Gazety opisują przygotowania do dzisiejszej wieczornej debaty i spór jaki powstał między sztabowcami obu kandydatów. Tym razem chodzi nie o krzesło, ale o inny mebel, a mianowicie o stół. Politycy PO nie chcą zmiany scenografii zaproponowanej przez PiS, wg nich debata przy stole krępowałaby naturalne ruchy marszałka i nie pozawalałaby pokazać kandydatom dynamiki. Czegokolwiek jednak by nie dostawić, do bezpośredniej wymiany zdań między kandydatami nie dojdzie, gdyż zachowano taką samą formułę debaty.
Rzeczpospolita prezentuje ciekawy sondaż, który pokazuje jak zwykły Polak postrzega kandydatów do urzędu prezydenckiego. Komorowski wg badania jest skłonny do kompromisu, chce umocnić pozycję Polski na arenie międzynarodowej, reprezentuje interesy biznesu, sprawia wrażenie poważnego polityka, ale nie jest pewny swoich przekonań. Natomiast, jak pisze gazeta, Kaczyński jawi się jako polityk pewny swoich przekonań, patriota, który reprezentuje interesy ludzi pracy oraz będzie dbał o bezpieczeństwo i praworządność w Polsce, ale wyborcy postrzegają go też jako osobę konfliktową, mało skłonną do kompromisu.
Igor Janke w tym samym dzienniku przedstawia dwie wersje rozwoju wypadków po 4 lipca i rozważa co nas czeka, gdy prezydentem zostanie marszałek albo prezes PiS. Komorowski zapewne po jakimś czasie będzie próbował wybić się na niepodległość i wtedy czeka nas okres może nie wojny z rządem Tuska (jeśli wciąż będzie on trwał), ale znanej nam już dobrze okres ?szorstkiej przyjaźni?- pisze. W przypadku wygranej Kaczyńskiego, zarówno on jak i Donald Tusk w perspektywie zbliżających się wyborów parlamentarnych pójdą na wojnę totalną, aby pokazać Polakom jak bardzo różnią się. Tusk będzie chciał reformować, a prezydent zrobi wszystko, aby pokazać jak szkodliwe te reformy będą.
W Polsce The Times na pierwszej stronie tytuł- Komorowski dzieli lewicę i analiza Michała Karnowskiego na stronie drugiej. Kto wie, czy dla Napieralskiego wczorajszy wybór nie był nawet trudniejszy niż decyzja o starcie w wyborach prezydenckich. Wtedy mierzył się ze sobą, teraz- z potężną częścią swojego politycznego, medialnego i biznesowego zaplecza- analizuje Karnowski. Dla ? żubrów lewicy? nie było dylematu, każdy jest lepszy niż Jarosław Kaczyński. Jednak Napieralski wg niego patrzy dalej: gdyby prezydentem został prezes PiS, wtedy dla SLD byłaby możliwość gry, bycia języczkiem u wagi.
Ciekawy wywiad rzecznika prasowego sztabu Jarosława Kaczyńskiego- Pawła Poncyliusza publikuje Gazeta Wyborcza. O możliwej przyszłej koalicji PiS- SLD polityki mówi: Mam duży opór estetyczny, gdy myślę o koalicji z lewicą i tego nie ukrywam. Ale przecież w Samoobronie też byli ludzie, którzy wcześniej byli w SLD, więc w kategoriach estetycznych ta bariera już dawno pękła, choć mam wyrzuty sumienia. Mówi, że teraz sztab zabiega o lewicę socjalną, a nie lewicę światopoglądową jak czyni to Bronisław Komorowski, chcący obejść Napieralskiego. Twierdzi, że skoro politycy lewicy zgadzają się z PiS co do polityki i wrażliwości społecznej, co do różnych działań społecznych czy służby zdrowia, to trudno, żeby powiedzieli: Nie z tymi panami nie rozmawiamy.











Dodajmy, że Igor Janke kreśli również wersję, gdzie Kaczyński z Tuskiem współpracują. Pisze m.in.:
„Polska jest w stanie wyższej konieczności. Państwo wymaga naprawdę poważnych, szybkich reform. To zadanie jest możliwe do zrealizowania tylko przy dobrej woli najważniejszych graczy. Polsce potrzebni są dziś najsilniejsi politycy. Mający nie tylko jasne wizje polityczne, ale i sprawczą moc. Takich przywódców nie ma u nas wielu. A konkretnie ? jest tylko dwóch.”
Warto również przeczytać w RP elegancką (jak zwykle) polemikę Piotra Zaremby z tekstem Dominiki Wielowieyskiej w GW sprzed dwóch dni, która postrzega żarty z Komorowskiego jako ekwiwalent natrząsania się z Lecha Kaczyńskiego.