Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

środa, 7 Lipca, 2010, 09:38

Kampania na żywo – przerwa do 15 września

W kampanii jak w serialu. Niby jest permanentna, ale jednak ma sezony. Sezon pierwszy właśnie się skończył. Od grudnia 2009 opublikowaliśmy 1554 wpisy. Zaczęliśmy od relacji z wyboru Jerzego Szmajdzińskiego na kandydata SLD na prezydenta. Kończymy informacjami o miejscu zamieszkania i urzędowania prezydenta Bronisława Komorowskiego.

To było niezwykłych w polityce osiem miesięcy. Dziękuję Wam za wszystkie informacje, komentarze, dyskusje, pretensje i uwagi. Myślę, że wspólnie udało nam się stworzyć coś fajnego i nowego.

Dziękuję współpracownikom, bez których nie było by tego serwisu. Renia Machała pomagała go wymyśleć, zaprojektowała wszystkie strony a potem starała się kontrolować moją graficzną samowolkę. Jacek Tacik od początku był naszym autorem. Kasia Iwaniuk wymyśliła debaty na Facebooku i miała gigantyczny wkład w ich organizację. Krystian Durma pisał przeglądy prasy i produkował debaty na Facebooku. Kamil Sikora i Paweł Wakor relacjonowali ze sztabów podczas drugiej tury wyborów. Bardzo dziękuje Konradowi Piaseckiemu, który pomiędzy pierwszą a drugą turą pisał dla nas codziennie (no prawie codziennie ;-) barometr kampanii.

Kampania na żywo wraca dokładnie 15 września. Przed nami wybory samorządowe i parlamentarne. To będzie nowa strona, z nowymi pomysłami.

Do zobaczenia za dwa miesiące!

Skomentuj (9)

wtorek, 6 Lipca, 2010, 18:27

Tylko u nas. Gdzie będzie mieszkał i pracował prezydent Bronisław Komorowski

| | |

Wydarzenia Polsatu dowiedziały się w czterech, niezależnych od siebie źródłach, że Bronisław Komorowski chce dokonać rewolucji w prezydenturze. Rewolucji lokalowej.

Prezydent elekt w czasie kampanii wyborczej powiedział grupie najbliższych współpracowników i potwierdził to potem w co najmniej jednej prywatnej rozmowie, że nie chce wyprowadzać się z mieszkania na Powiślu do Pałacu Prezydenckiego. Pierwsza para ma w przedwojennej kamienicy 159 metrowe mieszkanie. Jego wnętrza są częściowo znane, dzięki reklamówce wyborczej kandydata. To w tym miejscu Anna Komorowska podawała mężowi zupę.

Prezydent Komorowski chce w mieszkaniu zostać, także po zaprzysiężeniu. Nie chce mieszkać w znacznie większym, bo kilkuset metrowym mieszkaniu na drugi piętrze Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu. O apartamentach prezydenckich mówi się głównie złe rzeczy. Prezydencki salon jest wielkości znanej z nominacji rządowych Sali Kolumnowej (300- 400 metrów kwadratowych). Wnuczki Lecha Kaczyńskiego jeździły w nim na rowerach. Apartamenty mają także tę wadę, że łazienki są tylko na jednym i drugim skraju. Jeśli na przykład nocują goście, trzeba przejść przez ich pokoje, by umyć ręce.

Z mieszkaniem na Powiślu jest oczywiście gigantyczny kłopot. Kamienica ma wejścia z dwóch różnych stron. BOR musiałoby zrobić przy nich posterunki. Ulica zostałaby zamknięta dla ruchu, a każdy wchodzący byłby starannie kontrolowany. Dla sąsiadów to koszmar.

Aleksander Kwaśniewski i Lech Kaczyński także chcieli mieszkać w swoich mieszkaniach po wyborze na stanowisko. A.Kwaśniewski zrezygnował po trzech miesiącach, widząc że sąsiadów trafia szlag. Lech Kaczyński przeprowadził się po tym, gdy niezrównoważony pschychicznie mężczyzna rzucił koktailem Mołotowa w posterunek BOR na ulicy.

Bardziej rewolucyjna jest druga część planu prezydenta elekta. Chce urzędować w Belwederze, a nie w Pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Bronisław Komorowski uważa, że Lech Kaczyński potrzebował tak dużego pałacu i tak dużej kancelarii, bo tworzył “rząd na uchodźctwie” dublując niektóre funkcje rządu. Komorowski chce znacząco zredukować kancelarię.

Byłaby to realizacja obietnicy Donalda Tuska z 2005 roku. Jako kandydat na prezydenta obiecywał tanie państwo i mały Belweder. Bronisław Komorowski także chce prezydentury małej, skromnej i o ograniczonych ambicjach. Niewielki Belweder byłby symbolem takiej prezydentury. Potwierdzenie tej informacji otrzymałem w trzech źródłach.

Wszystko o czym piszę to sprawozdanie z planów Bronisława Komorowskiego. Jego współpracownicy podkreślają słowo “plany”. Jak bowiem będzie ostatecznie, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Biuro Ochrony Rządu nieoficjalnie są mocno skonfudowani planami mieszkania prezydenta w kamienicy na Powiślu. Belweder jako siedziba głowy państwa może okazać się za mała i niefunkcjonalna. Trudno byłoby tam zmieścić nawet najbliższych urzędników prezydenta. Choć z drugiej strony jeden z najbliższych ludzi Bronisława Komorowskiego powiedział mi, że “dla historyka, ta wielka, historyczna przeszłość Belwederu ma olbrzymią wartość”. Zobaczymy.

Skomentuj (11)

wtorek, 6 Lipca, 2010, 15:33

Po rozmowie z Kasią Kolendą – Zaleską

| |

Zadzwoniła do mnie Kasia Kolenda – Zaleska, by porozmawiać o wcześniejszym wpisie. Kasia opowiedziała mi kulisy każdej z sytuacji, o której pisałem. Przypomnę że dotyczyło to sytuacji, w której tylko i wyłącznie kamera TVN była wpuszczana na niektóre wydarzenia z udziałem marszałka Bronisława Komorowskiego. Przyznaję, że wydaje mi się to oburzające, bo B.Komorowski nie jest kandydatem jednej telewizji. I nie jest prezydentem jednej telewizji.

Kasia powiedziała mi, że za każdą z sytuacji stała wyłącznie jej ciężka praca, przedsiębiorczość i dobra dziennikarska robota. Podczas wieczoru wyborczego był to, niezbędny w tym zawodzie spryt. Wczoraj w sztabie było to cierpliwe, wielogodzinne wyczekiwanie przed odpowiednim budynkiem. Jeszcze wcześniej były to kontakty wyrobione w czasie lat pracy w telewizji. Znam Kasię tyle czasu i darzę ją takim szacunkiem, że nie mam najmniejszych podstaw by jej nie wierzyć. Oczywiście trawestując jej dzisiejszy felieton w Gazecie Wyborczej muszę zakończyć tak: Mam nadzieję, Kasiu, że się nie mylę :-)

W felietonie nie pisałem jednak personalnie o Kasi, tylko raczej o Platformie. Obowiązkiem reportera jest zdobywać informację i zdjęcia, jakich nie mają inni. Ale w momencie wyboru na urząd prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, powinien on traktować wszystkie media równo. Skończyła się partyjna polityka, która pozwoliła na przykład Jarosławowi Kaczyńskiemu podpisywać pakt stabilizacyjny tylko przed widzami Telewizji Trwam, a B.Komorowskiemu odmówić wywiadu Rzeczpospolitej. Teraz jako prezydent, jeśli lekceważy jakiś tytuł, to lekceważy tę część Polaków.

Platforma ma niestety tendencję do lekceważącego traktowania mediów. Partia przyzwyczajona do władzy, czuje że nie musi się z nimi liczyć. Słynne 500 dni do wyborów parlamentarnych będzie jednak czasem rozliczenia obietnic. I będzie to czas znacznie trudniejszy dla Platformy, niż ten który minął.

W wieczór wyborczy pytaliśmy polityków Platformy, za jakie reformy wezmą się najpierw. Ustawa medialna padała w wyliczance na pierwszym miejscu. Kampania na żywo dowiedziała się, że jeden ze znanych telewizyjnych producentów odebrał ostatnio telefon od polityka Platformy z informacją, żeby nie robił wielkich zawodowych planów, bo będzie potrzebny w TVP. PO bardzo konkretnie ustawia więc już media publiczne. Nie należę do fanów (to delikatnie powiedziane) tego co wyprawia się w Wiadomościach TVP. Jednak silna władza wymaga silnej kontroli. Platformie to nie na rękę. Ale jest to naszym, dziennikarzy obowiązkiem.

Skomentuj (4)

wtorek, 6 Lipca, 2010, 10:43

Złe początki Bronisława Komorowskiego

|

Prezydent elekt jest na najlepszej drodze, by zrazić do siebie media. W czwartek przed wyborami tylko jedna telewizja została wpuszczona na jego spotkanie z Henrykiem Blidą do wnętrza domu w Siemianowicach Śląskich. W niedzielę tylko jedna telewizja miała w wieczór wyborczy rozmowę z Anną Komorowską. Pierwsza dama odmówiła wszystkim pozostałym nawet krótkiej wypowiedzi w budynku Focus. Tylko jeden dziennikarz miał w niedzielę dostęp na pierwsze piętro, gdzie bawiła się czołówka polityków Platformy. I kamera tylko jednej telewizji mogła sfilmować, jak Bronisław Komorowski przyjmuje w poniedziałek gratulacje od członków sztabu i otwiera dużego szampana. I tylko jedna telewizja miała wypowiedź prezydenta – elekta. Wydarzenia od 7.30 rano do 12.00 czekały przed jego domem na warszawskim Powiślu, a Bronisław Komorowski nawet na sekundę nie chciał się zatrzymać.

Mamy więc problem nierównego traktowania mediów. I nie jest to problem tylko tych mediów. To prędzej czy później będzie także problem Prezydenta. Bronisław Komorowski idzie złą drogą lokując swoją prezydencką sympatię tylko w jednym miejscu. Dziewięć milionów jego wyborców ogląda nie tylko jedną telewizję.

Skomentuj (10)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 21:24

Najważniejsze postacie drugiego planu

| | | | | | | |

Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła końcowy wynik wyborów (jest u nas na pomarańczowym pasku). We wtorek prezydent- elekt odbierze uroczyście zawiadomienie o wyborze na stanowisko. Od tego momentu jego wynik przestaje mieć większe znaczenie. To czy 6% różnicy między Komorowskim a Kaczyńskim to dużo, czy mało będą jednak analizować sztaby.

Pierwsi do rozliczenia są zawsze szefowie sztabów. Zwycięzców się nie sądzi, więc cokolwiek mówi się dziś o kampanii Bronisława Komorowskiego, nie ma to znaczenia. Sławomir Nowak i Grzegorz Schetyna zrobili świetną robotę i wygrali dla Platformy kolejną kampanię.

Prawo i Sprawiedliwość przegrało te wybory. Czy mogło wygrać? Być może tak. Jacek Kurski podpowiada ostrzejszy kurs na Smoleńsk. Tomasz Żukowski wcześniejszy start. W PISie jakieś rozliczenie nastąpi, ale wynik Jarosława Kaczyńskiego jest świetny. Dużo o tym napisali inni, więc nie ma sensu bym powtarzał. Polityk trzy miesiące temu mający jeden z najniższych wskaźników społecznego zaufania, zdobył w niedzielę prawie 8 milionów głosów. A jego partia może za rok stworzyć rząd, bo odzyskała poparcie i zdolność koalicyjną. Joanna Kluzik Rostkowska zrobiła więc świetną robotę.

Bardzo jestem ciekaw decyzji kadrowych Bronisława Komorowskiego. Podejmując je, w znacznym stopniu określi powodzenie swojej prezydentury. Lech Kaczyński miał jako szefów Kancelarii A.Urbańskiego, A.Fotygę, A.Szczygłę, W.Stasiaka, i R. Drabę. I to wszystko w trakcie jednej kadencji! Prezydent Komorowski powinien postawić na człowieka, którego kwalifikacje dają nadzieję, że bez wpadek dotrwa do końca kadencji.

Kadry są strasznie ważne. U Lecha Kaczyńskiego szefowia biura odznaczeń została odwołana po awanturze o medal dla Wojciecha Jaruzelskiego. Szef biura prasowego przez część kadencji praktycznie nie istniał. Rzecznik teoretycznie był, ale się nie wypowiadał. To powodowało nie tylko wkurzenie dziennikarzy, ale w konsekwencji fatalny medialny PR głowy państwa.

Dziś w otoczeniu Bronisława Komorowskiego także są ludzie, którzy już w kampanii doprowadzają dziennikarzy do białej gorączki. Sięgnięcie po nich przez prezydenta- elekta, będzie zwiastowało w przyszłości jego poważne kłopoty z mediami.

Gdybym jako dziennikarz miał za tę kampanię do wręczenia nagrody dla członków drugiego planu, to otrzymaliby je:

- M.Kidawa Błońska i Agnieszka Pomaska z Platformy – pierwsza dzięki jakości pracy w kampanii zajęła pierwszoligowe stanowisko w Platformie. To nie jest jeszcze partyjna ekstraklasa, ale to już jest pierwsza liga. Przed kampanią było dużo niżej. Awans zasłużony, bo rzecznik sztabu zawsze odbierała telefon, zawsze pomagała i prawie zawsze się wypowiadała.
Agnieszka Pomaska codziennie idzie w Platformie do góry a tej kampanii odpowiadała za arcyważne działania w Internecie. Świetnie mi się z nią współpracowało.

- Paweł Poncyljusz i Sylwia Kwas z PIS. Poseł Poncyljusz, autor słynnych słów, że mężczyzna musi zasadzić drzewo, w końcówce kampanii takich wpadek nie miał. Jego występ przed TVP w czerwonej sukni z gitarą, stanie się jedną z wizytówek kampanii. Poseł Poncyljusz, gdy bolał go kręgosłup, kładł się w różnych miejscach, demonstrując całkowity luz. Pod koniec kampanii leżeliśmy nawet razem w materiale Wydarzeń.
Na Sylwię Kwas zawsze można było liczyć, gdy dzwoniłem spytać o informację o planach wyjazdowych Jarosława Kaczyńskiego. Sylwia towarzyszyła mu podczas większości wyjazdów w kraj. Jej pomoc wielokrotnie okazała się nieoceniona.

- Tomasz Kalita- jeden z ojców sukcesu Grzegorza Napieralskiego. Prawa ręka szefa SLD, człowiek który szeptał mu do ucha odpowiedzi na niektóre pytania dziennikarzy. Polityk zawsze gotowy pomóc, zupełnie nieideologicznie oceniający, co się jego kandydatowi opłaca, a co nie. Źródło wielu cennych informacji z kampanii SLD. W skrócie – człowiek, jakiego powinien mieć każdy kandydat na prezydenta, ale miał w tej kampanii tylko Grzegorz Napieralski. Tomasz Kalita powinien dostać nagrodę wyjątkową.

Skomentuj (5)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 10:43

Przed Platformą teraz rozgrywka w Sejmie

| |

Opinia publiczna jest niecierpliwa. Media już dziś żądają konkretów. Bronisław Komorowski, jeśli rzeczywiście chce wypić dużego szampana, powinien zrobić to szybko. Bo szybko chcemy usłyszeć, kto otoczy Bronisława Komorowskiego w kancelarii. Jaki plan rządzenia ma Platforma na tych 500 dni. I kto zostanie marszałkiem Sejmu.

Bronisław Komorowski może teoretycznie pozostawać posłem i marszałkiem i wykonującym obowiązki prezydenta i prezydentem elektem jednocześnie aż do zaprzysiężenia. W zależności od planu politycznego PO, Komorowski może też już teraz zrezygnować z poselskiego mandatu. Wtedy wykonującym obowiązki prezydenta zostanie marszałek Senatu, a posłowie wybiorą nowego marszałka Sejmu.

Platforma ma dziś niemal pełną władzę w Polsce. Niemal, bo w Sejmie brakuje jej głosów do samodzielnego przyjmowania ustaw. To uniemożliwia także samodzielny wybór nowego marszałka. A jak istotna jest to funkcja słyszeliśmy ostatnio, gdy opozycja przypominała o “zamrażarce marszałka”. Może on bowiem schować do szuflady dowolną ustawę i przez miesiące nie poddawać jej nawet pierwszemu czytaniu. Marszałek z opozycji byłby więc w stanie sparaliżować dowolny plan Platformy.

Grzegorz Schetyna przyznał wczoraj, że Platforma nie konsultowała się dotąd z PSLem w sprawie wyboru następcy Bronisława Komorowskiego. To będą bardzo ważne rozmowy. Pokażą jaką pozycję wobec większego partnera zajmą ludowcy po katastrofie Waldemara Pawlaka w wyborach prezydenckich i przed strasznie dla nich ważnymi wyborami samorządowymi. Zobaczymy, czy nadal będą gotowi żyrować wszystko, co podsuwa im Donald Tusk.

W najbliższych dniach polityka zacznie więc układać się na nowo. Zobaczymy w którą stronę to idzie.

Skomentuj (4)

poniedziałek, 5 Lipca, 2010, 07:50

Noc wyborcza

Po raz drugi w tych wyborach budziłem się w innej Polsce, niż ta w której szedłem spać. O północy Państwowa Komisja Wyborcza, po przeliczeniu 50% głosów dawała zwycięstwo Jarosławowi Kaczyńskiemu. Potem sędziowie podali dane z 90% obwodów i wygrywa Bronisław Komorowski. I to nie powinno się już zmienić, bo teraz liczone są duże miasta. A w tych Platforma jest silna.

W planie dnia zwycięzcy dziś spotkanie sztabu o 10.00. Prawdopodobnie jutro uroczyste wręczenie Bronisławowi Komorowskiemu informacji o wyniku wyborów.

Skomentuj (4)

niedziela, 4 Lipca, 2010, 20:07

Bronisław Komorowski wygrywa wybory prezydenckie

| |

Kolejny wyborczy sukces Platformy. Od tego momentu partia ma pełną władzę w Polsce. W Sejmie może powstrzymać ją tylko niewielkie PSL, bo groźba weta prezydenckiego została oddalona.

Bronisław Komorowski okazał się kandydatem niepozbawionym wad. Jego kampania miała wpadki. Ale mimo to wygrał.

Jakim będzie prezydentem? Czy Platforma porwie się na ambitny plan naprawdy państwa? Jak oceniacie to zwycięstwo?

Komentujcie tu i na Facebooku.

Skomentuj (14)

piątek, 2 Lipca, 2010, 13:26

PIS głosowało przeciwko dębowi Bartek

|

Pamiętacie reklamówkę Jarosława Kaczyńskiego z dębem Bartek? Jeśli nie, to dla przypomnienia:

Okazało się że 5.12.2008 odbywało się w Sejmie głosowanie nad budżetem na 2009 rok. W poprawce 44 postulowano zwiększenie o 200 tys. dotacji i subwencje (rezerwaty i pomniki przyrody) na akcję ratowania dębu Bartek. Przeciwko głosowało 134 posłów PIS. Jarosław Kaczyński nie wziął udziału w głosowaniu.

PIS głosowało przeciwko dębowi Bartek, uznając że trzeba mocniej zasilić IPN. Dziś J.Kaczyński o przeszłości nie chce mówić, chwali Edwarda Gierka i pewnie poparł by raczej dąb niż lustrację.

Tutaj pełne wynik sejmowego głosowania.

Druk Sejmowy 1298-A
“… zwiększenie o kwotę 200 tys. zł, z przeznaczeniem na dotacje i subwencje w części 85/26- województwo świętokrzyskie na rezerwaty i pomniki przyrody (rozdz. 92503) na akcję “Ratowanie Dębu Bartek” mającą na celu
konserwację stanu pomnika przyrody oraz zagospodarowanie terenu wokół niego.”

A dąb jest w złym stanie. Fragment artykułu w Gazecie Wyborczej:

Od lat o pieniądze na ratowanie Bartka zabiegają władze gminy Zagnańsk, a także stowarzyszenie Bartkowe Bractwo. Fundusze są potrzebne choćby na zbudowanie takiej konstrukcji, która podeprze od dołu ciężkie konary, albo takiej, na której konary “zawisną”. Trzeba też zbudować nową ulicę, tak żeby w bezpośredniej bliskości drzewa nie przebiegała ruchliwa droga.

Przypominanie sejmowych głosowań działa więc w dwie strony.

Skomentuj (13)

piątek, 2 Lipca, 2010, 12:40

Obaj idą na całość

| | |

Idą łeb w łeb. Wynik jest zagadką. Zdecyduje niewielka grupa wyborców. Obaj walczą więc o wszystko. A im mniej czasu do ciszy wyborczej, tym ta walka jest ciekawsza.

Jarosław Kaczyński wziął bardzo ostry zakręt z Edwardem Gierkiem. Może zgubi kilku wyborców, ale może zyska więcej. Gra jest warta świeczki. Marek Jurek jest co prawda zbulwersowany, ale i tak zagłosuje na prezesa PIS. Podobnie jak skrajny, prawicowy elektorat. A kogo można zyskać? W sondażu w 2001 roku co drugi Polak uważał, że za rządów Edwarda Gierka żyło mu się lepiej niż teraz. Jeśli teraz to nie jest co drugi, to nadal jest to znaczący odsetek. Kaczyński biorąc ostry zakręt, próbuje ich złapać. Może na tym wygrać wybory. A że zrazi sobie kilku opozycjonistów? Gdy się idzie łeb w łeb, są koszty które prezes jest gotowy ponieść.

Platforma także idzie na całość. Zdjęcie wrzucone przez Agnieszkę Pomaskę uważam za kampanijny majstersztyk.

gierek

Sławomir Nowak zareklamował w internecie spot, rzekomo amatorski, ostrzegający przed poglądami J.Kaczyńskiego na in vitro. Ostrzegającego przez zatrzymywaniem przez policję ludzi, którzy poddali się zabiegowi. Film, jak na amatorską robotę, jest zbyt dobrze zrobiony.

Co jeszcze dziś się pojawi? Co J.Kaczyński powie w orędziu do narodu? Co Bronisław Komorowski powie już po orędziu konkurenta. Po takiej sobie kampanii, mamy niezły finisz.

Skomentuj (7)

piątek, 2 Lipca, 2010, 10:20

Ostatnie orędzie Jarosława Kaczyńskiego

| | |

Każda telewizyjna debata ma dwa kluczowe momenty. Otwarcie i zamknięcie. Pierwsze wrażenie i wrażenie które zostanie w widzach, gdy zgasną światła studia. Z tego efektu chce dziś skorzystać Jarosław Kaczyński.

Otwarcia mieć nie może, bo choć wstał przed 6 rano, to Bronisław Komorowski niewiele później był na budowie autostrady niedaleko Grudziądza. Otwarcie w epoce, w której tyle się dzieje w kanałach informacyjnych nic nie znaczy. Natomiast zamknięcie i to z gwarancją, że konkurent nic więcej powiedzieć nie może ze względu na ciszę wyborczą, jest bezcenne!

Znajomi pytali mnie ostatnio, dlaczego kandydaci przed II turą nie emitują reklamówek telewizyjnych. Tłumaczyłem, że limity czasu bezpłatnego są bardzo niskie. Przewidywałem, że emisja zacznie się krótko przed wyborami. I rzeczywiście – Platforma zaczęła chyba w środę.

PIS natomiast milczało. Milczało do dziś. Wieczorem około 20.00 w telewizyjnym prime time ma być wyemitowana nowa reklamówka kandydata PIS. Rekordowo długi półtoraminutowy film (standard to 30 sekund) był, według GW montowany od II telewizyjnej debaty. Być może zawiera więc jej fragmenty. Członkowie sztabu zdradzają tylko, że film zawiera podziękowanie wyborcom. Ale to oczywiste.

Czy tym filmem można wygrać wybory? Tak można. Jego treść zostanie w głowach na sobotę i niedzielę. Decydują niezdecydowani, więc taka reklamówka może zagwarantować ich poparcie. Może ściągnąć część zwolenników konkurenta.

PIS zaskoczyło Platformę. Bardzo jestem ciekaw, jak to zaskoczenie wykorzysta. Zobaczymy wieczorem.

Skomentuj (11)

czwartek, 1 Lipca, 2010, 16:13

Prokuratorska wrzutka w kampanię?

| | |

Chciałbym napisać coś więcej o decyzji prokuratury w Rzeszowie. Prokuratorzy postanowili wysłać do sądu akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu, byłemu szefowi CBA i byłemu posłowi CBA. Niestety napisanie więcej jest bardzo utrudnione.

Rzecznik prokuratury odmówiła jakiegokolwiek komentarza. Wypowiedzi odmówił także rzecznik prokuratora generalnego. Możemy więc uwierzyć, że po wielomesięcznym śledztwie tak się akurat złożyło, że kilka dni przed wyborami sprawa wybucha. Możemy uwierzyć, że to drugi już przypadek. Za pierwszym razem prokuratura postawiła zarzuty M.Kamińskiemu akurat gdy ważyła się afera hazardowa.

Platforma w tej kampanii przypomina o niebezpieczeństwach IV RP (wizyta B.Komorowskiego u H.Blidy), więc decyzja proikuratury jest bardzo na rękę Bronisławowi Komorowskiemu. Idealnie wpasowuje się w muzykę jego kampanii.

Nie piszę naturalnie, że jest tu jakaś polityczna inspiracja. Nie wiem tego. Prokuratura jest niezależna a prokurator generalny wybrany jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego. I to właściwie tyle, co można o sprawie powiedzieć.

Komentarze kandydatów:

Jarosław Kaczyński: Jeśli ktoś wierzy, że termin informacji w sprawie Mariusza Kamińskiego był przypadkowy, to gratuluję.

Skomentuj (12)