Janusz Palikot, który po tragedii smoleńskiej zamilkł ? a później wypowiadał się w sposób wyważony i przekonywał wszystkich o swojej głębokiej przemianie ? znowu politycznie narozrabiał. I znowu uszło mu to płazem. ? Była to prowokacja, ale absolutnie dopuszczalna w ramach kanonu walki wyborczej ? usprawiedliwiał Sławomir Nowak w RMF FM środowe wystąpienie Janusza Palikota.
- Jarosław Kaczyński w związku z tym, że zdecydował się być pełnoprawnym uczestnikiem kampanii wyborczej – stracił taryfę ulgową, którą było traktowanie go w polityce w sposób szczególny ? przekonywał Nowak, który jednocześnie zaprzeczył, że wiec Palikota był uzgodniony ze sztabem Bronisława Komorowskiego.
Nowak bronił swojego partyjnego kolegę. ? Obrzucanie było niestety tylko z jednej strony, to znaczy fizyczne obrzucanie – butelkami i kamieniami – ze strony… Mówię zupełnie poważnie ? mówił o agresywnych zachowaniach na wiecach w Lublinie.
Chwilę wcześniej w TOK FM ? Janusz Palikot zapowiedział, że upubliczni wizerunek wszystkich osób, które agresywnie zachowywały się na jego wiecu i co więcej złoży na nie doniesienie.
Na pytanie o wczorajsze głosowanie w Sejmie nad kandydaturą Marka Belki na szefa NBP Janusz Palikot atakował koalicjanta. - A widział pan wczoraj Waldemara Pawlaka? Jeśli Jarosław Kaczyński wygra wybory prezydenckie, to od razu zaproponuje Waldemarowi Pawlakowi, żeby po raz trzeci został premierem. I jestem pewien, że Pawlak to przyjmie ? mówił Palikot.
Z kim Polskie Stronnictwo Ludowe miałoby stworzyć taki rząd? – Z SLD. I z parlamentarnym poparciem PiS. Prawo i Sprawiedliwość nawet nie wejdzie do rządu, żeby właśnie nie było zgrzytów. Będzie rząd PSL-SLD, kuriozalny rząd mniejszości, poparty parlamentarnie przez PiS i prezydenta Jarosława Kaczyńskiego ? podsumował Palikot.
(jacek tacik)











Zabawne, jak tzw. poważni dziennikarze podchodzą nabożeństwem do prowokacji tego błazna, rozłożonego na pluszowym krzyżu męczeństwa…
Janusz – tak trzymać!
Palikot już na dobre pomylił politykę z kabaretem. Woli się bawić sztucznymi penisami i urządzać nikomu nie potrzebne happeningi, zamiast zrobić coś konstruktywnego. A miał przecież taką szanse, aby cos zrobic – chodzi mi o Komisje Przyjazne Panstwo – co z tego wyszlo – wiemy (przyjaznepanstwo.pl, taaak). Wolal postawic na swoja autopromocje, niz zrobic cos dla ludzi – blazen.
Brawo Marek, na ostatnim posiedzeniu Komisji Przyjazne Państwo nie był, bo „dymił” w Lublinie. To tyle jeśli chodzi o poważną politykę pana posła.