Kilka dni temu Donald Tusk powiedział, że warto wybrać Bronisława Komorowskiego na 500 dni, a jeżeli się nie sprawdzi „Polacy mogą pogonić Platformę w wyborach samorządowych”.
I to stało się leitmotivem kampanii Komorowskiego. Kandydat Platformy powtarzał to hasło na kilku spotkaniach. Dziś doprecyzował po co Platforma 500 dni potrzebuje. Obiecał, że do wyborów parlamentarnych PO:
1. zakontraktuje 1000 km nowych autostrad
2. podwyżki dla nauczycieli. W latach 2007- 2011 mają wynieść one w sumie 30%
3. zakończenie misji w Afganistanie
4. odbudowę po powodzi
5. jednomandatowe okręgi wyborcze
6. 35% parytet dla kobiet
7. ustawę umożliwiającą kobietom z małymi dziećmi pracować w domu
Kandydat na prezydenta wezwał też partię, by nie myślała o mediach publicznych, jak o łupie partyjnym.
Gdy chodzi o sposób występowania, to jednak wczoraj B.Komorowski nie był po Red Bullach. Dziś też mówił w nowy sposób. Brzmi jak lider, brzmi dynamicznie, a jednocześnie naturalnie. Miał dobrych doradców.











Jow – fajnie by było. Ale reszta podpunktów jest z deka idiotyczna.
1. Budowanie autostrad to ciągły proces i tak by te autostrady zostały zakontraktowane.
2. Podwyżki także są procesem ciągłym.
3. Tak, wyjdźmy z Afganistanu, ale razem z NATO.
4. Odbudowana po powodzi już się realizuje.
5. jw
6. Bzdurny, niepotrzebny przepis, po co on komu? A jak parytet dla kobiet to dlaczego nie dla innych?
7. Chyba dzisiaj nie ma przeciwdziałań do wychowywania dzieci i jednoczesnej pracy.
Ja natomiast na miejscu Komorowskiego miał taki program:
1. JoW.
2. Zniesienie podatku dochodowego.
3. Przywrócenie kary śmierci.
4. Likwidacja ZUS i KRUS.
5. Likwidacja NFZ.
6. Obniżenie armii urzędasów o 30-40%.
7. Reforma wojska.
8. Reforma sądownictwa.
9. Uwolnienie zawodów, np prawniczych.
10. Obniżenie kosztów pracy o 50%.
11. Prywatyzacja PKP.
12. Prywatyzacja MPK w każdym mieście.
13….
Panie Redaktorze, to chyba oglądaliśmy różne wystąpienia. Komorowski jest słabym mówcą. Po pierwsze, widać, że każą mu pracować rękami, tylko on tego jeszcze nie potrafi. Stąd śmieszny efekt rozjechania „wizji” i „fonii”. Marszałek ma po prostu opóźnienie. Po drugie, przez pierwsze 10 minut wykazał się kompletną miałkością intelektualną. To, co mówił nie posiadało najmniejszej wartości poznawczej. Ględził coś o pokoju na świecie. Po trzecie, 500 dni pokoju, to jakiś absurd (nawet Jaruzelski o tyle nie prosił). Znowu rzuca hasło: Polacy, jedźcie na grilla. Kaczyński mówi o zmianie języka, stara się rozpocząć debatę publiczną (vide: rozmowy w Hotelu Europejskim), ale nie każe zakończyć sporów. Marszałek chyba nie rozumie, czym jest demokracja.
Bardzo dobre wystąpienie na Radzie Krajowej PO. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Abstrahując nawet na chwilę od tego, że jestem zwolennikiem Komorowskiego.
„6. Obniżenie armii urzędasów o 30-40%” Proszę mi wierzyć, nie ma w dyskusjach Polaków głupszego postulatu. Polska jest bowiem na jednym z ostatnich miejsc w Europie, jeśli idzie o stosunek liczby urzędników do liczby mieszkańców. Problemy w funkcjonowaniu administracji państwowej są spowodowane natomiast na tym, że znaczna część tej (tak, małej!) liczby urzędników zajmuje stanowiska, do których nie ma najmniejszego przygotowania merytorycznego.
Czy te 7 punktów to jest cały program wyborczy? Przecież PO będzie miała pełnię władzy, może wyjąć wszystkie projekty ustaw i je przyjąć. Gdzie reformy?
Nie mogę się wypowiadać bardziej merytorycznie,
bo mieszkam w USA i trudno jest mi ocenić
sytuacje w Polsce w należycie obiektywny sposób.
Ale – warto by było pomyśleć o zdobyciu extra
wyborców z PiS-u lub też innych partii,
którzy są zawiedzeni Kaczyńskimi – w Chicago
choc to propisowska społeczność, już słyszę głosy,
że praktycznie nie ma większej różnicy pomiędzy
kandydatami.
A wielu byłych wielbicieli Kaczyńskich,z niechęcią
idzie na wybory – bo te „chore” polonijne elity
wmawiają im że ich patriotycznym obowiązkiem
jest oddać głos na Kaczyńskiego.