Amerykanie mają słowo ?electable?. Określa polityków, z przynajmniej teoretyczną szansą na mandat w powszechnych wyborach. Bez wyroku na koncie, kompromitujących historii w przeszłości, bez trupa w szafie. Wyglądających prezydencko, senatorsko, czy chociaż burmistrzowsko.
U nas, tylko w tym tygodniu pięciokrotnie przeczytałem o wątpliwych szansach na reelekcję Lecha Kaczyńskiego. Polecam artykuł w Newsweeku, Piotra Zarembę w Dzienniku, wywiady z K.M Ujazdowskim i E. Mistewiczem tamże. Autorzy piszą o „malejących” szansach na wybór, ja zastanowiłbym się, czy to nie czas, żeby wprost powiedzieć, że Lech Kaczyński stał się politykiem ?niewybieralnym?.
Poparcie dla Lecha Kaczyńskiego już kilka razy było ?najgorsze w historii?. Zwykle potem okazywało się, że może być jeszcze gorsze. Teraz Lech Kaczyński jest na ?sondażowym dnie?, ale kto się założy, że tego dna nie można pogłębić? Jasne, w ostatnim sondażu stracili też premier, rząd, Sejm i Senat. Tak się jednak składa że słabe oceny rządu, nie przekładają się wprost na oceny premiera. Tak się składa, że poparcie Lecha Kaczyńskiego jest wprost sprzężone z poparciem PISu, a to jakie jest każdy wie.
Lech Kaczyński staje się niewybieralny, bo nie ma takiego sukcesu, którego nie przekułby w klęskę. Symbolem polityki wewnętrznej stało się blokowanie decyzji rządu. Symbolem polityki historycznej, walka z Wałęsą. Symbolem polityki wschodniej, wpadka w Gruzji. Symbolem zrozumiałej troski o szacunek dla urzędu, natarczywe dopominanie się szacunku. I wreszcie symbolem państwa solidarnego, empatii i ludzkich uczuć, stało się kilka słów w Kamieniu Pomorskim. I znów, kto założy się, że nie może być jeszcze gorzej? Lechowi Kaczyńskiemu znakomicie udaje się utrwalić w społecznej pamięci najgorsze o sobie opinie. Z utrwalaniem opinii najlepszych zupełnie mu nie idzie.
Lech Kaczyński staje się niewybieralny, bo nie ma nikogo, kto uczyniłby możliwy jego wybór. Prawie dwa lata prób Michała Kamińskiego, w piątek zakończyło się dymisją przypominającą ucieczkę z tonącego okrętu. Kamiński mówi, że „zawsze będzie wiernym żołnierzem Prezydenta” ale przez ten czas żołnierzem był głównie takim, jak na słynnym już zdjęciu z Afganistanu (okładka www.angora.pl). Jakiekolwiek są dziś motywy spin-doktorów, ich wybór kariery w Brukseli wygląda jak zdrada Prezydenta w bardzo trudnym momencie. Skoro Kamiński nie wierzy w szanse Prezydenta na reelekcję i wybiera Brukselę, w jaki sposób w Lecha Kaczyńskiego mają wierzyć inni? Dziś Michał Kamiński zostawia Prezydenta dla czaru Brukseli. Czy za rok zostawi Brukselę, dla Prezydenta? Wątpię. Dziś widzi, że ta inwestycja, w grudniu 2010 oznaczać może bezrobocie. W lipcu 2007, gdy Michał Kamiński przyszedł do pałacu, Prezydent miał 29% dobrych ocen/ 58% złych. Teraz ma 23%/68%. To tyle o jego skuteczności.
Kto zostaje przy Lechu Kaczyńskim? Politycy PIS? Ich nowy- stary bojowy wizerunek zarysowany w nowej reklamówce, Prezydentowi zaszkodzi. Ktoś z ministerów głowy państwa? Piotr Kownacki ma na koncie tyle wpadek, że trudno będzie mu wrócić do sukcesów pierwszych dniach urzędowania. Zawsze wierny Maciej Łopiński? Błagam.
Kancelaria Prezydenta nie działa dziś w interesie głowy państwa. Weźmy tylko jedna informację, że Prezydent z przyczyn osobistych blokuje uwierzytelnienie sześciu ambasadorów. Przez cały dzień żaden z 600 urzędników głowy państwa ani tej informacji nie zdementował ani, jeśli była prawdziwa, nie wytłumaczył, dlaczego Prezydent od kariery przyjaciółki uzależnia skuteczność polskiej dyplomacji.
Amerykanie mają jeszcze jedno powiedzenie: lame duck. Dosłownie to kaczka z przetrąconym skrzydełkiem. A w przenośni, to polityk, który stracił polityczną siłę.










