Zadzwoniła do mnie Kasia Kolenda – Zaleska, by porozmawiać o wcześniejszym wpisie. Kasia opowiedziała mi kulisy każdej z sytuacji, o której pisałem. Przypomnę że dotyczyło to sytuacji, w której tylko i wyłącznie kamera TVN była wpuszczana na niektóre wydarzenia z udziałem marszałka Bronisława Komorowskiego. Przyznaję, że wydaje mi się to oburzające, bo B.Komorowski nie jest kandydatem jednej telewizji. I nie jest prezydentem jednej telewizji.
Kasia powiedziała mi, że za każdą z sytuacji stała wyłącznie jej ciężka praca, przedsiębiorczość i dobra dziennikarska robota. Podczas wieczoru wyborczego był to, niezbędny w tym zawodzie spryt. Wczoraj w sztabie było to cierpliwe, wielogodzinne wyczekiwanie przed odpowiednim budynkiem. Jeszcze wcześniej były to kontakty wyrobione w czasie lat pracy w telewizji. Znam Kasię tyle czasu i darzę ją takim szacunkiem, że nie mam najmniejszych podstaw by jej nie wierzyć. Oczywiście trawestując jej dzisiejszy felieton w Gazecie Wyborczej muszę zakończyć tak: Mam nadzieję, Kasiu, że się nie mylę :-)
W felietonie nie pisałem jednak personalnie o Kasi, tylko raczej o Platformie. Obowiązkiem reportera jest zdobywać informację i zdjęcia, jakich nie mają inni. Ale w momencie wyboru na urząd prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, powinien on traktować wszystkie media równo. Skończyła się partyjna polityka, która pozwoliła na przykład Jarosławowi Kaczyńskiemu podpisywać pakt stabilizacyjny tylko przed widzami Telewizji Trwam, a B.Komorowskiemu odmówić wywiadu Rzeczpospolitej. Teraz jako prezydent, jeśli lekceważy jakiś tytuł, to lekceważy tę część Polaków.
Platforma ma niestety tendencję do lekceważącego traktowania mediów. Partia przyzwyczajona do władzy, czuje że nie musi się z nimi liczyć. Słynne 500 dni do wyborów parlamentarnych będzie jednak czasem rozliczenia obietnic. I będzie to czas znacznie trudniejszy dla Platformy, niż ten który minął.
W wieczór wyborczy pytaliśmy polityków Platformy, za jakie reformy wezmą się najpierw. Ustawa medialna padała w wyliczance na pierwszym miejscu. Kampania na żywo dowiedziała się, że jeden ze znanych telewizyjnych producentów odebrał ostatnio telefon od polityka Platformy z informacją, żeby nie robił wielkich zawodowych planów, bo będzie potrzebny w TVP. PO bardzo konkretnie ustawia więc już media publiczne. Nie należę do fanów (to delikatnie powiedziane) tego co wyprawia się w Wiadomościach TVP. Jednak silna władza wymaga silnej kontroli. Platformie to nie na rękę. Ale jest to naszym, dziennikarzy obowiązkiem.







No właśnie. A wy macie Gawryluk i zasięg Polsat News poniżej 30%
Panie Tomaszu jest Pan zalosny. Nie dorasta Pan do piet Pani Katarzynie. Ale w koncu co ja ta wiem, przeciez JK jako prezydent na pewno udzielilby by Panu srylion wywiadow, i bylby otwarty na wszystkie media. Przeciez PiS wcale nie ma tendencji do lekceważącego traktowania mediów. Wcale a wcale. JK jest zawsze na Pana skinienie w Polsat News i TV Trwam.
Dziwi mnie fakt ze zaden z wielce obiektywnych komentatorow nie zajaknie sie nt tego co TVP robila dla GN i JK. Skoro chce byc Pan niezalezny i obiektywny to prosze nie bornic tej jaskini Pospieszalskiego, Lichockiej, Wildsteina, Ziemkiewicza, Warzechy itd. itp. Wynik wyborczy GN i JK to glowna zasluga tego morza falszu ktore plynie juz od 5 lat z TVP. W koncu trzeba powiedziec DOSC!!! I wcale sie nie dziwie PO ze robi skok na media.
Pisze się “lekceważy tę część Polaków”, robisz cały czas te same błędy, Tomek. Bo “część” jest rodzaju żeńskiego, “tę krowę”, “tę brzytwę”, “tę mysz” itp.
Szkoda, że nigdy pan nie skrytykował śp. Lecha Kaczyńskiego, który miał zwyczaj rozmawiać tylko w TVP i tylko z Lichocką (nawet gdy nie miała etatu w TVP) i Jacusiem “na kolanach” Karnowskim, a inne media zauważał tylko w trakcie kampanii wyborczych. I to były wywiady w stylu: “panie prezydencie, dlaczego media są dla pana takie złe?”.