Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

Tag: Platforma Obywatelska (71)

wtorek, 6 Lipca, 2010, 15:33

Po rozmowie z Kasią Kolendą – Zaleską

| |

Zadzwoniła do mnie Kasia Kolenda – Zaleska, by porozmawiać o wcześniejszym wpisie. Kasia opowiedziała mi kulisy każdej z sytuacji, o której pisałem. Przypomnę że dotyczyło to sytuacji, w której tylko i wyłącznie kamera TVN była wpuszczana na niektóre wydarzenia z udziałem marszałka Bronisława Komorowskiego. Przyznaję, że wydaje mi się to oburzające, bo B.Komorowski nie jest kandydatem jednej telewizji. I nie jest prezydentem jednej telewizji.

Kasia powiedziała mi, że za każdą z sytuacji stała wyłącznie jej ciężka praca, przedsiębiorczość i dobra dziennikarska robota. Podczas wieczoru wyborczego był to, niezbędny w tym zawodzie spryt. Wczoraj w sztabie było to cierpliwe, wielogodzinne wyczekiwanie przed odpowiednim budynkiem. Jeszcze wcześniej były to kontakty wyrobione w czasie lat pracy w telewizji. Znam Kasię tyle czasu i darzę ją takim szacunkiem, że nie mam najmniejszych podstaw by jej nie wierzyć. Oczywiście trawestując jej dzisiejszy felieton w Gazecie Wyborczej muszę zakończyć tak: Mam nadzieję, Kasiu, że się nie mylę :-)

W felietonie nie pisałem jednak personalnie o Kasi, tylko raczej o Platformie. Obowiązkiem reportera jest zdobywać informację i zdjęcia, jakich nie mają inni. Ale w momencie wyboru na urząd prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, powinien on traktować wszystkie media równo. Skończyła się partyjna polityka, która pozwoliła na przykład Jarosławowi Kaczyńskiemu podpisywać pakt stabilizacyjny tylko przed widzami Telewizji Trwam, a B.Komorowskiemu odmówić wywiadu Rzeczpospolitej. Teraz jako prezydent, jeśli lekceważy jakiś tytuł, to lekceważy tę część Polaków.

Platforma ma niestety tendencję do lekceważącego traktowania mediów. Partia przyzwyczajona do władzy, czuje że nie musi się z nimi liczyć. Słynne 500 dni do wyborów parlamentarnych będzie jednak czasem rozliczenia obietnic. I będzie to czas znacznie trudniejszy dla Platformy, niż ten który minął.

W wieczór wyborczy pytaliśmy polityków Platformy, za jakie reformy wezmą się najpierw. Ustawa medialna padała w wyliczance na pierwszym miejscu. Kampania na żywo dowiedziała się, że jeden ze znanych telewizyjnych producentów odebrał ostatnio telefon od polityka Platformy z informacją, żeby nie robił wielkich zawodowych planów, bo będzie potrzebny w TVP. PO bardzo konkretnie ustawia więc już media publiczne. Nie należę do fanów (to delikatnie powiedziane) tego co wyprawia się w Wiadomościach TVP. Jednak silna władza wymaga silnej kontroli. Platformie to nie na rękę. Ale jest to naszym, dziennikarzy obowiązkiem.

Skomentuj (4)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 22:38

Grzegorz Napieralski: głosujcie jak chcecie

| | | | |

Decyzja SLD by nie popierać personalnie żadnego z kandydatów dużo mówi o Grzegorzu Napieralskim i o nowej lewicy. Ważniejsza jest dla niej polityczna kalkulacja, niż ideowa deklaracja. Ważniejsza jest nadzieja na V RP z symboliczną i historyczną koalicją PIS – SLD, niż zła pamięć o próbach budowy IV RP przez PIS. Cynizm jest w polityce absolutnie niezbędny. Ale Grzegorz Napieralski w gotowości pójścia do władzy z każdym i na każdych warunkach, przypomina nieco Jarosława Kaczyńskiego. Wprost pisał zresztą ostatnio, że prezes PIS jest wzorem przewodniczącego SLD.

Grzegorzowi Napieralskiemu dziś opłaca się zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Może mieć wtedy nadzieję na ostry konflikt głowy państwa z Donaldem Tuskiem. Dla SLD wymarzona sytuacja, by pokazać się jako trzeci.
Poparcie Bronisława Komorowskiego miałoby też tę wadę, że zmniejszyłoby (troszkę) koalicyjną zdolność lewicy. A tak można sobie spokojnie wyborazić zarówno koalicję PO- SLD, jak i PIS- SLD. W wywiadzie dla Onetu Joanna Kluzik Rostkowska mówi dziś:

Czy pani wyobraża sobie koalicje PiS z SLD?
- Ja tak, ale nie sądzę, żeby większość mojego klubu te opinię podzielała.

W wyborach prezydenckich zostało dwóch prawicowych kandydatów. Mimo to od początku wydawało mi się oczywiste, który jest bliżej lewicy. I gdy chodzi o gospodarkę i gdy chodzi o sprawy społeczne.

W gospodarce PIS wprowadziło becikowe dla wszystkich, także najbogatszych. Obniżyło podatki wszystkim, ale biedniejszym 1% a bogatszym nawet 8%. Zlikwidowało podatek spadkowy. Jacek Żakowski dużo pisał o tym ostatnio. Jarosław Kaczyński choć w kampanii zachowuje się jak populistyczny socjalista, w rządach zachowywał się trochę jak amerykański republikanin, którego bazą jest przede wszystkim upper middle class.

Gdy chodzi o sprawy światopoglądowe, to trudno znaleźć mi jakieś punkty styczne SLD i PIS. Stosunek do kościoła? In vitro? Związków partnerskich? Aborcji? Religii w szkołach? Krzyży w szkołach? Można wyliczać długo.

I wreszcie podejście do państwa. Z jednej strony mamy “Polska jest najważniejsza”. Z drugiej hasło lewicy, że najważniejsza jest osobista wolność. Z jednej strony mamy prawicowe przekonanie o potrzebie budowania silnego państwa, w którym ręcznie będzie się decydowało nawet o lokalizacji peronu we Włoszczowej. Z drugiej strony mamy zupełnie odmienną wizję państwa lewicowego. Z jednej strony mamy przekonanie, że obywatel musi ustąpić państwu. Z drugiej wiarę, że obywatel jest państwem.

Mamy wreszcie doświadczenia z praktyczną realizacją – IV RP szukała tajnych kont polityków lewicy, wysłała ABW do Barbary Blidy na podstawie bardzo marnych dowodów. I agenta Tomka na poszukiwania majątku Kwaśniewskich, zakończone kompromitacją CBA.

Koalicji takich żywiołów bym sobie nie wyobrażał. Ale dzisiejsza decyzja Grzegorza Napieralskiego sprawia, że ślub wody z ogniem, staje się za rok jak najbardziej możliwy.

Skomentuj (6)

sobota, 26 Czerwca, 2010, 15:32

Bronisław Komorowski: proszę o 500 dni

|

Kilka dni temu Donald Tusk powiedział, że warto wybrać Bronisława Komorowskiego na 500 dni, a jeżeli się nie sprawdzi “Polacy mogą pogonić Platformę w wyborach samorządowych”.

I to stało się leitmotivem kampanii Komorowskiego. Kandydat Platformy powtarzał to hasło na kilku spotkaniach. Dziś doprecyzował po co Platforma 500 dni potrzebuje. Obiecał, że do wyborów parlamentarnych PO:

1. zakontraktuje 1000 km nowych autostrad

2. podwyżki dla nauczycieli. W latach 2007- 2011 mają wynieść one w sumie 30%

3. zakończenie misji w Afganistanie

4. odbudowę po powodzi

5. jednomandatowe okręgi wyborcze

6. 35% parytet dla kobiet

7. ustawę umożliwiającą kobietom z małymi dziećmi pracować w domu

Kandydat na prezydenta wezwał też partię, by nie myślała o mediach publicznych, jak o łupie partyjnym.

Gdy chodzi o sposób występowania, to jednak wczoraj B.Komorowski nie był po Red Bullach. Dziś też mówił w nowy sposób. Brzmi jak lider, brzmi dynamicznie, a jednocześnie naturalnie. Miał dobrych doradców.

Skomentuj (6)

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 18:02

Jak zdobyć poparcie SLD dla Bronisława Komorowskiego

| | | |

Platforma rozpoczyna posiedzenie Zarządu Krajowego, który ma zdecydować między innymi o strategii rozmów z lewicą. W polityce krótka pamięć jest cenna, więc warto kolekcjonować takie nagrania, jak to:

Stefan Niesiołowski o Grzegorzu Napieralskim:

Skomentuj

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 11:31

Wicepremier Napieralski. Political fiction, czy niezły scenariusz?

| | | | | | |

W niedzielę o 17.00 odbyła się narada u premiera Donalda Tuska. W jej trakcie Janusz Palikot zaproponował polityczną ofensywę. Wieczór wyborczy potwierdził założenia tej ofensywy. Wynik B.Komorowskiego jest słaby, J.Kaczyńskiego dobry a Napieralskiego dla rozstrzygnięcia kluczowy.

Palikot proponuje wejście w koalicję PO- SLD. Grzegorz Napieralski zostaje wicepremierem. Sojusz dostaje kilka tek. Reakcje Donalda Tuska była bardzo wstrzemięźliwa. Podobnie Bronisława Komorowskiego. Szefa rządu świetnie rozumiem. Ten ruch czyni go bezpośrednio odpowiedzialnym za wynik wyborów. Co więcej oznacza tygodnie wstrząsów w ustabilizowanym, a nawet nudnym rządzie. Oznacza wyzwania. Po co je podejmować, skoro 2% Waldemara Pawlaka oznacza, że ludowcy się nie liczą i powinni korzystać z okazji, aby siedzieć cicho.

Pomysł Palikota znacząco zwiększa szanse na zwycięstwo Bronisława Komorowskiego. Lewica jest po wyniku Napieralskiego w rozpędzie. Ma zmobilizowaną bazę. Ma ludzi w regionie, którzy jeszcze 12 dni mogliby robić kampanię. Michał Krzymowski we Wprost pisze dziś, że Grzegorz Napieralski jest zainteresowany wejściem do gabinetu. Rozmówca gazety twierdzi, że szef SLD chciałby zostać wicepremierem od nauki i nowych technologii.

Zastanawiam się nad szczerością tych słów. W interesie SLD leży raczej osłabianie Platformy, a nie wchodzenie teraz do rządu. W interesie SLD jest raczej przegrana B.Komorowskiego, niż jego zwycięstwo. Słabsza Platforma oznacza silniejszy Sojusz.

A co by to oznaczało dla PSL? Cóż, kogo to obchodzi? 2% Waldemara Pawlaka zupełnie inaczej ustawia tę grę.

Skomentuj (5)

czwartek, 10 Czerwca, 2010, 14:50

B.Komorowski: sadzenie dębu Bartek jest archaiczne

| | | |

Skomentuj (10)

czwartek, 10 Czerwca, 2010, 14:49

Platforma Obywatelska przegrywa wybory

| | | |

W każdej kampanii nadchodzi czas na odpowiedź na podstawowe pytanie: “Czy wygrywamy”. Tydzień przed pierwszą turą, trzy tygodnie przed drugą, ten czas nadchodzi dla Platformy. I odpowiedź może być tylko jedna: nie, Platforma tej kampanii nie wygrywa. Nie zawsze “nie wygrywa” oznacza, że przegrywa. Ale oznacza to dziś. Prawie każdego dnia Platforma tę kampanię przegrywa.

Od wielu tygodni Jarosław Kaczyński jest na niosącej go fali. Media piszą i mówią o nim więcej, niż o Bronisławie Komorowskim. Wyborcy dyskutują o nim więcej. Budzi nieporównanie żywsze emocje od konkurenta z Platformy.

Opisując tę sytuację, wyobrażam sobie tor Formuły 1. Czerwony bolid Ferrari wyrobił w pierwszej części wyścigu kilka okrążeń przewagi. W drugiej części wyścigu jego główny konkurent ze stajni Renault dostał kopa i gwałtownie skraca dystans. Ferrari jedzie swoim tempem, wierząc że dotrze do mety, zanim dogoni go Renault.
Platforma jedzie dziś swoim tempem, sądząc że wyścig się skończy zanim Prawo i Sprawiedliwość dogoni Bronisława Komorowskiego.

Sztab kandydata Platformy wyróżnia się sprawnością i dobrą organizacją. Są plakaty, ulotki, 1,5 miliona mieszkań do odwiedzenia. Wszystko jest OK. Ale brakuje politycznych inicjatyw. Pomysł z Markiem Belką i z Radą Bezpieczeństwa Narodowego był bardzo dobry. Ale trzeba czegoś więcej. Bronisław Komorowski niezbędnie potrzebuje też w swoim otoczeniu człowieka, który będzie panował nad przekazem politycznym na każdym spotkaniu i dbał o najmniejsze szczegóły. W sztabie SLD taką rolę pełni Tomasz Kalita. Zadba żeby nie było wpadki, zadzwoni do dziennikarza z ciekawą informacją, poprawi krawat i podsunie do ucha dobrze brzmiącą odpowiedź na pytanie reportera (sound bite). Każdy kandydat takiego człowieka od wszystkiego potrzebuje, ale Bronisław Komorowski go nie ma.

Przekaz Platfomy nie jest spójny. Hasło “Zgoda buduje” jest sprzeczny z działaniami Janusza Palikota. Donald Tusk powiedział trzy tygodnie temu: “Nie boję się powrotu IV RP”. A wczoraj w Lublinie Janusz Palikot opiera cały swój przekaz na straszeniu IV RP.

Wiec w Lublinie był prawdopodobnie najmocniejszą w tej kampanii próbą “zdemaskowania” Jarosława Kaczyńskiego. Próbą wepchnięcia go z powrotem do kłótliwego narożnika. I ta próba się nie udała. Jeśli nie udało się wczoraj, Platformie nie uda się to zapewne do końca kampanii.

Jarosław Gowin powiedział dziś w Sejmie: “Palikot strzelił nam w kolano tym wiecem”. Nie zgadzam się z tym. Nawet posłowie PIS mówią, że to co robi poseł Platformy ma polityczny sens. Palikot podjął próbę mobilizacji elektoratu Platformy. Sondaże mogą podcinać skrzydła lokalnym działaczom PO. Palikot próbuje odbudować ich wiarę w sens prowadzenia męczącej kampanii. Była to też próba odzyskania młodych wyborców. Jeden Palikot Platformie na pewno nie wygra wyborów.

Platformie nie udało się dotąd określić o co chodzi w tych wyborach. Wyborcy widzą spokojnego Jarosława Kaczyńskiego i nie kupują oskarżania go o najgorsze przestępstwa. Wyborcy widzą, że w czasie powodzi tylko silne państwo daje radę, więc nie kupują haseł PO, że im mniej państwa tym lepiej.

Jarosław Kaczyński tymczasem już zdefiniował spór: PO chce sprywatyzować państwo. Ja chcę państwa silnego. To dopiero pierwsza definicja. Na kolejnych spotkaniach z wyborcami będą kolejne. Kaczyński jako pierwszy zaczął organizować duże wiece. Mają one nieporównanie większy “power” wyborczy, niż kameralne spotkania, jakie robi Bronisław Komorowski. Komorowski organizuje duży wiec w niedzielę. Ale tam będzie mowa o powodzi i wątpię by był to dobry moment na definiowanie przekazu politycznego innego niż “pomóżmy powodzianom”.

Nie twierdzę, że Bronisław Komorowski nie dowiezie posiadanej dziś przewagi do końca. Ale wynik 52 do 48, czy nawet 55 do 45, rozpocznie nową polityczną erę. I całoroczny wyścig, w którym wszystko jest możliwe, a meta dopiero podczas wyborów parlamentarnych w 2011 roku.

Skomentuj (8)

środa, 9 Czerwca, 2010, 22:19

Janusz Palikot kontra Jarosław Kaczyński. Co z tego wynika

| | | | |

Wygrana Jarosława Kaczyńskiego jest oczywista. Celem Janusza Palikota mogła być tylko próba wyprowadzenia z równowagi kandydata PIS. To się nie udało, bo Kaczyński nie dość, że nie powiedział nic ostrzej, to jeszcze nawoływał do zgody.

Niejako przy okazji prezes PIS powiedział kilka rzeczy, które mają znaczenie w dalszej kampanii. Nie ma już “Polski solidarnej”. Teraz jest “społeczna gospodarka rynkowa na wzór niemiecki”. Solidarne państwo kojarzyło się źle. Gospodarka społeczna nie ma tamtych negatywnych skojarzeń z rządami PIS, a nadal jest “społeczna”. I co więcej jest “niemiecka”, co kojarzy się z dobrobytem i z pozytywnym stosunkiem Jarosława Kaczyńskiego do Niemiec. Mamy więc w kampanii nowy podział. Kaczyński mówi: Platforma chce prywatyzować, czyli wycofywać państwo z kolejnych sfer. Jak jest to niebezpieczne pokazała powódź. Jak jest to niebezpieczne w służbie zdrowia wiem, bo mam mamę w szpitalu.

Bardzo ważnym i nowym elementem jest ten ostrzejszo- ironiczny ton wobec Bronisława Komorowskiego. Nie jest to atak, ale jest to robienie z kandydata Platformy Pana Wpadki, jakiegoś mało poważnego polityka, z którego można sobie robić żarty. Tego wcześniej nie było.

Co do strategii Platformy, to nie wiem jaka jest po występie Janusza Palikota. Komorowski mówi “Zgoda buduje”. Palikot ostro fauluje Jarosława Kaczyńskiego. Donald Tusk mówi: “Nie boję się powrotu IV RP”. Janusz Palikot krzyczy: “IV RP nadciąga”. To jest jakiś chaos.

Nie wiem komu zaszkodzi występ Palikota w Lublinie. Robienie sondaży z takim pytaniem (Fakty TVN) uważam za dziwny pomysł, bo ludzie nie są socjologami. Na pewno Janusz Palikot zmobilizował dziś część wyborców Platformy. Zapewne odzyskał trochę młodych. Na pewno sam się wypromował. Ale zostawił po sobie wrażenie brzydkiego ataku, wrażenie nieładnego szarpania Jarosława Kaczyńskiego. I wreszcie wrażenie chaosu, gdy chodzi o przekaz.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem w dziennikach telewizyjnych i radiowych, że ”z dużej chmury mały deszcz”, bo to media same wcześniej ogłaszały, że chmura będzie olbrzymia. Same to nakręcały. Dla kampanii to co się zdarzyło w Lublinie może mieć duże znaczenie.

Skomentuj (12)

środa, 9 Czerwca, 2010, 15:08

Kandydaci w Polskę

| | | | |

W całodziennym podekscytowaniu starciem Janusza Palikota z Jarosławem Kaczyńskim umyka coś ważnego, co dzieje się w większej niż tylko lubelska skali.

Dziś z Warszawy wyruszyli wolontariusze Jarosława Kaczyńskiego. Kilkaset osób ma namawiać w kraju do głosowania na kandydata PIS.

W niedzielę w podobny tour ruszają wolontariusze Platformy Obywatelskiej. PO przedstawiła dziś szczegóły tego projektu. 20 specjalnie oznaczonych autobusów, 5 dni (poniedziałek- piątek), 400 miejscowości. Zabrali ulotki i plakaty. Jednocześnie wolontariusze Platformy odwiedzają półtora miliona mieszkań w dużych miastach. Jednocześnie trwa wielka akcja wysyłania ulotek Bronisława Komorowskiego.

SLD takich akcji nie robi. Bardzo aktywny w kraju ma być i jest natomiast sam kandydat. Szef jego sztabu Marek Wikiński mówi – Jeszcze dziesiątki spotkań, tysiące rozmów, dziesiątki tysięcy uściśniętych dłoni.

Podoba mi się kampania bycia, także fizycznie bliżej wyborców. Na to warto wydawać pieniądze.

Skomentuj (2)

sobota, 29 Maja, 2010, 14:00

Walka na telewizyjne reklamówki wyborcze

| | | |

Dostaliśmy kawałek pierwszej reklamówki wyborczej Grzegorza Napieralskiego

W 15 sekundowym filmie (mamy tylko jego 5 sekund) kandydat SLD mówi o wspólnej Polsce ludzi o różnych poglądach. O kraju bez podziałów. Powstał także drugi- 30 sekundowy film mówiący o przyszłości. Napieralski występuje w nim z dziećmi.

W tym roku rynek reklamówek wyborczych wygląda zasadniczo inaczej niż zawsze. Ordynacja nakłada bardzo ścisłe rygory, które zaczynają obowiązywać 15 dni przed wyborami.

Każdy komitet wyborczy może wykupić w telewizjach komercyjnych zaledwie 15% czasu, jaki nieodpłatnie kandydat dostaje od Krajowej Rady w TVP i Polskim Radiu. Praktycznie – jest to 30 minut czasu reklamowego przez 13 dni kampanii we wszystkich stacjach. Nietrudno policzyć, jak bardzo to jest mało.

Pokazana wczoraj reklamówka Bronisława Komorowskiego trwa minutę. To oznacza, że partia mogłaby pokazać ją tylko 30 razy przez 13 dni w 3 telewizjach. To nawet nie wychodzi jedna emisja dziennike w TVP, TVN i Polsacie. A reklamówek Komorowskiego ma być kilka.

Platforma stawia więc na marketing internetowy, “wirusowy”. Nie będzie emitowała filmów w płatnym czasie reklamowym. Skupia się na sieci. I oczywiście ma nadzieję, że programy informacyjne będą w materiałach o kandydacie pokazywały fragmenty filmu. Zobaczymy – pamiętam, że w 2005 roku Tomasz Lis zabronił nam tego w Wydarzeniach mówiąc, że jak kandydaci chcą się pokazywać w ten sposób, to niech sobie kupią reklamę.

SLD ma inną strategię. Dwie krótkie reklamówki, którymi w krótkim czasie sztab Grzegorza Napieralskiego będzie atakował w największych stacjach telewizyjnych. To zupełnie inne podejście. Zobaczymy które będzie skuteczniejsze.

Skomentuj (2)

piątek, 28 Maja, 2010, 12:50

Spot wyborczy Komorowskiego: Jestem z Polski

| | |

Pamiętam, jak kilka lat temu PIS zorganizowało w warszawskim kinie prezentację spotu Lecha Kaczyńskiego. Pamiętam to podekscytowanie i emocje, bo była to pierwsza taka prezentacja. Wcześniej po prostu dostawaliśmy z biura prasowego filmy na kasetach. Tym pierwszym, w ten sposób pokazywanym filmem było “Mordo ty moja…”. Dziś premiery reklamówek wyborczych robią już wszyscy. Zrobiła dziś także Platforma Obywatelska.

Kiedy ktoś mnie pyta skąd jestem – odpowiadam z Polski – mówi Bronisław Komorowski w swoim pierwszym klipie wyborczym. Kandydat Platformy Obywatelskiej przekonuje nas, że jest kandydatem wszystkich Polaków, a nie tylko części – jakiegoś regionu czy województwa. Należy z tego rozumieć, że jest kandydatem także Poznania i Krakowa, z których to miast trochę żartował podczas prezentacji komitetu honorowego.

– Kiedy ktoś pyta: a konkretnie z jakiej części Polski? Odpowiadam: konkretnie z całej Polski – mówi Komorowski i wymienia kolejne miejsca, w których dorastał, uczył się i mieszkał: Oborniki Śląskie pod Wrocławiem, Poznań, Józefów pod Warszawą i w końcu Warszawa.

- Zobaczyliśmy człowieka autentycznego. Prawdziwy kandydat w autentycznych miejscach. Widzieliśmy jego prawdziwą rodzinę. Prawdziwe miejsca, w których nasz kandydat żył, dorastał i walczył o wolną Polskę – zachwalał Sławomir Nowak na konferencji prasowej. Szef sztabu kandydata PO mówił, że na filmie jest dokładnie ta sama cela więzienna, w której siedział Komorowski. Dokładnie ten sam pokój w którym był internowany.

Ocena Kampanii na żywo jest pozytywna. Film jest ciepły, ładnie opowiedziany, z lekkim dowcipem, rodzinny. Nie agresywny, fajnie przybliża sylwetkę kandydata. Na Twitterze czytam jednak także krytyczne komentarze. Marcin Leśkiewicz z TVN24 napisał, że Bronisław Komorowski “czyta jak czyta”. To prawda, lektorem nie jest.

Spot jest pierwszym z cyklu biograficznych filmów o kandydacie na prezydenta. Kolejny, który będzie jego kontynuacją, ma zostać przedstawiony w następnym tygodniu. Ma przedstawiać Komorowskiego jako “mocnego człowieka”, człowieka walki.

Dołącz do ożywionej dyskusji na Facebook.com/kampanianazywo

(tomasz machała i jacek tacik)

Skomentuj (10)

czwartek, 27 Maja, 2010, 12:37

Jak Platforma chce “odzyskać” publiczne media

| | |

W Senacie trwa walka o odrzucenie sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Platforma zrobi to w najbliższych dniach. Następnie sprawozdanie odrzuci Sejm. Następnie wykonujący obowiązki Bronisław Komorowski. Wtedy KRRITV przestanie istnieć. To jednak nie oznaczałoby nowych władz publicznych mediów. Kadencje Rad Nadzorczych są chronione prawem i wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. A bez zmiany Rady Nadzorczej, nie nastąpi zmiana zarządów, dyrektorów anten i dyrektorów programów.

Ale i na to Platforma znalazła odpowiedź. Rafał Grupiński złożył dziś swoją małą ustawę medialną. Jej cały sens sprowadza się do Artykułu 3 (wszystkich jest zaledwie 5). Artykuł 3 głosi:

“Kadencja rad nadzorczych i zarządów spółek publicznej radiofonii i telewizji wygasa z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy”.

I teraz wszystko jasne. Najpierw Platforma odrzuci sprawozdania, potem musi podzielić się z kimś władzą w TVP i PR i z tym partnerem przegłosować ustawę Rafała Grupińskiego. Za 2-3 tygodnie może być po sprawie.

Ustawę PO odkryła w Sejmie Marta Chodzyńska z Wydarzeń.

Skomentuj (5)