Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

Tag: Aleksander Kwaśniewski (22)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 23:19

L.Wałęsa i A.Kwaśniewski o wyborach prezydenckich

|

Pytałem dwóch byłych prezydentów o tym, jak się czuli i o czym myśleli, gdy dowiedzieli się, że zostali wybrani na najwyższy urząd w państwie. Poniżej te rozmowy.

LECH WAŁĘSA

Pamięta pan wieczór wyborczy w 90 roku, gdy został pan prezydentem?

Nie, nie pamiętam

A 95 roku, gdy przestał być pan prezydentem?

Też nie. Ja patrzę do przodu i nie oglądam się wstecz.

Niczego pan nie pamięta. Kto panu przekazał wiadomość? Jak pan zareagował?

Gdy wygrałem, zastanawiałem się, jak dobić komunizm. Przecież oni przegrali przypadkiem. Chcieli to odrobić. Przyjść i zabrać to, co wygrałem. Myślałem jak kraj przeprowadzić, żeby nie wpaść w ich pułapki.

Następnego dnia rano, gdy się pan obudził po zwycięstwie, pamięta pan za co się zabrał najpierw?

Za żonę.

A nie za Polskę?

Panie, ja miałem ułożone wszystko w głowie. Tylko do realizacji.

Czyli pierwszą myślą nie było “Matko boska, co robić”

Dokładnie wiedziałem co robić, jak robić. I jak mówić ludziom co robię.

Gdzie pan wtedy był?

Albo w Gdańsku albo w Warszawie. Ale nie pamiętam nic z tamtego czasu. Ja patrzę co trzeba zrobić dziś i co jutro. I jak tu jeszcze dołożyć swoje 5 groszy.

A przegrana z Aleksandrem Kwaśniewskim w 95 roku bardzo bolała?

Ja miałem koncepcję. Połowę jej zrealizowałem, połowę zostawiłem na drugą kadencję. Pech chciał, los tak zaproponował. Myślałem “Trudno, wreszcie zdejmą ze mnie odpowiedzialność, do tej pory musiałem to robić, a teraz będą musieli robić to inni”. Szkoda mi było, ale los tak chciał.

Był pan rozgoryczony, czy wkurzony?

Nie, szkoda było mi tylko, że nie zrobię połowy roboty. Tym bardziej, że ja miałem argumenty, a mój zwycięzca nie miał żadnych. Wiedziałem, że Polska za to zapłaci. Ale ja nigdy nie myślałem osobiście o swoich sprawach.

Przeprowadzkę do Belwederu pan pamięta?

W Gdańsku zostawiłem rodzinę. Przyjechałem sam. Zostawiłem dla Polski. Rodzina by mnie rozpraszała. Tu trzeba się całkowicie oddać, albo nie brać za robotę.

Pana rada dla nowego prezydenta?

Porządkować kraj na ile starczy sił, umiejętności i rozumu. Polska potrzebuje porządkowania prawie w każdej dziedzinie.

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI

1995 roku, druga tura. Pamięta Pan datę?

Dokładną nie, ale to był listopad

19 listopada. Myślałem, że takich rzeczy się nie zapomina. Gdzie Pan był?

Wczesnym popołudniem byliśmy u przyjaciół w Wesołej. Oni mnie i żonę przygarnęli, żeby nakarmić, żeby oderwać się trochę.

Były jakieś przecieki?

To były inne czasy. Dziś od dziennikarzy wiadomo już w ciągu dnia, jakie są te badania. Wtedy naprawdę nic nie było wiadomo.

Co było wieczorem?

Żona zawiozła mnie do budynku SLD na Rozbrat. Tam w gabinecie oglądałem to sam. Później to już się stało tradycją, że w tych pierwszych chwilach, gdy podawane są wyniki, byłem zawsze sam.

Mimo że zaraz za drzwiami strzelały szampany?

Tu potrzeba wyciszenia. Jeżeli jest się w tym momencie z kolegami, człowiek nie może się skupić na tym co widzi. Jeżeli dołożyć do tego media, co teraz stało się powszechne, to jest to fałszywe. Zwłaszcza, że o 20 często nic nie wiadomo.

W 95 roku było wiadomo dopiero po kilku godzinach.

Z pierwszych informacji wynikało, że może wygrałem. Ale było bardzo równo. Później prezes TVP Wiesław Walendziak wstrzymał podawanie wyników na parę godzin.

Która mogła być godzina, gdy dowiedział się pan, że jest prezydentem?

Po północy.

Jaka była pierwsza myśl?

Wygrałem, czyli radość. Druga – jak to teraz będzie. Czyli: słuchaj, teraz się zaczęło. Kampania jest kampanią, czymś pomiędzy realnością a nierealnością. Człowiek jest tak zakodowany na kampanię, że wszystko, co ma się wydarzyć później, odkłada. A w wieczór wyborczy jest moment, że już cześć. Że w głowie zaczyna się układać co trzeba zrobić, kogo wziąć, jak to zorganizować. Już zaczynasz być prezydentem.

I to zaczyna się w momencie ogłoszenia, czy porywa cię ten tłum i w radosnym korowodzie o tym się nie myśli?

Satysfakcji i radości jest w głowie moment. Ale potem to “co dalej” zaczyna być w głowie bardzo silne. I tak naprawdę to ta radość jest bardziej szczerze i spontanicznie wyrażana przez otoczenie, niż przez głównego aktora. On przechodzi do innej roli.

Zwycięzcy są samotni?

Moment w którym naprawdę poczułem, że jestem w nowej roli, to była inauguracja w Sejmie. A może nawet bardziej w Mińsku Mazowieckim, przejęcie zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. Ten generał Wilecki, który ku mojemu zaskoczeniu mówi “Umarł król, niech żyje król”. Zobaczyłem z kim mam do czynienia, jaką mam odpowiedzialność. Jak mówił Wieniawa Długoszewski “Panie kolego, skończyły się żarty, zaczęły się schody”.

Pierwsza myśl, gdy obudził się pan w poniedziałek rano?

To było inaczej, niż teraz. Teraz mamy dwóch zawodników, którzy tę robotę już poznali. Jeden był premierem, drugi marszałkiem i wykonywał obowiązki prezydenta. Nie będą przeżywać takiego momentu, jaki ja przeżyłem. Z czarną teczką zawieszoną na łańcuchu przypiętym do ręki, przychodzi szef wywiadu i daje mi dokumenty. Jestem wprowadzony do całej procedury dostępu do tajnych materiałów. To na mnie robiło to wtedy wrażenie. Człowiek widzi, że jest w centrum wydarzeń. Pojawili się ambasadorzy. Dzwonił Clinton, dzwonili inni.

Pierwsza reakcja rodziny?

Żona i córka zrozumiały, że wszystko się zmieniło. Takim symbolicznym momentem była wyprowadzka z mieszkania w Wilanowie do Pałacu Prezydenckiego.

Nie spieszył się Pan z tym.

Zaprzysiężenie było w grudniu, a my przeprowadziliśmy się w marcu.

Skomentuj (4)

wtorek, 22 Czerwca, 2010, 09:22

Wtorkowy przegląd prasy

| | | |

Dzisiejsze gazety rozpisują się o możliwych scenariuszach na najbliższe dni. Wszystkie jednak najwięcej czasu poświęcają Grzegorzowi Napieralskiemu i temu kogo poprze były kandydat lewicy na prezydenta.

Zwraca uwagę ostrzejszy ton wobec lidera SLD. W Gazecie Wyborczej Rafał Kalukin pisze najpierw, że Grzegorz Napieralski miał dobrą kampanię. Ale potem dodaje: Renesansu lewicy to nie przyniesie. On będzie się teraz puszył, z poczuciem wyższości pouczał Komorowskiego i Kaczyńskiego. 14% dla kandydata SLD, nie musi oznaczać odradzania się w Polsce lewicy. Napieralski nie błysnął niczym inteligentnym. Co z tego wyniknie? To co wynikać może z figi. Czyli nic.

Piotr Gursztyn z Rzeczpospolitej pisze, że choć większość komentatorów kibicowała Napieralskiemu, to robiła to do tej pory w czysto sportowy sposób. Jako komuś kto zaczął od zera, wytrwale dążył do swojego celu i imponował wolą walki”. Teraz jednak wg publicysty narodził się nowy polityk, którego należy rozliczać z poglądów, bo „on i jego ugrupowanie znów zaczną wpływać na rzeczywistość.

W wywiadzie dla  Polski The Times Napieralski przedstawia jakie ustawy musiałaby przyjąć Platforma, aby dostać wsparcie od kandydata: całkowita refundacja in vitro z budżetu państwa, podwyżka płacy minimalnej, rent i emerytur, 50- procentowy parytet na listach wyborczych oraz wyprowadzenie wojsk z Afganistanu.

Prof. Radosław Markowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej twierdzi, że to nie poparcie nowego lidera lewicy jest kluczem do zwycięstwa, ale „ 30 procent wyborców, którzy raz chodzą na wybory, a raz nie”. To ta grupa około 10 milionów osób, złożona z różnych warstw społecznych może przesądzić o wyniku wyborów.

W Rzepie kontrowersyjną tezę stawia publicysta tej gazety- Piotr Semka. Ludzie którzy dali sobie wmówić, że Lech Kaczyński był postacią groteskową, po szoku 10 kwietnia zerwali z polityczną poprawnością i powiedzieli na głos, że projekt IVRP uważają za trafny i rozsądny. Teza o tyle wątpliwa, że przecież Jarosław Kaczyński w tej samej gazecie powiedział, żeby zostawić IV RP i rozmawiać o przyszłości.

Wywiadu dla Gazety Wyborczej udzielił były prezydent Aleksander Kwaśniewski, gdzie mówi, iż w jego przekonaniu poparcie Cimoszewicza dla Bronisława Komorowskiego dało lepszy wynik Napieralskiemu. Pytany na kogo będzie głosował, mówi- Nie powiem, choć łatwo się domyślić. Na pewno przed drugą turą powiem ma kogo zagłosuję.
Wg niego Napieralski ma trzecie wyjście. Może wysłać sygnał, że nie może dogadać się z Komorowskim, a Platforma nie jest gotowa, by podjąć rozmowy z lewicą. A wtedy wyborcy sami zdecydują czy pójść do głosowania czy nie.

Wszystkie gazety zgodne są co do jednego. Patrząc na kompromitacje wyników sondażowych przeprowadzonych przez ośrodki badawcze z niedzieli, nie można na nich oszczędzać. W dniu wyborów racje mają sondaże przeprowadzane metodą exit poll. Metoda wielokrotnie droższa, gdzie osoba po wyjściu z lokalu wyborczym dostaje kartę do głosowania podobną do tej, którą wrzucała przed chwilą do urny. Badany sam ją wypełnia i wrzuca do urny ankietera, który pyta przy okazji nie tylko o preferencje wyborcze, ale również m.in. o płeć, wykształcenie itd.

Skomentuj

niedziela, 20 Czerwca, 2010, 21:12

Co nas teraz czeka

| | | | |

Przed drugą turą czekają nas z pewnością dwie rzeczy.

Po pierwsze zabiegi o elektorat lewicy. Jarosław Kaczyński rozpoczął je już podczas wieczoru wyborczego. Podziękował Grzegorzowi Napieralskiemu za propozycję inicjatywy w służbie zdrowia:

Dziś chciałem wyrazić wdzięczność tym, którzy tę propozycje rozmowy podjęli i sami wysunęli swoje propozycje, dziękuje panu Napieralskiemu, za to, że zaproponował +okrągły stół+ w sprawie służby zdrowia, właśnie o to chodzi- powiedział kandydat PIS.

Elektorat lewicy zdecyduje o wyniku wyborów. W głowie nie mieści mi się masowe głosowanie wyborców Grzegorza Napieralskiego na Jarosława Kaczyńskiego. Ale absolutnie mieści mi się w głowie, że wyborcy SLD skreślą obu kandydatów, lub w ogóle nie pójdą do urn. Dwa ostatnie rozwiązania służyłyby Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Zarówno więc kandydat Platformy, jak i kandydat PIS muszą sformułować teraz program dla lewicy. B.Komorowski ma trochę łatwiej, bo dostanie zapewne poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego.

Po drugie czeka nas teraz bezpardonowa walka. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że będzie pokazywał różnice między nim a Bronisławem Komorowskim. Sam zapewne pozostanie w łagodnej, postsmoleńskiej poetyce. Rękawiczki zdejmą natomiast sztabowcy kandydatów. Będzie ostro. Jeśli w kampanii mają być użyte haki, zdarzy to się właśnie teraz.

Skomentuj (11)

poniedziałek, 31 Maja, 2010, 10:27

Bardzo szorstka przyjaźń Aleksandra Kwaśniewskiego z Grzegorzem Napieralskim

| | |

W RMF FM Konrad Piasecki pytał dziś rano Jarosława Gowina o rolę Aleksandra Kwaśniewskiego w umowie z Markiem Belką. Polityk Platformy powiedział:

Aleksander Kwaśniewski ma wielką nadzieję na to, że po wyborach prezydenckich Sojusz Lewicy Demokratycznej zmieni swoje przywództwo.

czy temu służy “deal” z Platformą? Postawieniu w bardzo trudnej sytuacji kandydata SLD, przerzuceniu części głosów z niego na B.Komorowskiego, doprowadzeniu do przegranej? Żaden z uczestników porozumienia po stronie lewicy tego nie potwierdza. Podkreślane są natomiast kompetencje Marka Belki. Wyjaśnienie jakie słyszę, jest mniej więcej takie: To świetny człowiek na to stanowisko, naprawdę nie ma w tym żadnego knucia przeciwko Napieralskiemu.

Nawet jeśli nie ma, to przewodniczący SLD został postawiony w wyjątkowo głupiej sytuacji. Oto bowiem Wojciech Olejniczak, Ryszard Kalisz i Aleksander Kwaśniewski ponad jego głową zdecydowali z Platformą, a więc politycznym przeciwnikiem, o obsadzie jednego z najważniejszych stanowisk w Polsce.

Grzegorz Napieralski nic o tym nie wiedział, aż do momentu ogłoszenia decyzji przez Bronisława Komorowskiego. “Dealbreakerzy” nic nie powiedzieli Napieralskiemu, przewidując, że próbowałby pokrzyżować ich plany. Przewidując, że w kampanii wyborczej polityczny instynkt i chęć rozegrania byłby silniejszy niż obietnica dotrzymania tajemnicy.

Tym bardziej, że pomiędzy Aleksandrem Kwaśniewskim a Grzegorzem Napieralskim jest dramatyczny brak zaufania. Z bardzo dobrego źródła usłyszałem, że Napieralski w dniu pogrzebu Jerzego Szmajdzińskiego zapewniał Aleksandra Kwaśniewskiego, że nie będzie startował w wyborach prezydenckich. Mówił też, że wystartować powinien Ryszard Kalisz. W tym samym czasie rozmawiał z Markiem Siwcem, jemu mówiąc, że to on powinien być kandydatem.

Na końcu zaś nie zgłosił ani Kalisza ani Siwca, tylko wystartował sam. Jeśli ta historia jest prawdziwa, to jak Aleksander Kwaśniewski miałby wierzyć Grzegorzowi Napieralskiemu?

Byłego prezydenta w kampanii prezydenckiej SLD nie ma. Otoczenie Grzegorza Napieralskiego twierdzi, że to z obawy o nawrót “choroby filipińskiej”. Ale to może być bardzo czarny PR, a prawdziwym powodem jest stan relacji obecnego przewodniczącego SLD z byłym.

Skomentuj (3)

poniedziałek, 10 Maja, 2010, 21:13

Czy Aleksander Kwaśniewski popiera Grzegorza Napieralskiego?

| |

Aleksander Kwaśniewski powiedział w Kropce nad I:

Nie będę członkiem komitetu honorowego Grzegorza Napieralskiego, bo takiego komitetu nie będzie. Napieralski prowadzi nowoczesną kampanię i komitet nie jest mu potrzebny. Będą natomiast osoby ważne i znane, które go będą wspierać.

Zwracam uwagę na słowa “takiego komitetu nie będzie. Napieralskiemu nie jest potrzebny”. 29 kwietnia Marek Wikiński, szef sztabu Grzegorza Napieralskiego mówił tak:

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski pokieruje komitetem honorowym kandydata SLD na prezydenta Grzegorza Napieralskiego.

Sztab kandydata SLD twierdzi, że to pomyłka. Że chodziło o “komitet poparcia”, w którym będzie Aleksander Kwaśniewski. Ale Aleksander Kwaśniewski nic Gazecie Wyborczej o komitecie poparcia nie mówi.

W sprawie są dwie teorie zza kulis. Pierwsza, że Grzegorz Napieralski obiecał Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, że nie zostanie wicemarszałkiem Sejmu. I tę obietnicę złamał, bo SLD ma go zgłosić.

I druga – że Grzegorz Napieralski zapewniał kilka tygodni temu byłego prezydenta, że w ogóle nie będzie kandydował. I zachował się nielojalnie, przy okazji nieładnie rozgrywając byłych współpracowników Kwaśniewskiego- Ryszarda Kalisza i Marka Siwca.

Mieć Aleksandra Kwaśniewskiego w kampanii, to czasem kłopot. Nie mieć, to będąc kandydatem SLD, duży problem.

Zwłaszcza jeśli Aleksander Kwaśniewski mówi w Kropce nad I, że Grzegorz Napieralski “podjął się misji nie do wygrania”.

Skomentuj (3)

czwartek, 15 Kwietnia, 2010, 19:21

Co zrobi Jarosław Kaczyński? Kogo poprze SLD?

| | | |

Jarosław Kaczyński kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta? Sojusz Lewicy Demokratycznej bez swojego kandydata, ale z poparciem dla Andrzeja Olechowskiego? Za kilka dni koniec żałoby i początek wyścigu o Pałac Prezydencki ? do środy (do ogłoszenia wyborów) wszystkie karty muszą zostać odkryte.

W oczekiwaniu na PiS

- Prezesa widziałem we wtorek. Był bardzo wstrząśnięty. Jestem pewien, że to on będzie naszym kandydatem. Najbliżej wyobrażenia, jaki powinien być prezydent, jest jego brat ? mówi poseł Jarosław Jagiełło. W podobnym tonie wypowiadają się niemal wszyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości ? dla nich naturalnym kandydatem jest Jarosław Kaczyński.

Ale jaką decyzję podejmie prezes? ? Nie wiemy jeszcze, czy podejmie się tej misji. Jest zdruzgotany śmiercią najbliższych ? cytuje ?Rzeczpospolita? jednego z czołowych polityków PiS i przypomina, że w szpitalu cały czas leży ciężko chora Jadwiga ? matka Jarosława Kaczyńskiego. – Nie wiem ile w krótkim czasie można wytrzymać tego rodzaju obciążeń psychicznych, żeby jeszcze wziąć na siebie kolejne w postaci kandydowania ? zastanawiał się wczoraj Aleksander Kwaśniewski w TVN24.

Prawo i Sprawiedliwość w katastrofie w Smoleńsku straciło najwięcej parlamentarzystów: wicemarszałka Sejmu, czterech posłów i dwóch senatorów. Decyzja Jarosława Kaczyńskiego o starcie zjednoczyłaby partię i zmobilizowała elektorat w wyborach prezydenckich. A sam Kaczyński miałby bardzo duże szanse na zwycięstwo.

- Jeżeli jest osoba, która mogłaby w jakimś sensie politycznie skapitalizować obecny nastrój, życzliwość, żal i to przekonanie, że kadencja nie została zakończona, i to poczucie, że coś zostało przerwane, to niewątpliwie jest to Jarosław Kaczyński ? argumentował Kwaśniewski.

SLD szuka kandydata

A co zrobi lewica? Włodzimierz Cimoszewicz, który wydawałby się naturalnym kandydatem SLD, po raz kolejny zapowiedział, że nie wystartuje w nadchodzących przyśpieszonych wyborach. To dobra wiadomość dla Andrzeja Olechowskiego, który odsyła dzisiaj na swoim twitterze do wywiadu, którego udzielił Aleksander Kwaśniewski w TVN24. Były prezydent zdradził, że nieoficjalnie Sojusz Lewicy Demokratycznej rozważa poparcie Andrzeja Olechowskiego w wyborach.

- Jerzy Szmajdziński był kandydatem najlepszym jakiego mogliśmy mieć. A rozważaliśmy też kandydaturę Jolanty Szymanek-Deresz i Jarugi Nowackiej. To jest tragedia zupełna. Dlatego teraz opcja z Olechowskim jest jedną z rozważanych ? powiedział Kwaśniewski.

(jacek tacik)

Skomentuj (4)

poniedziałek, 12 Kwietnia, 2010, 15:28

Co dalej? Kto wystartuje?

| | | | | | |

Wyszedłem właśnie z biura Aleksandra Kwaśniewskiego, mijając w drzwiach przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego.

I nie jest prawdą, że dziś nie sposób jest mówić o polityce. Wszyscy którzy zginęli, zginęli w służbie państwu. I wszyscy przeżyli życie, działając na rzecz jednej z politycznych idei, więc choć ciała są jeszcze niepochowane współpracownicy ofiar rozmawiają o tym, jak dalej budować idee, w które zmarli wierzyli.

Aleksander Kwaśniewski nie chciał mi zdradzić, kogo wystawi SLD. Ale jednoznacznie mówił o “trzecim kandydacie”, jednej osobie, która połączy wszystkie środowiska centrolewicowe. Były prezydent uważa oczywiście, że Bronisław Komorowski jest faworytem rywalizacji. Ale wcale nie przesądza o jego zwycięstwie.

Odpowiadając na pytania o PIS, były prezydent uważa, że Prawo i Sprawiedliwość wystawi kandydata. A przynajmniej powinno wystawić. Jego zdaniem politykiem, który w największym stopniu będzie w stanie wykorzystać widziany na ulicach i w tonie medialnych komentarzy kapitał społeczny i polityczny, jest Jarosław Kaczyński.

Jeżeli oczywiście on sam będzie do tego gotów. Obecnie przeżywa najtrudniejsze chwile w życiu.

Skomentuj (4)

niedziela, 11 Kwietnia, 2010, 21:12

Kampania wyborcza w cieniu katastrofy

| | |

Nikt dzisiaj nie myśli o kampanii wyborczej i zbliżających się wyborach prezydenckich. Ale za tydzień – dwa będzie. Bo kalendarz wyborczy jest bezlitosny. Przypomniał o tym w sobotnim orędziu Bronisław Komorowski, który pełni obowiązki głowy państwa. ? Moim obowiązkiem jest wyznaczenie w ciągu dwóch tygodni terminu wyborów prezydenta, które muszą się odbyć nie później, niż 60 dni od daty ich ogłoszenia ? wyjaśnił marszałek. Ostatnią niedzielą w tym przedziale jest 20 czerwca.

Do końca przyszłego tygodnia potrwa żałoba narodowa ? później teoretycznie mogłaby ruszyć ekspresowa kampania. Ale czy tak się stanie? ? Jak prowadzić dysputy polityczne? Jak rozmawiać, kiedy mamy taką tragedię? Nie wiem. Nie umiem sobie tego wyobrazić ? rozkłada ręce Grzegorz Napieralski.

Rafał Chwedoruk, politolog, z którym dzisiaj rozmawialiśmy przekonuje, że ostatnią rzeczą, o której teraz myślą Polacy ? to są właśnie wybory. ? Ale państwo musi mieć głowę, musi mieć prezydenta ? przekonuje Marek Suski i dodaje, że to ?na pewno nie będzie radosna kampania z balonikami?.

Aleksander Kwaśniewski nie ma wątpliwości, że kampania prezydencka będzie naznaczona piętnem katastrofy. ? Kampania będzie inna. Krótsza. Będzie w cieniu tragedii i myślę, że będzie spokojniejsza, bardziej powściągliwa ? mówi były prezydent. Kwaśniewski zastanawia się też co dalej zrobi i Prawo i Sprawiedliwość, i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Kwaśniewski: ? Obie partie mają kolosalny kłopot, bo stracili swoich kandydatów. Jakie decyzje podejmą teraz te ugrupowania? Na prawdę nie wiem. Dzisiaj chyba na to za wcześnie..

Jak będzie wyglądała kampania wyborcza? Kogo wystawi SLD i PiS? Jak zachowa się teraz Bronisław Komorowski, który znalazł się w trudnej sytuacji: jest marszałkiem, kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta i w końcu pełni rolę głowy państwa w bardzo szczególnym czasie? I ostatnie pytanie: jak zmienią się sami politycy? Jak będzie wyglądała polska polityka? Czego my się nauczymy?

Profesor Edmund Wnuk-Lipiński: – Platforma powinna pomóc opozycji odbudować się.

Tadeusz Mazowiecki: ? Mam nadzieję, że nie wrócimy już do takiej mielizny i bijatyki, która była do tej pory. Wierzę, że dziennikarze nie będą prowokować polityków do miałkiej kampanii, a będą pytać o rzeczy merytoryczne. Ale życie ma swoje prawa. Im dalej będzie od tej tragedii, tym bardziej taka zwyczajność będzie do nas wracać.

Socjolog Andrzej Rychard – Nie wierzę w zmianę jakości polityki. Koleiny, którymi jedziemy są zbyt głębokie.

Profesor Edmund Wnuk- Lipiński: – Polityka się zmieni.

(jacek tacik)

Skomentuj (1)

poniedziałek, 15 Marca, 2010, 21:48

Radosław Sikorski u Tomasza Lisa. Na żywo

| |

Minuta po minucie relacja z wywiadu. Odśwież żeby uaktualnić.

22.15- koniec wywiadu. Teraz Aleksander Kwaśniewski
22.13- Sikorski: nie będę wetował bez potrzeby. Nie będę wpychał kija w szprychy. Powołam Radę Bezpieczeństwa Narodowego, która się nie spotyka od 3 lat. Powołałbym BBN, które nie będzie rozsyłało ankiet do szpitali ale było think tankiem
22.11- Sikorski: porozmawiajmy o rzeczach poważnych. To są michałki. Porozmawiajmy co prezydent może a czego nie może
22.10- Sikorski: mam wrażenie, że jestem jeden a ich jest dwóch (o Palikocie). Ja nie mam swojego Palikota
22.07- Sikorski: wiem, że B.Komorowski w prawyborach był faworytem. Przekonuję do siebie ludzi. Nie wiem, czy zdąże
22.05- Sikorski: byłem na kilkudziesięciu nieformalnych spotkaniach ministrów SZ. Wiem na które warto jeździć a na które nie
22.04- Sikorski: można się zrzec brytyjskiego obywatelstwa. Mam na to potwierdzenie na piśmie
22.04- Sikorski: nie mam podwójnego obywatelstwa. Zrzekłem się brytyjskiego.
22.03- Sikorski: te wybory są okazają do przełomu percepcyjnego, gdy chodzi o wizerunek Polski
22.02- Sikorski: dziwię się rosyjskiemu ambasadorowi, że publicznie mówi o organizacji obchodów w Katyniu
22.01- Sikorski: krytycznie oceniam prezydenturę LK. Była to prezydentura małostkowa. Nie zaproszenie A.Michnika, zerwanie szczytu trójkąta weimarskiego
22.00- Sikorski: PRZEPRASZAM
22.00- Sikorski: powiedziałem o słowo za dużo. Każdemu zdarza się zagalopować (o przemówieniu w Bydgoszczy)
9.59- Sikorski: czuję w sobie moc aby urząd prezydenta wykorzystać do promocji Polski za granicą
9.59- Sikorski: możemy być krajem wzorem w naszym regionie, płatnikiem netto w UE. Możemy stworzyć nowy model patriotyzmu
9.58- Sikorski: zakres mojej wizji prezydentury skromniejszy niż wizja B.Komorowskiego
9.58- Sikorski: BK mówi, że chce współrządzić. On prędzej czy później doprowadzi do konfliktu z rządem. A ja będę uzupełniał rząd
9.57- Sikorski: nie dam w jednym punkcie powiedzieć, co różni mnie od B.Komorowskiego. Ale wybór jest pomiędzy prezydenturą jako nagrodą za zasługi a prezydenturą, która chce zmieniać świat
9.52- Sikorski: porozmawiajmy o ofercie, jaką kandydaci mają dla Platformy
9.51- Sikorski: Marszałek nie powinien nadużywać władzy jaką ma w gmachu Sejmu
9.50- Sikorski: jeszcze dyskutujemy o debacie w PO. Jeszcze nie jest przesądzone
9.49- start programu
9.48- na razie reklamy

Skomentuj (1)

czwartek, 11 Marca, 2010, 18:15

Aleksander Kwaśniewski o słowach Włodzimierza Cimoszewicza

| |

Aleksander Kwaśniewski skomentował po południu wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza, że “kto za PIS-SLD ten świnia”.

Skomentuj (4)

czwartek, 11 Marca, 2010, 13:03

Kto jest świnią?

| | |

Włodzimierz Cimoszewicz w Polskim Radiu bardzo ostro powiedział dziś o koalicji SLD- PIS:

W moim przekonaniu PiS ponosi straszliwą, straszliwą pod względem ciężaru moralną odpowiedzialność za pewne wydarzenia, które miały miejsce w okresie ich rządów, w tym za śmierć Barbary Blidy. I ten polityk lewicowy, który by przekroczył taką granicę, po prostu byłby świnią i nie powinien być politykiem lewicy.

Ta wypowiedź pokazuje, jak dużego kłopotu narobił SLD Aleksander Kwaśniewski powtarzając w poniedziałek w TOK FM to, co mówił już wiele miesięcy temu- że taką koalicję sobie wyobraża.

Już dzień później Kwaśniewski zmienił zdanie, podkreślając w Chorzowie, że koalicja jest “niemożliwa”, ale mleko się rozlało. Jerzy Szmajdziński gęsto się tłumaczył. A ja przypominam, że wiele tygodni temu zastanawiałem się, czy Aleksander Kwaśniewski na czele komitetu honorowego Jerzego Szmajdzińskiego to na pewno dobry pomysł.

Bo jak oceniać polityka, który w poniedziałek mówi:

Koalicja PiS-SLD oparta na pragmatycznym programie ku przyszłości jest realna i ja bym nie odrzucał takiej możliwości

a we wtorek:

Dziś, gdybym spojrzał na historyczne spory i wrogość PiS oraz SLD, różnice programowe – to takiej koalicji nie widzę, wydaje mi się całkowicie nierealna, niemożliwa.

Takie błędy może popełniać ktoś debiutujący w polityce a nie były prezydent.

Skomentuj (3)

poniedziałek, 8 Marca, 2010, 09:52

Schyłek PiS? Poranne komentarze polityków

| |

Szkoda PiS. Nie chciałbym, żeby stało się partią marginalną ? komentuje Paweł Poncyljusz w RMF FM weekendową konwencję  Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu. Wczoraj wieczorem, przez pomyłkę, poseł PiS opublikował na twitterze notkę, w której napisał m.in.: ?Kongres potwierdził schyłek. Dalej tylko seanse mocy i akademie ku czci. Szkoda PiS?. 

- Szkoda PiS jako partii, która od ośmiu lat jest konstruowana. Dotychczasowa taktyka nie posuwa nas do przodu. Spodziewałem się, ze przekaz merytoryczny z tego kongresu będzie silniejszy, a tak się zdarzyło ? krytykuje Poncyljusz władze partii.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości twierdzi, że dzisiaj to najlepszy czas, żeby prezes Kaczyński ?wychował grupę ludzi, którzy mogliby pretendować do roli jego następców?.

Poncyljusz przyznaje jednak, że bez Kaczyńskiego na razie PiS nie ma racji bytu. ? Bez prezesa Kaczyńskiego PiS rozpadnie się na dwie, trzy frakcje. Dzisiaj Jarosław Kaczyński jest gwarantem spójnego Prawa i Sprawiedliwości ? podsumowuje poseł.

W TOK FM Aleksander Kwaśniewski i pytania o koalicję PiS-SLD. Były prezydent widzi szansę w porozumieniu się tych dwóch ugrupowań, chociaż jak przyznaje o pełnej współpracy nie ma mowy. ? Dla dzisiejszych 30-latkow zostawienie historii w kącie to żaden problem ? mówi Kwaśniewski. Dowód? ? Porozumienie w sprawie mediów publicznych ? wyjaśnia były prezydent.

Kwaśniewski odniósł się też do weekendowej konwencji PiS-u. ? Jeżeli coś mnie odstręcza od polityki, to te wiece, na których trzeba powiedzieć tyle głupstw? o plażach w Egipcie ? odniósł się były prezydent do sobotniego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PiS obiecywał wszystkim Polakom wakacje właśnie w Egipcie.

(jacek tacik)

Skomentuj (1)