W kampanii wyborczej Bronisław Komorowski sprawiał wrażenie zwolennika związków partnerskich. No, ale wtedy potrzebował elektoratu lewicy. I specjalnie dla uszu tego elektoratu powiedział w debacie Kampanii na żywo i gazety.pl na Facebooku:
Jestem zwolennikiem szukania rozwiązań ułatwiających życie takim parom. Dzisiaj potrzeba mówić o tym, jak to zrobić, żeby ludzie będący w takiej sytuacji mogli nawzajem się opiekować, dziedziczyć, pomagać w chorobie”
Teraz Bronisław Komorowski o głosy nie musi zabiegać, więc w wywiadzie dla czytelników Polityki mówi tak:
Trzeba się zastanowić, czy nie jest to kolejne działanie lewicy motywowane wyłącznie zbliżającymi się wyborami. Gdyby było inaczej, projekt powinien być zgłoszony już dawno, tak, aby obecny Sejm miał szansę pracować nad nim jeszcze w tej kadencji. Większość społeczeństwa nie wyraża przyzwolenia na adopcję dzieci przez osoby o orientacji homoseksualnej i nie aprobuje pomysłu wspólnego opodatkowania.
Ściśle rzecz biorąc Bronisław Komorowski nie łamie słowa – nadal uważa, że nad związkami partnerskimi trzeba pracować. Ale łamie obietnicę, ponieważ tej pracy w najmniejszym stopniu nie zamierza ułatwiać. Został wybrany przez pomyłkę? To już mówił Jarosław Kaczyński.