Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

Tag: Grzegorz Napieralski (142)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 21:24

Najważniejsze postacie drugiego planu

| | | | | | | |

Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła końcowy wynik wyborów (jest u nas na pomarańczowym pasku). We wtorek prezydent- elekt odbierze uroczyście zawiadomienie o wyborze na stanowisko. Od tego momentu jego wynik przestaje mieć większe znaczenie. To czy 6% różnicy między Komorowskim a Kaczyńskim to dużo, czy mało będą jednak analizować sztaby.

Pierwsi do rozliczenia są zawsze szefowie sztabów. Zwycięzców się nie sądzi, więc cokolwiek mówi się dziś o kampanii Bronisława Komorowskiego, nie ma to znaczenia. Sławomir Nowak i Grzegorz Schetyna zrobili świetną robotę i wygrali dla Platformy kolejną kampanię.

Prawo i Sprawiedliwość przegrało te wybory. Czy mogło wygrać? Być może tak. Jacek Kurski podpowiada ostrzejszy kurs na Smoleńsk. Tomasz Żukowski wcześniejszy start. W PISie jakieś rozliczenie nastąpi, ale wynik Jarosława Kaczyńskiego jest świetny. Dużo o tym napisali inni, więc nie ma sensu bym powtarzał. Polityk trzy miesiące temu mający jeden z najniższych wskaźników społecznego zaufania, zdobył w niedzielę prawie 8 milionów głosów. A jego partia może za rok stworzyć rząd, bo odzyskała poparcie i zdolność koalicyjną. Joanna Kluzik Rostkowska zrobiła więc świetną robotę.

Bardzo jestem ciekaw decyzji kadrowych Bronisława Komorowskiego. Podejmując je, w znacznym stopniu określi powodzenie swojej prezydentury. Lech Kaczyński miał jako szefów Kancelarii A.Urbańskiego, A.Fotygę, A.Szczygłę, W.Stasiaka, i R. Drabę. I to wszystko w trakcie jednej kadencji! Prezydent Komorowski powinien postawić na człowieka, którego kwalifikacje dają nadzieję, że bez wpadek dotrwa do końca kadencji.

Kadry są strasznie ważne. U Lecha Kaczyńskiego szefowia biura odznaczeń została odwołana po awanturze o medal dla Wojciecha Jaruzelskiego. Szef biura prasowego przez część kadencji praktycznie nie istniał. Rzecznik teoretycznie był, ale się nie wypowiadał. To powodowało nie tylko wkurzenie dziennikarzy, ale w konsekwencji fatalny medialny PR głowy państwa.

Dziś w otoczeniu Bronisława Komorowskiego także są ludzie, którzy już w kampanii doprowadzają dziennikarzy do białej gorączki. Sięgnięcie po nich przez prezydenta- elekta, będzie zwiastowało w przyszłości jego poważne kłopoty z mediami.

Gdybym jako dziennikarz miał za tę kampanię do wręczenia nagrody dla członków drugiego planu, to otrzymaliby je:

- M.Kidawa Błońska i Agnieszka Pomaska z Platformy – pierwsza dzięki jakości pracy w kampanii zajęła pierwszoligowe stanowisko w Platformie. To nie jest jeszcze partyjna ekstraklasa, ale to już jest pierwsza liga. Przed kampanią było dużo niżej. Awans zasłużony, bo rzecznik sztabu zawsze odbierała telefon, zawsze pomagała i prawie zawsze się wypowiadała.
Agnieszka Pomaska codziennie idzie w Platformie do góry a tej kampanii odpowiadała za arcyważne działania w Internecie. Świetnie mi się z nią współpracowało.

- Paweł Poncyljusz i Sylwia Kwas z PIS. Poseł Poncyljusz, autor słynnych słów, że mężczyzna musi zasadzić drzewo, w końcówce kampanii takich wpadek nie miał. Jego występ przed TVP w czerwonej sukni z gitarą, stanie się jedną z wizytówek kampanii. Poseł Poncyljusz, gdy bolał go kręgosłup, kładł się w różnych miejscach, demonstrując całkowity luz. Pod koniec kampanii leżeliśmy nawet razem w materiale Wydarzeń.
Na Sylwię Kwas zawsze można było liczyć, gdy dzwoniłem spytać o informację o planach wyjazdowych Jarosława Kaczyńskiego. Sylwia towarzyszyła mu podczas większości wyjazdów w kraj. Jej pomoc wielokrotnie okazała się nieoceniona.

- Tomasz Kalita- jeden z ojców sukcesu Grzegorza Napieralskiego. Prawa ręka szefa SLD, człowiek który szeptał mu do ucha odpowiedzi na niektóre pytania dziennikarzy. Polityk zawsze gotowy pomóc, zupełnie nieideologicznie oceniający, co się jego kandydatowi opłaca, a co nie. Źródło wielu cennych informacji z kampanii SLD. W skrócie – człowiek, jakiego powinien mieć każdy kandydat na prezydenta, ale miał w tej kampanii tylko Grzegorz Napieralski. Tomasz Kalita powinien dostać nagrodę wyjątkową.

Skomentuj (5)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 22:38

Grzegorz Napieralski: głosujcie jak chcecie

| | | | |

Decyzja SLD by nie popierać personalnie żadnego z kandydatów dużo mówi o Grzegorzu Napieralskim i o nowej lewicy. Ważniejsza jest dla niej polityczna kalkulacja, niż ideowa deklaracja. Ważniejsza jest nadzieja na V RP z symboliczną i historyczną koalicją PIS – SLD, niż zła pamięć o próbach budowy IV RP przez PIS. Cynizm jest w polityce absolutnie niezbędny. Ale Grzegorz Napieralski w gotowości pójścia do władzy z każdym i na każdych warunkach, przypomina nieco Jarosława Kaczyńskiego. Wprost pisał zresztą ostatnio, że prezes PIS jest wzorem przewodniczącego SLD.

Grzegorzowi Napieralskiemu dziś opłaca się zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Może mieć wtedy nadzieję na ostry konflikt głowy państwa z Donaldem Tuskiem. Dla SLD wymarzona sytuacja, by pokazać się jako trzeci.
Poparcie Bronisława Komorowskiego miałoby też tę wadę, że zmniejszyłoby (troszkę) koalicyjną zdolność lewicy. A tak można sobie spokojnie wyborazić zarówno koalicję PO- SLD, jak i PIS- SLD. W wywiadzie dla Onetu Joanna Kluzik Rostkowska mówi dziś:

Czy pani wyobraża sobie koalicje PiS z SLD?
- Ja tak, ale nie sądzę, żeby większość mojego klubu te opinię podzielała.

W wyborach prezydenckich zostało dwóch prawicowych kandydatów. Mimo to od początku wydawało mi się oczywiste, który jest bliżej lewicy. I gdy chodzi o gospodarkę i gdy chodzi o sprawy społeczne.

W gospodarce PIS wprowadziło becikowe dla wszystkich, także najbogatszych. Obniżyło podatki wszystkim, ale biedniejszym 1% a bogatszym nawet 8%. Zlikwidowało podatek spadkowy. Jacek Żakowski dużo pisał o tym ostatnio. Jarosław Kaczyński choć w kampanii zachowuje się jak populistyczny socjalista, w rządach zachowywał się trochę jak amerykański republikanin, którego bazą jest przede wszystkim upper middle class.

Gdy chodzi o sprawy światopoglądowe, to trudno znaleźć mi jakieś punkty styczne SLD i PIS. Stosunek do kościoła? In vitro? Związków partnerskich? Aborcji? Religii w szkołach? Krzyży w szkołach? Można wyliczać długo.

I wreszcie podejście do państwa. Z jednej strony mamy “Polska jest najważniejsza”. Z drugiej hasło lewicy, że najważniejsza jest osobista wolność. Z jednej strony mamy prawicowe przekonanie o potrzebie budowania silnego państwa, w którym ręcznie będzie się decydowało nawet o lokalizacji peronu we Włoszczowej. Z drugiej strony mamy zupełnie odmienną wizję państwa lewicowego. Z jednej strony mamy przekonanie, że obywatel musi ustąpić państwu. Z drugiej wiarę, że obywatel jest państwem.

Mamy wreszcie doświadczenia z praktyczną realizacją – IV RP szukała tajnych kont polityków lewicy, wysłała ABW do Barbary Blidy na podstawie bardzo marnych dowodów. I agenta Tomka na poszukiwania majątku Kwaśniewskich, zakończone kompromitacją CBA.

Koalicji takich żywiołów bym sobie nie wyobrażał. Ale dzisiejsza decyzja Grzegorza Napieralskiego sprawia, że ślub wody z ogniem, staje się za rok jak najbardziej możliwy.

Skomentuj (6)

czwartek, 24 Czerwca, 2010, 16:55

Kandydaci walczą o poparcie lewicy i ludowców

| | | |

Oto co kandydaci zrobili dziś dla zdobycia poparcia.

Bronisław Komorowski dla wyborców lewicy:

1. spotkał się z Grzegorzem Napieralskim

2. spotkał się z rodzicami dzieci poczętymi dzięki metodzie in vitro

3. Sławomir Nowak i Małgorzata Kidawa Błońska przedstawili różnice poglądów B.Komorowskiego i J.Kaczyńskiego w ważnych dla lewicy sprawach światopoglądowych: in vitro, parytety, Afganistan, karta praw podstawowych

4. prowadził Radę Bezpieczeństwa Narodowego poświęconą wycofaniu z Afganistanu

5. zabiegał o poparcie Unii Pracy

6. zdobył poparcie Andrzeja Olechowskiego

Jarosław Kaczyński dla wyborców PSL

1. spotkał się z Waldemarem Pawlakiem

Skomentuj (1)

środa, 23 Czerwca, 2010, 11:01

Bronisław Komorowski dociska Grzegorza Napieralskiego

| |

Wczoraj Platforma odmówiła negocjacji z liderem SLD. Dziś Bronisław Komorowski poszedł krok dalej, próbując docisnąć do ściany Grzegorza Napieralskiego.

Kandydat Platformy zaproponował szefowi SLD spotkanie. Ale nie w sprawie negocjowania poparcia. Chce zapytać Napieralskiego: czy może stać i patrzeć obojętnie, jak grozi nam powtórka IV RP. Jak by się czuł lider lewicy, patrząc jak Polska pogrąża się w odmętach szaleństwa.

Bronisław Komorowski kolejny raz przypomniał w tym kontekście śmierć Barbary Blidy. Uważam tę grę za bardzo inteligentną. Komorowski nie potrzebuje poparcia Napieralskiego. Potrzebuje wyłącznie jego wyborców. W tej chwili następuje próba oddzielenie Napieralskiego od wyborców. Uczynienia z niego politycznego handlowca. Platforma tymczasem próbuje się ustawić po stronie Barbary Blidy i ofiar IV RP.

Do spotkania Napieralski- Komorowski ma dojść po południu. Będziemy relacjonować jego skutki.

Skomentuj (6)

środa, 23 Czerwca, 2010, 09:10

Przegląd prasy w środę

| | | | | |

W dzisiejszych gazetach raczej wieje nudą. Na początku jednak warto odnotować wiadomość z Rzeczpospolitej o przyszłości Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Rzepa pisze, że Szefowa sztabu po ewentualnej wygranej Jarosława Kaczyńskiego w drugiej turze może zostać szefową Kancelarii Prezydenta. Rozważana jest również alternatywa, aby została ona szefową PiS.

Na pierwszej stronie w Gazecie Wyborczej, tytuł krótki i konkretny- „Kaczyński przegrał”. Gazeta opisuje trzecią porażkę PiS i jej prezesa w tej sprawie. Przytacza dokładne oświadczenie jakie sąd nakazał wykupić w TVP1 oraz TVN w porze najwyższej oglądalności, w ciągu 48 godzin od uprawomocnienia się wyroku.
Szkoda, że sąd również nie nakazał zrobić tego w Wyborczej- wtedy prezes PiS miałby już jedno orzeczenie do publikacji mniej.

Oprócz opisów zdarzeń z dnia wczorajszego w gazetach królują wywiady. Polska The Times sąsiednich stronach publikuje dwie rozmowy: z Romanem Giertychem oraz z prof. Joanną Senyszyn. Były wicepremier twierdzi, że walka o elektorat Grzegorza Napieralskiego jest błędem- I Komorowski, i Kaczyński są w tym po prostu żenujący. Podnoszą jedynie wartość Napieralskiego i samego SLD. Powtarzam: to żenujące. Wypowiedź Grzegorza Schetyny i stwierdzenie, że on wcale nie chce, aby Napieralski poparł Komorowskiego, jest pierwszym głosem rozsądku w całym tym bełkocie Palikowa, Kaczyńskiego i Komorowskiego. Dziwi się Donaldowi Tuskowi, który wg niego stracił instynkt samozachowawczy wysuwając kandydaturę Marka Belki na stanowisko prezesa NBP- to kosztowało ich być może prezydenturę- mówi.

Posłanka Senyszyn od razu ostro: Nie poprę żadnego z kandydatów. Zarówno Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski mają XIX-wieczną mentalność Reprezentują poglądy, które dla mnie są nie do przyjęcia. Przede wszystkim w kwestiach światopoglądowych. Są klerykalni, ograniczają prawa kobiet oraz mniejszości, są przeciwni Karcie praw podstawowych. Przy okazji posłanka mówi, że Tomasz Nałęcz i Ryszard Kalisz wykazali się polityczną głupotą, a tam, gdzie rzecz można wyjaśnić głupotą, nie należy dopatrywać się złej woli.

W Gazecie Wyborczej natomiast Wojciech Olejniczak, który poparł Bronisława Komorowskiego, chwali Grzegorza Napieralskiego za kampanię. Twierdzi również, że nikt po 1989r. nie przeprowadził bardziej liberalnych reform niż Zyta Gilowska i Jarosław Kaczyński za rządów PiS. Moim obowiązkiem jest przypominanie Polakom, że Kaczyński lewicą nie jest. Żeby nie dali się po raz kolejny zwieść Kaczyńskiemu, że on chce państwa socjalnego.

W tej samej gazecie ostra krytyka w kierunku Waldemara Pawlaka od Janusza Piechocińskiego- członka Rady Naczelnej PSL. Twierdzi, że nie może być tak, iż PSL zebrało 450 tyś. podpisów pod kandydaturą Pawlaka, a kandydat dostaje niecałe 300tys. w wyborach. Daje on porównanie do Michała Boszki, który z ramienia PSL został senatorem w okręgu płocko-ciechanowskim zdobywając 132tyś. głosów- blisko połowę tego co kandydat PSL w całym kraju. Mówi on: Waldemar Pawlak myślał, że wystarczy powiedzieć- „Ja, Waldek, jestem obliczalny, normalny, i to da mu te 5 proc.” A tymczasem w roli „normalnego” wyborcy obsadzili Napieralskiego.

Skomentuj

wtorek, 22 Czerwca, 2010, 10:43

Profesor Radosław Markowski w TOK FM

| |

Chwaliłem Grzegorza Napieralskiego za spryt polityczny i umiejętność prowadzenia kampanii. Ale to, co widzę od wczoraj trochę mnie przeraża. Fala wody sodowej uderzyła do głowy nie tylko jemu, ale też jego otoczeniu. Zachowują się jakby to oni wygrali wybory. Ten względnie dobry wynik doprowadził do takiego rozdęcia ego, że spowoduje to katastrofę.

wtorek, 22 Czerwca, 2010, 10:39

Platforma Obywatelska: żadnych rozmów z Grzegorzem Napieralskim

| | | | |

Sztab Bronisława Komorowskiego nie podejmie negocjacji z kandydatem SLD. Głównymi powodami

1. jest przekonanie, że mimo negocjacji Grzegorz Napieralski Komorowskiego nie poprze

2. obawa, że Platforma więcej straci wśród wyborców prawicy,  niż zyska lewicy

3. obawa o konflikt wewnętrzny w partii

Obawę pierwszą uważam za uzasadnioną. Grzegorzowi Napieralskiemu nie opłaca się zwycięstwo kandydata PO. Aby wzmocnić lewicę, on musi wyrywać poparcie Platformie. Musi się od Platformy różnić. Najbardziej prawdopodobny scenariusz byłby moim zdaniem taki: PO negocjuje z Napieralskim, Komorowski wypełnia ten słynny kwestionariusz. Następnie szef SLD organizuje konferencję prasową, pokazuje ankiety Bronisława Komorowskiego i Jarosława KJaczyńskiego do kamer. Mówi, że obaj są kandydatami konserwatywnymi, a on Napieralski od nich się bardzo różni. Komorowski na takiej grze stracił by dużo więcej niż Kaczyński. Napieralski tylko by zyskał.

Platforma ma też złe wspomnienie z poprzednich negocjacji różnych spraw z Grzegorzem Napieralskim. Lider SLD jest w PO uważany za człowieka, który nie dotrzymuje słowa.

Obawę Platformy o utratę prawego skrzydła uznaję za częściowo uzasadnioną. Odmawiając negocjacji z Grzegorzem Napieralskim, Bronisław Komorowski dostaje możliwość konsolidacji, a może i umocnienia prawego skrzydła. Nie wszyscy wyborcy PIS muszą być zachwyceni umizgami do postkomunistów. Ups…teraz już lewicy.

W silny konflikt wewnętrzny w samej Platformie nie wierzę. Jeśli w PIS panuje pragmatyczne przekonanie o pewnym porozumieniu z SLD, to PO też by to przełknęła. Jarosław Gowin to jeszcze nie jest cała partia.

Skomentuj (2)

wtorek, 22 Czerwca, 2010, 09:22

Wtorkowy przegląd prasy

| | | |

Dzisiejsze gazety rozpisują się o możliwych scenariuszach na najbliższe dni. Wszystkie jednak najwięcej czasu poświęcają Grzegorzowi Napieralskiemu i temu kogo poprze były kandydat lewicy na prezydenta.

Zwraca uwagę ostrzejszy ton wobec lidera SLD. W Gazecie Wyborczej Rafał Kalukin pisze najpierw, że Grzegorz Napieralski miał dobrą kampanię. Ale potem dodaje: Renesansu lewicy to nie przyniesie. On będzie się teraz puszył, z poczuciem wyższości pouczał Komorowskiego i Kaczyńskiego. 14% dla kandydata SLD, nie musi oznaczać odradzania się w Polsce lewicy. Napieralski nie błysnął niczym inteligentnym. Co z tego wyniknie? To co wynikać może z figi. Czyli nic.

Piotr Gursztyn z Rzeczpospolitej pisze, że choć większość komentatorów kibicowała Napieralskiemu, to robiła to do tej pory w czysto sportowy sposób. Jako komuś kto zaczął od zera, wytrwale dążył do swojego celu i imponował wolą walki”. Teraz jednak wg publicysty narodził się nowy polityk, którego należy rozliczać z poglądów, bo „on i jego ugrupowanie znów zaczną wpływać na rzeczywistość.

W wywiadzie dla  Polski The Times Napieralski przedstawia jakie ustawy musiałaby przyjąć Platforma, aby dostać wsparcie od kandydata: całkowita refundacja in vitro z budżetu państwa, podwyżka płacy minimalnej, rent i emerytur, 50- procentowy parytet na listach wyborczych oraz wyprowadzenie wojsk z Afganistanu.

Prof. Radosław Markowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej twierdzi, że to nie poparcie nowego lidera lewicy jest kluczem do zwycięstwa, ale „ 30 procent wyborców, którzy raz chodzą na wybory, a raz nie”. To ta grupa około 10 milionów osób, złożona z różnych warstw społecznych może przesądzić o wyniku wyborów.

W Rzepie kontrowersyjną tezę stawia publicysta tej gazety- Piotr Semka. Ludzie którzy dali sobie wmówić, że Lech Kaczyński był postacią groteskową, po szoku 10 kwietnia zerwali z polityczną poprawnością i powiedzieli na głos, że projekt IVRP uważają za trafny i rozsądny. Teza o tyle wątpliwa, że przecież Jarosław Kaczyński w tej samej gazecie powiedział, żeby zostawić IV RP i rozmawiać o przyszłości.

Wywiadu dla Gazety Wyborczej udzielił były prezydent Aleksander Kwaśniewski, gdzie mówi, iż w jego przekonaniu poparcie Cimoszewicza dla Bronisława Komorowskiego dało lepszy wynik Napieralskiemu. Pytany na kogo będzie głosował, mówi- Nie powiem, choć łatwo się domyślić. Na pewno przed drugą turą powiem ma kogo zagłosuję.
Wg niego Napieralski ma trzecie wyjście. Może wysłać sygnał, że nie może dogadać się z Komorowskim, a Platforma nie jest gotowa, by podjąć rozmowy z lewicą. A wtedy wyborcy sami zdecydują czy pójść do głosowania czy nie.

Wszystkie gazety zgodne są co do jednego. Patrząc na kompromitacje wyników sondażowych przeprowadzonych przez ośrodki badawcze z niedzieli, nie można na nich oszczędzać. W dniu wyborów racje mają sondaże przeprowadzane metodą exit poll. Metoda wielokrotnie droższa, gdzie osoba po wyjściu z lokalu wyborczym dostaje kartę do głosowania podobną do tej, którą wrzucała przed chwilą do urny. Badany sam ją wypełnia i wrzuca do urny ankietera, który pyta przy okazji nie tylko o preferencje wyborcze, ale również m.in. o płeć, wykształcenie itd.

Skomentuj

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 21:05

Jarosław Kaczyński w Szczecinie 21.06.2010

| | |

Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi, może i trochę jesteśmy. Ja już będę od dziś używał tego słowa, nie będę używał słowa “postkomunizm”, którego używałem.

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 18:02

Jak zdobyć poparcie SLD dla Bronisława Komorowskiego

| | | |

Platforma rozpoczyna posiedzenie Zarządu Krajowego, który ma zdecydować między innymi o strategii rozmów z lewicą. W polityce krótka pamięć jest cenna, więc warto kolekcjonować takie nagrania, jak to:

Stefan Niesiołowski o Grzegorzu Napieralskim:

Skomentuj

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 11:31

Wicepremier Napieralski. Political fiction, czy niezły scenariusz?

| | | | | | |

W niedzielę o 17.00 odbyła się narada u premiera Donalda Tuska. W jej trakcie Janusz Palikot zaproponował polityczną ofensywę. Wieczór wyborczy potwierdził założenia tej ofensywy. Wynik B.Komorowskiego jest słaby, J.Kaczyńskiego dobry a Napieralskiego dla rozstrzygnięcia kluczowy.

Palikot proponuje wejście w koalicję PO- SLD. Grzegorz Napieralski zostaje wicepremierem. Sojusz dostaje kilka tek. Reakcje Donalda Tuska była bardzo wstrzemięźliwa. Podobnie Bronisława Komorowskiego. Szefa rządu świetnie rozumiem. Ten ruch czyni go bezpośrednio odpowiedzialnym za wynik wyborów. Co więcej oznacza tygodnie wstrząsów w ustabilizowanym, a nawet nudnym rządzie. Oznacza wyzwania. Po co je podejmować, skoro 2% Waldemara Pawlaka oznacza, że ludowcy się nie liczą i powinni korzystać z okazji, aby siedzieć cicho.

Pomysł Palikota znacząco zwiększa szanse na zwycięstwo Bronisława Komorowskiego. Lewica jest po wyniku Napieralskiego w rozpędzie. Ma zmobilizowaną bazę. Ma ludzi w regionie, którzy jeszcze 12 dni mogliby robić kampanię. Michał Krzymowski we Wprost pisze dziś, że Grzegorz Napieralski jest zainteresowany wejściem do gabinetu. Rozmówca gazety twierdzi, że szef SLD chciałby zostać wicepremierem od nauki i nowych technologii.

Zastanawiam się nad szczerością tych słów. W interesie SLD leży raczej osłabianie Platformy, a nie wchodzenie teraz do rządu. W interesie SLD jest raczej przegrana B.Komorowskiego, niż jego zwycięstwo. Słabsza Platforma oznacza silniejszy Sojusz.

A co by to oznaczało dla PSL? Cóż, kogo to obchodzi? 2% Waldemara Pawlaka zupełnie inaczej ustawia tę grę.

Skomentuj (5)

poniedziałek, 21 Czerwca, 2010, 09:28 Grzegorz Napieralski -

Kogo poprze?