Barometr bardzo późno, ponieważ pogrążyłem się w redagowaniu bardzo ciekawego wywiadu do Wprost.
Czwartek przed pierwszą turą wyglądał według mnie tak:
Bronisław Komorowski niewiele dziś zrobił. Plus za odwiedziny na Wawelu przy grobie Lecha Kaczyńskiego. I to z udziałem kamer. Kontrowersyjne, ale dobitne. Mały plus za te podziękowania dla strażaków za ratowanie przed powodzią na Podkarpaciu. To teren PISu, a jest szansa, że opowieść o dobrym Komorowskim pójdzie w lud. W sumie jednak dzień mało ciekawy. Zamieszanie z debatą bez sensu.
Jarosław Kaczyński także miał niezbyt intensywny dzień. Ale oba wydarzenia dobrze pomyślane. W szpitalu i przed szpitalem w Tarnobrzegu. Wizyta kandydata jakoś tak zbiegła się z korzystną dla szpitala decyzją NFZ. Potem przed Fiat Auto Poland. Podjechał na konferencję fiatem Panda i zbeształ rząd za bezczynność. Zamieszanie w sprawie debaty bez sensu, ale u części wyborców Kaczyński zostawił wrażenie, że Komorowski nie chce rozmawiać o zdrowiu.
Waldemar Pawlak znów stracił dzień. Chyba że spotykanie się z mniejszością niemiecką na trzy dni przed wyborami ktoś uważa za sensowne.
Grzegorz Napieralski miał zaśpiewać. Jutro pewnie zobaczę to we wszystkich dziennikach telewizyjnych. Sondaże osiągają już 13%.












Mnie wczorajsze wypowiedzi Komorowskiego na temat Lecha Kaczyńskiego rażą. Niedawno Dorn przypominał, że w dniu wyboru śp. prezydenta obecny marszałek stwierdził „szkoda Polski”. Po incydencie w Gruzji zaś powiedział: „jaki prezydent, taki zamach”. Takich rzeczy się nie robi, nawet w sporze politycznym. Mam nadzieję, że wyborcy również dostrzegą tę obłudę.
Podziwiam Napieralskiego, ale głos na Komorowskiego.