Wybór prezydenta a mój portfel
Kampania wyborcza idzie w niedobrą stronę. Najpierw usłyszałem, że ma nie być billboardów – to jeszcze zniosę, bo zaśmiecają miasta. Potem dowiedziałem się, że ma nie być reklamówek telewizyjnych – to już mi się nie podoba, bo niektóre, jak słynny spot z lodówką, były ważnym głosem w merytorycznym sporze. Ale dziś usłyszałem, że ma nie być nawet sztabów wyborczych. Platforma to rozważa, oczekując jak rozumiem, że marszałek zostanie z marszu koronowany. Bez walki.
Tymczasem uważam, że zasługujemy na poważną rozmowę o tym, czy dobrym pomysłem jest oddanie w ręce jednej partii całej władzy. Co ta partia zamierza z tą władzą zrobić? Jak Bronisław Komorowski wyobraża sobie Polskę za lat pięć? Czy podpisze ustawę o komercjalizacji szpitali? Jakie zmiany w podatkach poprze? Czy może obiecać, podobnie jak Ludwik Dorn zanim się wycofał, że nie zaakceptuje żadnej podwyżki podatków? Czy może odwrotnie – uważa, że najbogatsi powinni płacić więcej? Co sądzi o podwyżce składki zdrowotnej? Czy będzie żyrował wszystkie decyzje gabinetu Donalda Tuska?
Nie znam poglądów Bronisława Komorowskiego w tych sprawach. Oczywiście, że chciałbym, aby prezydent godnie reprezentował Polskę za granicą i był strażnikiem Konstytucji. Ale mój portfel też jest dla mnie ważny. Hmm, zastanawiam się, czy nawet nie jest ważniejszy.
Właśnie rozliczyłem PIT i uświadomiłem sobie, ile zawdzięczam Lechowi Kaczyńskiemu oraz Prawu i Sprawiedliwości. Prezydent Kaczyński zablokował niekorzystną dla twórców reformę podatkową Zyty Gilowskiej. A Prawo i Sprawiedliwość przyjęło nowe stawki podatkowe (18, 32%), według których w tym roku po raz pierwszy rozliczamy PIT.
I muszę to napisać: drogi PIS-ie DZIĘKI! Dzięki Wam i Lechowi Kaczyńskiemu końcówka kwietnia jest dużo mniej przykra niż w poprzednich latach.
A do Bronisława Komorowskiego – liczę na prawdziwą kampanię i odpowiedzi na pytania, które najbardziej interesują nie tylko mnie, ale jak sądzę także wyborców. Wiem, że jest Pan z Platformy. Wiem że Platforma ma ponad 40% w sondażach. Ale to nie powinno wystarczać, by zostać prezydentem.






