Nie ma PIS-u w Łodzi. Władze partii nie tylko wyrzuciły radnych, którzy głosowali za likwidacją 19 szkół. Jarosław Kaczyński zdecydował o rozwiązaniu lokalnych struktur ugrupowania. Są to już kolejne rozwiązane struktury PIS. Wcześniej podobny los, choć z innego powodu, spotkał świętokrzyskie Prawo i Sprawiedliwość. Nowe struktury ma zakładać w Kielcach Beata Kempa. Ciekawe, kto to będzie w Łodzi.
Wiceprezydent Łodzi z PIS Krzysztof Piątkowski przekonuje, że utrzymywanie 19 szkół nie ma ekonomicznego sensu, bo kosztuje to ponad 160 milionów rocznie, a w szkołach uczy się coraz mniej uczniów. Dokładnie 9 tysięcy mniej w ostatnich latach, bo jest niż demograficzny.
Władze PIS twierdzą, że głosowanie za likwidacją szkół jest złamaniem programu partii, a szkoły należy utrzymywać nawet jeśli nie ma to teraz ekonomicznego sensu. Bo kiedyś mogą być potrzebne.
Ale może jest drugie dno w całej sprawie.
Jak donosi łódzka Gazeta Wyborcza, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński próbował wpłynąć na radnych, by zagłosowali przeciwko uchwale. Prezes miał osobiście dzwonić do Łodzi. Jego prośby (a pewnie polecenia) nie przyniosły większego rezultatu.
Może więc powodem rozwiązania struktur w Łodzi nie jest likwidacja szkół, ale opór przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Prezes jak wiadomo źle reaguje na podważanie autorytetu. Zwolennicy tej wersji wydarzeń podkreślają, że niedawna likwidacja szkół w Radomiu nie wywołała takiej reakcji prezesa PIS.
Mówi się także o innym możliwym powodzie decyzji władz Prawa i Sprawiedliwości. W Łodzi Jarosław Kaczyński chce umieścić na liście do Sejmu Witolda Waszczykowskiego, Janinę Goss i Halinę Rosiak. Wiadomo, że jeśli dla kogoś musi się znaleźć miejsce, to ktoś musi miejsce oddać. To nie mogło się podobać lokalnym posłom PIS z Łodzi. A Jarosławowi Kaczyńskiemu nie mógł się podobać ich opór.
Przypominam, że atmosfera wokół łódzkiego PIS-u już od pewnego czasu nie była najlepsza. Kierownictwu partii nie podobało się, że bez konsultacji z centralą, lokalni działacze weszli w koalicję z Platformą Obywatelską w radzie miasta. Wygląda więc na to, że decyzja o zlikwidowaniu kilkunastu placówek oświatowych przelała czarę goryczy i była pretekstem.