Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 23:19

L.Wałęsa i A.Kwaśniewski o wyborach prezydenckich

|

Pytałem dwóch byłych prezydentów o tym, jak się czuli i o czym myśleli, gdy dowiedzieli się, że zostali wybrani na najwyższy urząd w państwie. Poniżej te rozmowy.

LECH WAŁĘSA

Pamięta pan wieczór wyborczy w 90 roku, gdy został pan prezydentem?

Nie, nie pamiętam

A 95 roku, gdy przestał być pan prezydentem?

Też nie. Ja patrzę do przodu i nie oglądam się wstecz.

Niczego pan nie pamięta. Kto panu przekazał wiadomość? Jak pan zareagował?

Gdy wygrałem, zastanawiałem się, jak dobić komunizm. Przecież oni przegrali przypadkiem. Chcieli to odrobić. Przyjść i zabrać to, co wygrałem. Myślałem jak kraj przeprowadzić, żeby nie wpaść w ich pułapki.

Następnego dnia rano, gdy się pan obudził po zwycięstwie, pamięta pan za co się zabrał najpierw?

Za żonę.

A nie za Polskę?

Panie, ja miałem ułożone wszystko w głowie. Tylko do realizacji.

Czyli pierwszą myślą nie było “Matko boska, co robić”

Dokładnie wiedziałem co robić, jak robić. I jak mówić ludziom co robię.

Gdzie pan wtedy był?

Albo w Gdańsku albo w Warszawie. Ale nie pamiętam nic z tamtego czasu. Ja patrzę co trzeba zrobić dziś i co jutro. I jak tu jeszcze dołożyć swoje 5 groszy.

A przegrana z Aleksandrem Kwaśniewskim w 95 roku bardzo bolała?

Ja miałem koncepcję. Połowę jej zrealizowałem, połowę zostawiłem na drugą kadencję. Pech chciał, los tak zaproponował. Myślałem “Trudno, wreszcie zdejmą ze mnie odpowiedzialność, do tej pory musiałem to robić, a teraz będą musieli robić to inni”. Szkoda mi było, ale los tak chciał.

Był pan rozgoryczony, czy wkurzony?

Nie, szkoda było mi tylko, że nie zrobię połowy roboty. Tym bardziej, że ja miałem argumenty, a mój zwycięzca nie miał żadnych. Wiedziałem, że Polska za to zapłaci. Ale ja nigdy nie myślałem osobiście o swoich sprawach.

Przeprowadzkę do Belwederu pan pamięta?

W Gdańsku zostawiłem rodzinę. Przyjechałem sam. Zostawiłem dla Polski. Rodzina by mnie rozpraszała. Tu trzeba się całkowicie oddać, albo nie brać za robotę.

Pana rada dla nowego prezydenta?

Porządkować kraj na ile starczy sił, umiejętności i rozumu. Polska potrzebuje porządkowania prawie w każdej dziedzinie.

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI

1995 roku, druga tura. Pamięta Pan datę?

Dokładną nie, ale to był listopad

19 listopada. Myślałem, że takich rzeczy się nie zapomina. Gdzie Pan był?

Wczesnym popołudniem byliśmy u przyjaciół w Wesołej. Oni mnie i żonę przygarnęli, żeby nakarmić, żeby oderwać się trochę.

Były jakieś przecieki?

To były inne czasy. Dziś od dziennikarzy wiadomo już w ciągu dnia, jakie są te badania. Wtedy naprawdę nic nie było wiadomo.

Co było wieczorem?

Żona zawiozła mnie do budynku SLD na Rozbrat. Tam w gabinecie oglądałem to sam. Później to już się stało tradycją, że w tych pierwszych chwilach, gdy podawane są wyniki, byłem zawsze sam.

Mimo że zaraz za drzwiami strzelały szampany?

Tu potrzeba wyciszenia. Jeżeli jest się w tym momencie z kolegami, człowiek nie może się skupić na tym co widzi. Jeżeli dołożyć do tego media, co teraz stało się powszechne, to jest to fałszywe. Zwłaszcza, że o 20 często nic nie wiadomo.

W 95 roku było wiadomo dopiero po kilku godzinach.

Z pierwszych informacji wynikało, że może wygrałem. Ale było bardzo równo. Później prezes TVP Wiesław Walendziak wstrzymał podawanie wyników na parę godzin.

Która mogła być godzina, gdy dowiedział się pan, że jest prezydentem?

Po północy.

Jaka była pierwsza myśl?

Wygrałem, czyli radość. Druga – jak to teraz będzie. Czyli: słuchaj, teraz się zaczęło. Kampania jest kampanią, czymś pomiędzy realnością a nierealnością. Człowiek jest tak zakodowany na kampanię, że wszystko, co ma się wydarzyć później, odkłada. A w wieczór wyborczy jest moment, że już cześć. Że w głowie zaczyna się układać co trzeba zrobić, kogo wziąć, jak to zorganizować. Już zaczynasz być prezydentem.

I to zaczyna się w momencie ogłoszenia, czy porywa cię ten tłum i w radosnym korowodzie o tym się nie myśli?

Satysfakcji i radości jest w głowie moment. Ale potem to “co dalej” zaczyna być w głowie bardzo silne. I tak naprawdę to ta radość jest bardziej szczerze i spontanicznie wyrażana przez otoczenie, niż przez głównego aktora. On przechodzi do innej roli.

Zwycięzcy są samotni?

Moment w którym naprawdę poczułem, że jestem w nowej roli, to była inauguracja w Sejmie. A może nawet bardziej w Mińsku Mazowieckim, przejęcie zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. Ten generał Wilecki, który ku mojemu zaskoczeniu mówi “Umarł król, niech żyje król”. Zobaczyłem z kim mam do czynienia, jaką mam odpowiedzialność. Jak mówił Wieniawa Długoszewski “Panie kolego, skończyły się żarty, zaczęły się schody”.

Pierwsza myśl, gdy obudził się pan w poniedziałek rano?

To było inaczej, niż teraz. Teraz mamy dwóch zawodników, którzy tę robotę już poznali. Jeden był premierem, drugi marszałkiem i wykonywał obowiązki prezydenta. Nie będą przeżywać takiego momentu, jaki ja przeżyłem. Z czarną teczką zawieszoną na łańcuchu przypiętym do ręki, przychodzi szef wywiadu i daje mi dokumenty. Jestem wprowadzony do całej procedury dostępu do tajnych materiałów. To na mnie robiło to wtedy wrażenie. Człowiek widzi, że jest w centrum wydarzeń. Pojawili się ambasadorzy. Dzwonił Clinton, dzwonili inni.

Pierwsza reakcja rodziny?

Żona i córka zrozumiały, że wszystko się zmieniło. Takim symbolicznym momentem była wyprowadzka z mieszkania w Wilanowie do Pałacu Prezydenckiego.

Nie spieszył się Pan z tym.

Zaprzysiężenie było w grudniu, a my przeprowadziliśmy się w marcu.

Skomentuj (4)

środa, 7 Kwietnia, 2010, 09:41

Bronisław Komorowski: relacje z Tuskiem partnerskie

W RMF FM ważny wywiad z Bronisławem Komorowskim. Kandydat Platformy na prezydenta jasno mówi, jakie ma i będzie miał relacje z Donaldem Tuskiem.

Ja nigdy nie byłem podległy. Na tym podlega właśnie niezrozumienie istoty relacji między mną, a Donaldem Tuskiem. To zawsze były relacje partnerskie- mówi Bronisław Komorowski. Podległość dodaje, może być tylko wobec partii.

Komorowski był pytany także o sztab swojej kampanii prezydenckiej. Nie chciał zdradzić kto będzie nim kierował. Kampania na żywo wie, że Sławomir Nowak.

Skomentuj (2)

wtorek, 6 Kwietnia, 2010, 10:34

Poświąteczny poranek

| |

W TOK FM Paweł Wypych z Pałacu Prezydenckiego. – Mam nadzieję na merytoryczną kampanię wyborczą- mówi. I sugeruje, że “solidarna Polska” może być jednym z jej motywów.

Skomentuj (1)

środa, 31 Marca, 2010, 23:52

Poparcie lewicy dla Lecha Kaczyńskiego

| | |

Drugi w ciągu zaledwie tygodnia ciekawy i ważny wywiad w Gazecie Wyborczej. Kilka dni temu w rozmowie z Pawłem Wrońskim europoseł Adam Gierek nie wykluczył poparcia dla Lecha Kaczyńskiego w II turze wyborów.

W czwartek Agata Kondzińska rozmawia z Michałem Syską z Krytyki Politycznej. Syska mówi: Kaczyński mniejszym złem dla lewicy. Potem zastanawia się, czy ludzie lewicy nie powinni dziś mówić: wszyscy byleby nie Komorowski?

Publicysta tłumaczy, że zwycięstwo Komorowskiego oznacza, że realizowane będą, sprzeczne z programem lewicy punkty programu Platformy. Że na drodze Donalda Tuska nie stanie już nikt. Że nikt nie będzie w stanie powstrzymać liberalnych ustaw rządu. A SLD straci dzisiejszą pozycję języczka u wagi.

Syska odrzuca, często używany na lewicy argument, że “Lech Kaczyński jest groźny, że zagraża demokracji”. Publicysta uważa, że Kaczyński groźny nie jest, jeśli nie rządzi partia jego brata. A na to na razie się nie zanosi patrząc na sondaże.

Nie zdziwiłbym się , gdyby OPZZ poparło w II turze Lecha Kaczyńskiego- to też ważny fragment tego wywiadu.

Skomentuj (5)

poniedziałek, 29 Marca, 2010, 08:32

Prawybory w PiS? “Reanimacja Kaczyńskiego”

| |

Prawybory w Prawie i Sprawiedliwości byłyby szansą, żeby reanimować Lecha Kaczyńskiego, albo przynajmniej żeby uratować dynamikę samej partii ? mówi Jadwiga Staniszkis w RMF FM. Zdaniem socjolog w wewnątrzpartyjnych wyborach, poza Kaczyńskim, powinni stanąć jeszcze Zbigniew Romaszewski i Jan Olszewski.

Staniszkis przekonuje, że prawybory to szansa, żeby Kaczyński nabrał wiatru w żagle i zaczął dynamicznie walczyć o poparcie. ? Prezydentura to ciężki kawałek chleba ? podsumowuje Staniszkis prezydenturę Lecha Kaczyńskiego, ale jak przyznaje ? to jedyny sensowny kandydata Prawa i Sprawiedliwości.

A prawybory w PO? I niska frekwencja? ? Klęska partii władzy. Dodatkowo powinna być to klęska Janusza Palikota, ponieważ sprowadził ideę prawyborów do poziomu kabaretu. Zniechęcił ludzi myślących ? oskarża Staniszkis.

Paweł Poncyljusz w Radiu ZET zapewnia, że prawyborów w PiS nie będzie. ? Kandydat jest tylko jeden. Wierzę, że Lech Kaczyński będzie ubiegał się o reelekcję ? mówi poseł PiS, ale dodaje przy tym, że gdyby Kaczyński nie zdecydował się na start ? ?PiS miałoby taki sam problem, jak kilka tygodni temu PO? i musiałoby znaleźć swoich kandydatów na prawybory.

W Polsat News Adam Bielan. Mówi, że prawyborów na poziomie prezydenckim w tym roku na pewno nie będzie. -W USA urzędujący prezydent nigdy nie ma konkurenta z własnej partii. PIS rozważy prawybory na poziomie samorządowym.
(jacek tacik)

Skomentuj (4)

wtorek, 23 Marca, 2010, 15:10

Czy wyborcy lewicy poprą Lecha Kaczyńskiego?

|

W Gazecie Wyborczej dziś ważny wywiad z europosłem lewicy Adamem Gierkiem. Oto jego fragment:

A.Gierek:Popieram kandydata SLD-UP Jerzego Szmajdzińskiego i mam nadzieję, że wygra. W wyborach wszystko zdarzyć się może i mój kandydat może nie wejść do drugiej tury, wtedy wszystko jest możliwe.

Paweł Wroński/Gazeta Wyborcza: Czyli też to, że zagłosuje pan znowu na prezydenta Kaczyńskiego?

A.Gierek: Wszystko będzie zależało od kampanii wyborczej. Od tego, kto znajdzie się w drugiej turze i jaki program zaprezentuje. Nie jestem człowiekiem, który zwraca uwagę na to, czy ktoś jest niski, czy wysoki, czy krzywo się uśmiecha, czy kiepsko mówi.

Skomentuj (5)

środa, 17 Marca, 2010, 14:16

Pojedynek pierwszych żon

| | | |

Jutro w Dużym Formacie Terasa Torańska rozmawia z żonami kandydatów PO na prezydenta.

2anny

Skomentuj (2)

wtorek, 16 Marca, 2010, 09:44

Radosław Sikorski już nie przeprasza

| |

Dwa ważne wywiady dziś rano. W Radiu Zet u Moniki Olejnik Radosław Sikorski opisał prezydenturę Bronisława Komorowskiego, jako “prezydenturę swojską, zachowawczą, z gawędami kombatanckimi i z wąsem”. Swoją jako “nowoczesną, przebojową, walczącą o miejsce Polski w Europie”.

Radosław Sikorski w ciągu zaledwie jednej nocy zmienił zdanie w sprawie ataku na prezydenta w Bydgoszczy. Wczoraj u Tomasza Lisa przeprosił. A dziś rano powiedział: Jest mi przykro, że wiele osób opatrznie zrozumiało moje słowa. To coś zupełnie innego.

Sikorski przy okazji skrytykował też prezydenta. – Atakowanie insynuacjami nie świadczy o wielkości, zrywanie szczytów z byle powodów – jakiegoś satyrycznego artykułu nie jest dowodem wielkości ? wylicza Sikorski wpadki Lecha Kaczyńskiego.

Zdaniem szefa polskiej dyplomacji całe zamieszanie wokół jego bydgoskiej konwencji, na której właśnie robił aluzje do niskiego wzrostu Kaczyńskiego, są niesprawiedliwie wyolbrzymiane. Sikorski ukuł nawet pierwsze prawo Sikorskiego w polskiej polityce. – W polskiej polityce najwięcej kontrowersji wywołuje się nie tym co się robi, a tym co się mówi, w szczególności, gdy to prawda ? mówi Sikorski.

Minister Spraw Zagranicznych zarzucił też Bronisławowi Komorowskiemu grę nie fair. Mówił, że z “jakiś proceduralnych powodów” Marszałek Sejmu odwołał jutrzejsze expose Ministra Spraw Zagranicznych. Sikorski sugeruje, że Bronisław Komorowski przestraszył się, że szef dyplomacji zbyt dobrze wypadnie w przemówieniu.

W RMF FM u Konrada Piaseckiego Witold Waszczykowski z BBN zarzucił Radosławowi Sikorskiemu, że przez niego Andrzej Ananicz nie został przedstawicielem Unii Europejskiej w Afganistanie.

Skomentuj (1)

czwartek, 11 Marca, 2010, 18:15

Aleksander Kwaśniewski o słowach Włodzimierza Cimoszewicza

| |

Aleksander Kwaśniewski skomentował po południu wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza, że “kto za PIS-SLD ten świnia”.

Skomentuj (4)

czwartek, 11 Marca, 2010, 09:54

Co ma do stracenia Radosław Sikorski

| |

Sikorski próbuje kontratakować- pisze dziś Polska The Times. Po kilku błędach, popełnionych w ostatnich dniach kampanii przez szefa MSZ, to rzeczywiście ostatni moment na odzyskanie inicjatywy.
Od wyniku prawyborów zależy polityczna przyszłość Sikorskiego. To banał. Ale rozkładając go na czynniki pierwsze, mamy następujące możliwości.

1. Radosław Sikorski wygrywa prawybory. Zostaje prezydentem, albo jednym z najważniejszych krajowych polityków. Może zostać w PO i pełnić czołowe funkcje w państwie. Może odejść, zakładając nowe ugrupowanie.

2. Radosław Sikorski nieznacząco przegrywa prawybory z Bronisławem Komorowskim. Staje się człowiekiem, którego Donald Tusk musi uwzględniać w politycznych planach. Z którym musi się liczyć w partii i w rządzie. Spekulacje, co będzie robił Sikorski wybuchają z całą mocą.

3. Radosław Sikorski znacząco: 80 do 20, 70 do 30% przegrywa prawybory. Negatywnemu zweryfikowaniu ulega cała jego polityczna pozycja i wydawałoby się gigantyczne społeczne zaufanie. Rozżalony Sikorski albo odchodzi z PO ratując resztę pozycji, albo zostaje ze świadomością, że czeka go długi okres w “zamrażarce”. W takim przypadku jego przeciwnicy ostrzą noże. Przykładem dzisiejsza wypowiedź Janusza Palikota. Poseł Platformy mówi, ze wysoka przegrana w prawyborach równa się dymisja Sikorskiego z rządu.

Skomentuj (3)

poniedziałek, 8 Marca, 2010, 11:54

Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski na urlop?

| |

Aleksander Kwaśniewski poparł dziś w TOK FM postulat PIS wysłania na urlop kandydatów PO w prawyborach prezydenckich.

Już możemy jednak powidzieć- to się nie zdarzy. Rzecznik rządu Paweł Graś odrzucił żądanie urlopowania kandydatów PO. Zostawił jednak otwartą możliwość urlopu jednego wybranego przez Platformę kandydata. Ktokolwiek nim będzie.

Skomentuj (2)

poniedziałek, 22 Lutego, 2010, 10:26

Nie, nie, nie- A.Kwaśniewski o prawyborach lewicy

| | |

Jerzy Szmajdziński jest jedynym kandydatem, którego popieram i będę popierał- mówi w Graffiti w Polsat News Aleksander Kwaśniewski. Dementuje w ten sposób powracające informacje, że może poprzeć w tej kampanii Andrzeja Olechowskiego.

W telewizyjnym wywiadzie były prezydent po raz pierwszy powiedział też, jak będzie tworzył Komitet Honorowy poparcia dla Jerzego Szmajdzińskiego. Pierwsza odsłona już w marcu. Komitet będzie liczył 10- 12 osób.

Skomentuj (3)