Decyzja SLD by nie popierać personalnie żadnego z kandydatów dużo mówi o Grzegorzu Napieralskim i o nowej lewicy. Ważniejsza jest dla niej polityczna kalkulacja, niż ideowa deklaracja. Ważniejsza jest nadzieja na V RP z symboliczną i historyczną koalicją PIS – SLD, niż zła pamięć o próbach budowy IV RP przez PIS. Cynizm jest w polityce absolutnie niezbędny. Ale Grzegorz Napieralski w gotowości pójścia do władzy z każdym i na każdych warunkach, przypomina nieco Jarosława Kaczyńskiego. Wprost pisał zresztą ostatnio, że prezes PIS jest wzorem przewodniczącego SLD.
Grzegorzowi Napieralskiemu dziś opłaca się zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Może mieć wtedy nadzieję na ostry konflikt głowy państwa z Donaldem Tuskiem. Dla SLD wymarzona sytuacja, by pokazać się jako trzeci.
Poparcie Bronisława Komorowskiego miałoby też tę wadę, że zmniejszyłoby (troszkę) koalicyjną zdolność lewicy. A tak można sobie spokojnie wyborazić zarówno koalicję PO- SLD, jak i PIS- SLD. W wywiadzie dla Onetu Joanna Kluzik Rostkowska mówi dziś:
Czy pani wyobraża sobie koalicje PiS z SLD?
- Ja tak, ale nie sądzę, żeby większość mojego klubu te opinię podzielała.
W wyborach prezydenckich zostało dwóch prawicowych kandydatów. Mimo to od początku wydawało mi się oczywiste, który jest bliżej lewicy. I gdy chodzi o gospodarkę i gdy chodzi o sprawy społeczne.
W gospodarce PIS wprowadziło becikowe dla wszystkich, także najbogatszych. Obniżyło podatki wszystkim, ale biedniejszym 1% a bogatszym nawet 8%. Zlikwidowało podatek spadkowy. Jacek Żakowski dużo pisał o tym ostatnio. Jarosław Kaczyński choć w kampanii zachowuje się jak populistyczny socjalista, w rządach zachowywał się trochę jak amerykański republikanin, którego bazą jest przede wszystkim upper middle class.
Gdy chodzi o sprawy światopoglądowe, to trudno znaleźć mi jakieś punkty styczne SLD i PIS. Stosunek do kościoła? In vitro? Związków partnerskich? Aborcji? Religii w szkołach? Krzyży w szkołach? Można wyliczać długo.
I wreszcie podejście do państwa. Z jednej strony mamy „Polska jest najważniejsza”. Z drugiej hasło lewicy, że najważniejsza jest osobista wolność. Z jednej strony mamy prawicowe przekonanie o potrzebie budowania silnego państwa, w którym ręcznie będzie się decydowało nawet o lokalizacji peronu we Włoszczowej. Z drugiej strony mamy zupełnie odmienną wizję państwa lewicowego. Z jednej strony mamy przekonanie, że obywatel musi ustąpić państwu. Z drugiej wiarę, że obywatel jest państwem.
Mamy wreszcie doświadczenia z praktyczną realizacją – IV RP szukała tajnych kont polityków lewicy, wysłała ABW do Barbary Blidy na podstawie bardzo marnych dowodów. I agenta Tomka na poszukiwania majątku Kwaśniewskich, zakończone kompromitacją CBA.
Koalicji takich żywiołów bym sobie nie wyobrażał. Ale dzisiejsza decyzja Grzegorza Napieralskiego sprawia, że ślub wody z ogniem, staje się za rok jak najbardziej możliwy.











Nigdy w życiu! Co pan mówi! Elektorat SLD nie wybaczyłby im nigdy koalicji z Pisem.. Ale partia lewicowa nie powinna wskazywać mniejszego zła, a obaj kandydaci są prawicowi. Grzegorz uszanował wyborców.
Za każdym razem, gdy widzę uśmiech p. nabieralskiego, utwierdzam się w przekonaniu, że 13,68% społeczeństwa powinno się zamknąć w kamieniołomach i rozdać RÓWNĄ liczbę kilofów.
Myślę, że koalicja PiSu Z SLD jest jednak niemożliwa: nie wybaczyli by tego ani wyborcy PiSu, ani SLD.
Decyzja Napieralskiego jest roztropna z punktu widznia jego partii – silna PO, to słabe SLD. PO „zgarnia” znaczną część elektoratu SLD, szczególnie przy podziale sceny politycznej pomiędzy dwie PiS i PO, gdy nie można „marnować głosu” wskazując SLD. Napieralski musi a/ osłabić PO, b/ stworzyć oś sporu wokół spraw światopoglądowych, gdzie wyraźnym przeciwnikiem może być PiS. Tylko w ten sposób będzie miał szanse wyjść poza 15%.
nie wierzę że po ewentualnej wygranej Kaczyńskiego dojdzie do jakiejkolwiek koalicji PiS-SLD w przyszłości. tym partiom nigdy nie będzie po drodze. popierając Komorowskiego, co moim zdaniem Napieralski poniekąd zrobił, zwiększył szansę na koalicje z PO, która w dłuższej perspektywie mogłoby zmarginalizować PiS na scenie politycznej. moim zdaniem, po ewentualnej przegranej Kaczyńskiego ta partia zacznie się sypać.
Fascynujące jest życzeniowe myślenie Pana Redaktora i nie tylko Pana w kwestii decyzji Napieralskiego… Napieralski pomimo zaklęć dziennikarzy miał trzy opcje i wybrał z nich tą neutralną (nie poparł nikogo). Ponadto zrobił (choć mikroskopijny) ukłon w stronę Komorowskiego apelując o udział w wyborach i przypominając IV RP.
Ciekawe dlaczego nie rozlicza Pan Komorowskiego z tego, że nie był w stanie razem z Donaldem Tuskiem zgłosić jednej konkretnej ustawy odpowiadającej na postulaty lewicy…
mz, ja Ci dam kamieniołomy, lecz się.