W Muzeum Powstania Warszawskiego była teoretyczna szansa na ważny gest z okazji rocznicy smoleńska. Ale niestety nie doszło do podania sobie rąk przez Hannę Gronkiewicz Waltz i Jarosława Kaczyńskiego. Żadne nie wykonało w stronę drugiego ruchu, który wskazywałby nawet na taki zamiar.

W przemówieniu Hanna Gronkiewicz Waltz przypomniała zasługi Lecha Kaczyńskiego dla budowy muzeum. Przyznała, że zrobił coś, co jej jako prezesowi NBP się nie udało. Ale jednocześnie nie powiedziała na przykład tak: Ta skromna tablica, którą wspólnie odsłaniamy, to pierwszy ale nie ostatni w Warszawie pomnik ofiar katastrofy. Razem ze wszystkimi warszawiakami, z rodzinami ofiar, z politykami wszystkich partii będę pracowała nad wspólnym projektem upamiętnienia ofiar narodowej tragedii.
Takie słowa nie padły, a w tym miejscu i czasie według mnie paść powinny. Szkoda. W Rzeczpospolitej Konrad Piasecki ciekawie opisuje problemy, jakie Platforma ma z pomnikiem w Warszawie.
Hannę Gronkiewicz Waltz i jej pomysł sondażu pomnikowego krytykuje już nie tylko Sławomir Rybicki, ale także Jarosław Gowin. Prezydent Warszawy odmówiła dziś wypowiedzi dziennikarzom czekającym na nią w muzeum.