na świecie i w Europie, ja to wiem, ja to widzę. Wystarczy porozmawiać z tymi, którzy musieli prawie uciekać z Islandii, żeby widzieć, że Polska nie jest tutaj szczególnie w złej sytuacji, ale wiadomo, że nie jest izolowana.
T.M.: Poza optymistycznym przesłaniem, jaki jest plan?
D.T.: I dlatego ja powiedziałem panu prezydentowi, że Rada Gabinetowa – proszę bardzo, ale to nie prezydenta jest rola i nie moja rola straszyć ludzi, wręcz przeciwnie, szukać rozwiązania. Kiedy prezydent zwołał Radę Gabinetową przez półtorej godziny przedstawialiśmy rozwiązania jakie podjęliśmy. Minister Rostowski to dokładnie opisał, prezydent Kaczyński wyszedł i powiedział: rzeczywiście jestem spokojny. Więc, oczywiście dla nas najważniejsze jest to, ja chcę się zabierać za rzeczy w tym kryzysie finansowym świata, na które rzeczywiście mamy wpływ. A więc nie opowiadać, gadać, straszyć, tylko wpływ mamy na zagwarantowanie bezpieczeństwa depozytów zwykłych ludzi. To jest dla mnie najważniejsza rzecz.
T.M.: I Sejm przyjął ustawę, do tej pory prezydent jej nie podpisał. Czy wie pan dlaczego jej nie podpisał?
D.T.: Proszę zaprosić prezydenta.
T.M.: Co się dzieje? Czy jest pan zaniepokojony brakiem tego podpisu?
D.T.: Nie wyobrażam sobie, nie, chyba tu nie będzie zbędnej zwłoki. Tak naprawdę, to zresztą na szczęście nie jest sytuacja, w której jak jutro tego nie będzie, to się coś złego stanie, bo powtarzam, polskie banki nie są w złej sytuacji na tle tego, co obserwujemy w innych krajach, ale my jesteśmy gotowi iść dalej. Przecież to jest Komitet Stabilności Finansowej, to jest budżet odpowiedzialny, bo nie zwiększamy deficytu budżeto wego, nie wpadamy w panikę, naprawdę wiemy co trzeba robić w tej sytuacji. Zaproponowaliśmy drogę do euro. Tutaj niestety jest wyraźna niechęć ze strony Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u, ale muszę powiedzieć, że wszędzie w Europie i na świecie gdzie jestem, ludzie mówią, acha to z Polską nie jest źle.
T.M.: Skoro wchodzi do euro. Jasne. Panie premierze, Jarosław Kaczyński, do którego się pan w tej chwili odwołał, powiedział dziś kilka godzin temu, że pan w sprawie euro uprawia propagandę, a nie politykę, mając na myśli, że pan rozmawiał już o korytarzu tego wejścia do euro, nie mając w kraju zagwarantowanego politycznego poparcia niezbędnego, żeby ten projekt przeprowadzić. Moje pytanie jest takie i mam prośbę, gdyby pan mógł jak najbardziej precyzyjnie odpowiedzieć: czy jest możliwe przesunięcie tego terminu wejścia do euro z 2012 roku, który pan postawił, na 2013, 2014, może 2015, jeżeli wymagałoby tego zdobycie politycznego poparcia PiS-u dla tego projektu?
D.T.: Po pierwsze, przygotowaliśmy ambitny, ale realistyczny projekt wejścia do strefy euro. Po drugie, pamiętajmy, Polska i Polacy w referendum zdecydowali o wejściu do strefy euro. Dzisiaj tylko rozstrzygamy o technice dojścia i tempie dojścia. Po trzecie, zarówno szefowie Europejskiego Banku Centralnego, Nicalas Sarkozy jako szef prezydencji i moi partnerzy w Unii Europejskiej, szczególnie tych państw, które też marzą o tym, żeby wejść do strefy euro, mówią ? świetnie zrobiliście, świetny krok. Mam tylko jeden kłopot. Tym kłopotem jest opozycja tu w Polsce. Chcę powiedzieć, że wszyscy też, którzy nam chcą pomóc mówią, jeśli PiS i bracia Kaczyńscy będą chcieli ten projekt wywrócić, to wywrócą. Właśnie problem w Polsce z euro i nie tylko, odpowiem na to pytanie precyzyjnie, ale to zdanie wstępu jest konieczne. Jeśli PiS chce uprawiać politykę na tym projekcie, wywrócić go, żeby pokazać, że ma tutaj władzę i może coś poblokować, to Polska przegra ten projekt, ja to wiem. Dlatego ja muszę zrobić wszystko, żeby dojść do porozumienia z opozycją, tu akurat jeśli chodzi o lewicową opozycję muszę powiedzieć, że zachowuje się wzorowo, w tej sprawie i będę przekonywał Jarosława Kaczyńskiego, we wtorek jest spotkanie ekspertów, później planujemy znowu spotkanie przywódców politycznych największych partii w Polsce, żeby realistycznie i uczciwie ludziom powiedział o co mu chodzi. Czy chodzi o przesunięcie o rok, dobrze, mogę o tym rozmawiać. Uważam, że nie warto, uważam, że…
T.M.: O dwa lata. Czy rok?
D.T.: Na razie mamy problem i nazwę go po imieniu, w mojej ocenie, PiS nie chce, żeby Polska była de facto w Euro pie, na tym polega problem. W każdej sprawie jaką obserwujemy, Traktat :izboński, negocjacje z Europą, relacje?
T.M.: Panie premierze, czy wiemy kiedy to jest możliwe?
D.T.: Moim zdaniem, optymalny termin jest ten, który przyjęliśmy, 2012 bądź?
T.M.: Ale to może być 2014?
D.T.: Pan mi nie przypomina Jarosława Kaczyńskiego, nie ja nie mówię, że cierpię z tego powodu, że rozmawiam z panem, i w związku z tym i jak sądzę, pan nie byłby trudnym negocjatorem dla mnie w tej kwestii, w tym sensie że większość ludzi chyba akceptuje nasz pogląd na Europę i na euro. Co do Jarosława Kaczyńskiego będą oczekiwał, żeby publicznie powiedział, potwierdził, czy naprawdę uważa, że wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, że mamy zmierzać do euro i żeby on określił jaka data jest optymalna. Na razie usłyszałem, że najwcześniej 2020. I powiedziałem uczciwie: ani pan panie prezesie, ani za w 2020 nie będziemy w Polsce mieli nic do powiedzenia, więc proszę nie opowiadać bajek, że 2020, bo pan nie ma na to żadnego wpływu.
T.M.: Panie premierze, kilka godzin temu pan z kolei powiedział: ?zawsze przedkładaliśmy zdolność rozmowy porozumiewania się nad kłótnie?, to czym bardzo wielu Polaków jest rozczarowanych w tym pana roku, to jednak styl tej kłótni, tego sporu z prezydentem. Czy pan chce to skończyć?
D.T.: Bardzo by mi na tym zależało.
T.M.: A to dlaczego dopuszcza pan takie wypowiedzi, pana ministra Nowaka na przykład, obraźliwe wobec prezydenta, porównywanie do Shreka, dlaczego dopuszcza pan bardzo wiele innych wypowiedzi? Poważne pytanie, czy jedno pana słowo, ja w to wierzę, uspokoiłoby, a być może zamknęło ten konflikt?
D.T.: Jakby mnie ktoś do Shreka porównywał bym się ucieszył, jestem zakochany w Shreku. Poważnie mówię, to?
T.M.: Panie premierze, a nie uważa pan, że to naruszało godność urzędu prezydenta?
D.T.: Między nami mówiąc, nie do Shreka, ale do?
T.M.: ? do osiołka ze Shreka?
D.T.: Nam potrzebniejsza niż dyskusja o tym, kto komu bardziej dokucza, potrzebniejszy jest prawdziwy realny pakt na rzecz przeprowadzenia Polski przez czas kryzysu światowego. Celowo podkreślam ? kryzysu światowego, bo w Polsce jest stosunkowo nieźle. Mogę powiedzieć, że jeśli?
T.M.: Pakt zawrzeć z prezydentem.
D.T.: Potrzebna jest tutaj współpraca prezydenta, ale przede wszystkim partii opozycyjnej PiS-u, bo kluczowe jest dojście do ładu w sprawie euro 2012, wejścia do strefy euro, w sprawie pracy nad budżetem państwa, czyli podtrzymanie rządu, z tym, że nie chcę zwiększać deficytu, nie chcemy się bardziej zadłużać, współpraca na rzecz silnej, jednorodnej polityki zagranicznej, żeby nasza pozycja w Europie była silna, bo nie wykluczamy, że tak naprawdę?
T.M.: Panie premierze, ja znam pana agendę już w tej chwili, ale jak pan chce osiągnąć ten stan politycznego spokoju po roku konfliktu.
D.T.: Liczę na to, chciałem nawet dzisiaj na Radzie Krajowej taki apel serdeczny do prezydenta i do liderów opozycji wygłosić, ale rzeczywiście pan prezes Kaczyński jest dość zniechęcający wtedy, kiedy ja mam serce na dłoni, on ma dzisiaj serduszko w klapie, a ja bym wolał, żeby też miał na dłoni, bo ja bym chciał przez najbliższy rok, bo zakładamy, że rok będzie ten rok szczególnie może być krytyczny na świecie, jeśli chodzi o finanse, żeby to było takie uroczyste święte zawieszenia broni jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, właśnie dotyczące euro, finansów publicznych i naszej działalności w Unii Europejskiej, żeby to był święty rozejm po to, przecież kampania ta prawdziwa, ta prezydencka i?
T.M.: I zacznie się za dwa, dwa i pół roku.
D.T.: No dobrze, niech zacznie się za rok, ale ten rok jest dla nas kluczowy i to jest oferta. To jest moja oferta wobec braci Kaczyńskich, i prezydenta i szef opozycji, przez rok gadajmy uczciwie i solidnie, rzetelnie, o tym co możemy zrobić.
T.M.: Mamy minutę jak słyszę na sprawę, ja uważam, też kluczową dla Polski. Pan miał w czwartek, wydawało się, bardzo sympatyczne spotkanie z Nicolasem Sarkozy w Paryżu. Wczoraj było spotkanie prezydenta Francji z prezydentem Rosji w Nicei, co usłyszeliśmy, komentatorzy piszą: Unia kłania się przed Rosją, N. Sarkozy krytykuje tarczę antyrakietową, Nicolas Sarkozy ponad polskimi głowami tworzy nową politykę Unii wobec Rosji, jest pan zaniepokojony?
D.T.: Nie ma ideałów i oczywiście dla nas prezydent Sarkozy jest cennym sojusznikiem w sprawach stricte polskich dotyczących naszego bezpieczeństwa energetycznego.
T.M.: Zawiódł pana wczoraj w Nicei.
D.T.: Nie, ponieważ ja zdaję sobie sprawę, że Sarkozy uważa i to jest punkt widzenia kontrowersyjny, ale nie głupi, że z Rosjanami trzeba cały czas rozmawiać po to, żeby uzyskać konkretne efekty jeśli chodzi o Gruzję.
T.M.: Ale krytykując polską tarczę?
D.T: Poczekajmy. Jeśli chodzi o Gruzję, i uważam, że w sumie jest logika, że lepiej, że chyba lepiej uzyskać rzeczywiście pomoc dla Gruzji i bezpieczeństwo Gruzji, niż nieustannie się konfliktować. Co do tarczy antyrakietowej: nie jeden Sarkozy wygłasza poglądy, które w takim przypadku są poglądami po prostu człowieka, ponieważ?
T.M.: Nie, jest to przywódca Unii Europejskiej.
D.T.: Tak, tylko, i w związku z tym wypowiada poglądy na różne tematy. W tej kwestii decydować będą Stany Zjednoczone i Polska.
T.M.: A nie Francja czy Włochy? Bo przywódcy obu tych krajów ostatnio tarczę krytykowali.
D.T.: I wcześniej słyszałem wiele krytycznych sądów. To nie jest tak, że przywódcy europejscy uwielbiają projekt tarczy antyrakietowej. Ja też zresztą jestem?
T.M.: Wiem, słyszałem, nie jest pan entuzjastą. Musimy kończyć. Bardzo dziękuję za tę rozmowę.
D.T.: Ja również dziękuję bardzo i mam nadzieję, że kolejny rok nie będzie gorszy.
T.M.: Dziękuję bardzo. Gościem był dziś premier Donald Tusk.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print
Tagi:

Dodaj komentarz

Dodaj własny obrazek obok komentarza dzięki usłudze Gravatar

 

Pozostałe wiadomości

Z jednej strony trzeba się bardzo cieszyć, że SB już nie ma, ale z drugiej strony policja nie potrafiła przejąć tych metod. Tamci byli niestety skuteczni.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Wywiad z Donaldem Tuskiem

Opinie

Tusk osamotniony w sprawie emerytur?

W mediach rozpoczyna się debata na temat podwyższenia wieku emerytalnego. Zdaniem ekonomistów to konieczność. Taki argument polityków raczej nie przekonuje. Renata Grochal w Gazecie Wyborczej doszła do wniosku, że Donald Tusk jest w tej sprawie osamotniony. Więcej →

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print
Opinie

Klapa ze Stadionem Narodowym. Odpowiedzialna minister Mucha?

Powtórka z rozrywki. Trzeci raz w ciągu pół roku pierwszy mecz na stadionie wybudowanym specjalnie na Euro 2012 nie może się odbyć. O ile zarządzający stadionem w Gdańsku dostali szansę zrehabilitowania się, organizując wrześniowy mecz z Niemcami, o tyle w przypadku Stadionu Narodowego jest to już druga taka wpadka. Można mówić o małej katastrofie. Więcej →

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Kiedyś były badania i wiadomo było, że dziennikarze umierają średnio w wieku 57 lat. Dziś nie ma takich analiz.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Wywiad z Donaldem Tuskiem

PiS przeciw podwyższaniu wieku emerytalnego

Nie zgadzamy się na podwyższenie wieku emerytalnego – powiedział na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS argumentował, że dłuższa praca, na przykład do 67 roku życia, musi być dobrowolna, a nie przymusowa. W ocenie lidera opozycji Polską rządzą ludzie, którzy powinni zająć się czymś innym. Więcej →

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

„Rutkowski zapomina o dyskrecji. To spektakl medialny”

Celem działania detektywa powinna być pomoc dla zleceniodawcy. Tutaj mamy do czynienia z spektaklem medialnym. Konsekwencje nieszczęścia dotkną całą rodzinę – mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Adam Rapacki. Były wiceminister spraw wewnętrznych uważa, że policja dołożyła wszystkich starań i intensywnie pracowała nad wyjaśnieniem sprawy. Więcej →

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Wiadomości lokalne

Nie będzie koalicji PO i klubu prezydenta Grobelnego [wideo]

Zamieszanie wokół wiceprezydenta Poznania. Przed naszą kamerą radny PO dementuje informacje o budowaniu koalicji z klubem prezydenckim. Wiceprezydentowi Sławomirowi Hincowi od dłuższego czasu pali się polityczny grunt pod nogami. W Poznaniu odpowiada on za oświatę i kulturę. I właśnie z … Czytaj dalej

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print
Opinie

Debata po polsku. Szef opozycji od 2 lat nie rozmawia z premierem.

Obejrzeliśmy w poniedziałek debatę w Kancelarii Premiera o ACTA. Taką sobie moim zdaniem. Szef rządu dużego kraju nie cierpi na brak czasu, tymczasem poświęca ponad 7 godzin na rozmowę z grupą osób reprezentujących twórców i „internet”. Ta druga grupa jest dość nieokreślona. Też jestem w internecie, a nikt do mnie z zaproszeniem nie dzwonił. Nikt też nie pytał, czy może reprezentować moje poglądy. Jest więc całkiem spora grupa internautów, którzy w tej debacie nie mogli zabrać głosu. A mogliby, gdyby była ona lepiej zrobiona. Więcej →

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Rutkowski czyli nowy kłopot Tuska.

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Wywiad z Donaldem Tuskiem

Plotki

09
2012czwartek

Newsletter
Kampanii na żywo.pl

Witam,
Każdego dnia rano newsletter Kampanii na żywo dostarczy Ci na ekran komputera, Ipada, Iphona i każdego innego urządzenia z pocztą elektroniczną, kilka ważnych informacji. Będzie to zapowiedź dnia w polityce, przegląd gazet robiony tak, byś mógł szybko zorientować się, o czym nowym pisze prasa. Dostaniesz także informację o ostatnich tematach na naszej stronie, a w trakcie kampanii wyborczej, także zupełnie ponadpolityczne rady specjalistów, jak wygrać wybory.Tomasz Machała

W sobotę do Nowego Sącza wraz z Jackiem Kurskim i Tadeuszem Cymańskim przyjedzie Zbigniew Ziobro. Częstotliwość wizyt byłego wiceszefa PiS na Sądecczyźnie jest zaskakująco duża. Europoseł w listopadzie ścigał się z Jarosławem Kaczyńskim. Teraz prezesa nie będzie, a spotkanie będzie dla … Czytaj dalej

Przerwanej w ubiegły czwartek nadzwyczajnej sesji rady miasta nie udało się dokończyć. Czytaj dalej

Otrzymałeś tą wiadomość ponieważ jesteś subskrynentem newslettera kampanianazywo.pl. Jeśli chcesz możesz zobaczyć go w swojej przeglądarce. Nie jesteś dłużej zainteresowany? Wypisz się.