Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

Tag: małgorzata kidawa-błońska (2)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 21:24

Najważniejsze postacie drugiego planu

| | | | | | | |

Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła końcowy wynik wyborów (jest u nas na pomarańczowym pasku). We wtorek prezydent- elekt odbierze uroczyście zawiadomienie o wyborze na stanowisko. Od tego momentu jego wynik przestaje mieć większe znaczenie. To czy 6% różnicy między Komorowskim a Kaczyńskim to dużo, czy mało będą jednak analizować sztaby.

Pierwsi do rozliczenia są zawsze szefowie sztabów. Zwycięzców się nie sądzi, więc cokolwiek mówi się dziś o kampanii Bronisława Komorowskiego, nie ma to znaczenia. Sławomir Nowak i Grzegorz Schetyna zrobili świetną robotę i wygrali dla Platformy kolejną kampanię.

Prawo i Sprawiedliwość przegrało te wybory. Czy mogło wygrać? Być może tak. Jacek Kurski podpowiada ostrzejszy kurs na Smoleńsk. Tomasz Żukowski wcześniejszy start. W PISie jakieś rozliczenie nastąpi, ale wynik Jarosława Kaczyńskiego jest świetny. Dużo o tym napisali inni, więc nie ma sensu bym powtarzał. Polityk trzy miesiące temu mający jeden z najniższych wskaźników społecznego zaufania, zdobył w niedzielę prawie 8 milionów głosów. A jego partia może za rok stworzyć rząd, bo odzyskała poparcie i zdolność koalicyjną. Joanna Kluzik Rostkowska zrobiła więc świetną robotę.

Bardzo jestem ciekaw decyzji kadrowych Bronisława Komorowskiego. Podejmując je, w znacznym stopniu określi powodzenie swojej prezydentury. Lech Kaczyński miał jako szefów Kancelarii A.Urbańskiego, A.Fotygę, A.Szczygłę, W.Stasiaka, i R. Drabę. I to wszystko w trakcie jednej kadencji! Prezydent Komorowski powinien postawić na człowieka, którego kwalifikacje dają nadzieję, że bez wpadek dotrwa do końca kadencji.

Kadry są strasznie ważne. U Lecha Kaczyńskiego szefowia biura odznaczeń została odwołana po awanturze o medal dla Wojciecha Jaruzelskiego. Szef biura prasowego przez część kadencji praktycznie nie istniał. Rzecznik teoretycznie był, ale się nie wypowiadał. To powodowało nie tylko wkurzenie dziennikarzy, ale w konsekwencji fatalny medialny PR głowy państwa.

Dziś w otoczeniu Bronisława Komorowskiego także są ludzie, którzy już w kampanii doprowadzają dziennikarzy do białej gorączki. Sięgnięcie po nich przez prezydenta- elekta, będzie zwiastowało w przyszłości jego poważne kłopoty z mediami.

Gdybym jako dziennikarz miał za tę kampanię do wręczenia nagrody dla członków drugiego planu, to otrzymaliby je:

- M.Kidawa Błońska i Agnieszka Pomaska z Platformy – pierwsza dzięki jakości pracy w kampanii zajęła pierwszoligowe stanowisko w Platformie. To nie jest jeszcze partyjna ekstraklasa, ale to już jest pierwsza liga. Przed kampanią było dużo niżej. Awans zasłużony, bo rzecznik sztabu zawsze odbierała telefon, zawsze pomagała i prawie zawsze się wypowiadała.
Agnieszka Pomaska codziennie idzie w Platformie do góry a tej kampanii odpowiadała za arcyważne działania w Internecie. Świetnie mi się z nią współpracowało.

- Paweł Poncyljusz i Sylwia Kwas z PIS. Poseł Poncyljusz, autor słynnych słów, że mężczyzna musi zasadzić drzewo, w końcówce kampanii takich wpadek nie miał. Jego występ przed TVP w czerwonej sukni z gitarą, stanie się jedną z wizytówek kampanii. Poseł Poncyljusz, gdy bolał go kręgosłup, kładł się w różnych miejscach, demonstrując całkowity luz. Pod koniec kampanii leżeliśmy nawet razem w materiale Wydarzeń.
Na Sylwię Kwas zawsze można było liczyć, gdy dzwoniłem spytać o informację o planach wyjazdowych Jarosława Kaczyńskiego. Sylwia towarzyszyła mu podczas większości wyjazdów w kraj. Jej pomoc wielokrotnie okazała się nieoceniona.

- Tomasz Kalita- jeden z ojców sukcesu Grzegorza Napieralskiego. Prawa ręka szefa SLD, człowiek który szeptał mu do ucha odpowiedzi na niektóre pytania dziennikarzy. Polityk zawsze gotowy pomóc, zupełnie nieideologicznie oceniający, co się jego kandydatowi opłaca, a co nie. Źródło wielu cennych informacji z kampanii SLD. W skrócie – człowiek, jakiego powinien mieć każdy kandydat na prezydenta, ale miał w tej kampanii tylko Grzegorz Napieralski. Tomasz Kalita powinien dostać nagrodę wyjątkową.

Skomentuj (5)

piątek, 11 Czerwca, 2010, 14:53

Debata o debacie i unikanie konfrontacji

| | | |

Jarosław Kaczyński chce debaty, ale w telewizji publicznej. Bronisław Komorowski nie unika starcia, ale w Teatrze Polskim w Warszawie. Kandydaci niby chcą razem debatować, ale tak naprawdę wcale tego nie chcą i już przerzucają się oskarżeniami o tchórzostwo i niedotrzymywanie słowa.

po_konfa

- Oczekujemy odpowiedzi ze sztabu Jarosława Kaczyńskiego, czy ich kandydat stawi się do debaty jeden na jeden z Bronisławem Komorowskim w Teatrze Polskim – apelowała dzisiaj Małgorzata Kidawa-Błońska na konferencji w Sejmie.

Zdaniem posłanki – teatr jest miejscem najlepszym, bo neutralnym. - Telewizja publiczna nie gwarantuje obiektywizmu – nie jest miejscem do prowadzenia merytorycznej dyskusji – wyjaśniła Kidawa-Błońska i zapowiedziała, że Bronisław Komorowski nie pojawi się na debecie „czterech” (Jarosław Kaczyński, Bronisław Komorowski, Waldemar Pawlak, Grzegorz Napieralski) w niedzielę w TVP. – Nie rozumiemy, dlaczego pomija się innych kandydatów? – pytała posłanka Platformy Obywatelskiej.

Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać. – Przed pierwszą turą należy debatować w szerszym gronie niż jeden na jeden – ucięła wszelkie spekulacje Joanna Kluzik-Rostkowska. – Jestem przekonana, że w drugiej turze dojdzie do debaty między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim – dodała szefowa sztabu Kaczyńskiego.

pis_konfa

Klasyczne odbijanie piłeczki, o którym pisaliśmy miesiąc temu. Bronisław Komorowski na swoim pierwszym wideoczacie z Moskwy obiecywał, że jeżeli dostanie zaproszenie na debatę na pewno się od niego nie uchyli. – Jeśli Jarosław Kaczyński, a do niego należy tu pierwszeństwo ruchu ze względu na jego osobista sytuację, wystąpi o taką debatę na pewno z życzliwością ten problem rozważymy – mówił marszałek.

Paweł Poncyljusz też zapewniał, że Jarosław Kaczyński jest gotowy na debatę z Bronisławem Komorowskim: – Od samego początku mówimy, że jesteśmy otwarci na debatę, tylko to trzeba logicznie poukładać. Debata musi spełnić dwa warunki: musi być merytoryczna, więc nie może trwać po pięć minut dla każdego kandydata i musi być na tyle krótka, żeby widzowie nie zasnęli przed telewizorami.

Kandydaci unikają się jak ognia. Jarosława Kaczyńskiego nie było na debacie organizowanej przez Uniwersytet Warszawski. Na debacie w telewizji publicznej zabraknie Bronisława Komorowskiego. Sztaby obu kandydatów zdają sobie doskonale sprawę, że porażka w debacie mogłaby mieć nieodwracalne skutki i kosztować ich kandydata nawet prezydenturę.

(jacek tacik)

Skomentuj (8)