Nikogo przed Jarosławem Kaczyńskim nie przywitano tak gorąco jak Jacka Kurskiego. Ale po nim scena należała już tylko do kandydata PIS
Prezes PIS poświęcił część wystąpienia żartom z Bronisława Komorowskiego. Mówił, że daje teraz dużo autografów i nawet wczoraj prosił go o niego pan Bronisław. Kaczyński stwierdził, że świetnie to rozumie, bo gdy był mały także chciał mieć podpisy swoich idoli.
Dziś ciekawy w sensie medialnym dzień kandydata PIS. Rano Kontrwywiad w RMF FM. A teraz Kropka nad I z Moniką Olejnik. Jeszcze tylko Gazeta Wyborcza i oczywiście Facebook i byłby pełen pluralizm.












I co z tego, że rozmawia z Moniką Olejnik, skoro nie odpowiada na ważne i trudne pytania, które zadaje mu najlepsza dziennikarka w Polsce…
Przyznam, że na to liczyłem. Sztab Kaczyńskiego świetnie to wymyślił, żeby udzielać w trakcie kampanii niewielu wywiadów, bo dzięki temu na koniec kampanii każdy chce z nim porozmawiać. Gratuluję konsekwencji!