Jarosław Kaczyński ostatecznie odrzucił zaproszenie do debaty na Facebooku. W imieniu organizatorów: Kampanii na żywo, Facebook Polska oraz gazeta.pl, wyrażam żal.
Co o tym sądzisz? Napisz na Facebooku.
Prezes PIS jest jedynym kandydatem na prezydenta, który odrzucił zaproszenie do spotkania z nami. Nie wszystkich do debaty zaprosiłem. Ale poza Jarosławem Kaczyńskim, wszyscy zaproszeni, zaproszenia przyjęli.
Od kwietnia rozmawialiśmy więc z Andrzejem Olechowskim, Grzegorzem Napieralskim, Waldemarem Pawlakiem, Januszem Korwinem- Mikke i Bronisławem Komorowskim. Zorganizowaliśmy też debatę z Joanną Kluzik Rostkowską. W czasie sześciu debat, nasi moderatorzy usunęli tylko jedno obraźliwe pytanie. Poziom merytoryczny był bardzo wysoki, a atmosfera świetna.
Jako oficjalny powód odmowy Jarosława Kaczyńskiego, szefowa jego sztabu Joanna Kluzik Rostkowska podała mi dziś „przeziębienie” w zeszłym tygodniu. Mogę to najdelikatniej nazwać „chorobą dyplomatyczną”. Sam Kaczyński powiedział: „jeżeli ktoś nie potrafi prowadzić kampanii będąc przeziębionym, to nie powinien startować w wyborach”.
Od samego początku uważałem, że Jarosław Kaczyński na debatę się nie zgodzi. Od pierwszego dnia uznawałem jednak także, że akurat on zgodzić się powinien. Gdzie bowiem może szukać, tak potrzebnych i jemu i PISowi młodych wyborców z dużych miast, jak nie na Facebooku. I w jaki inny sposób, jak nie przy pomocy gazeta.pl.
Rozmowy nie były łatwe. Sztabowcy od początku mówili, że to bardzo ciekawy pomysł, obiecywali że do niego doprowadzą. W zeszłym tygodniu od jednego z nich usłyszałem jednak, że „są trudności”, bo zorganizowanie debaty ze mną jest przez niektórych uznawane za „ukłon w stronę Platformy”. Drugi raz słyszę taki argument z PIS i drugi raz jestem nim oburzony.
Dwa, trzy lata temu jednemu ze spin doktorów PIS nie spodobał się mój materiał w Wydarzeniach. Na oficjalnej stronie partii umieszczono sondaż: „Czy uważasz, że materiał T.Machały był a. obiektywny b. nieobiektywny, bo jego mama jest w Platformie.”. Teraz ktoś wyciąga taki argument kolejny raz. I naprawdę nie widzę różnicy między tym a dziadkiem z Wermahtu. Jest to przypisywanie komuś jakiś cech, na podstawie członków jego rodziny. Ale skoro Jarosław Kaczyński uznał, że Gazeta Wyborcza jest „mutacją” Komunistycznej Partii Polski, bo rodziny jej członków w niej pracują, to co tu dodać.
Wiele przemian Jarosław Kaczyński w tej kampanii przeszedł. Ale na tą nie był gotowy. Nie był gotowy na wywiad ze mną (choć czytałbym tylko pytania internautów). I nie był gotowy, by pojawić się w siedzibie Gazety Wyborczej, gdzie organizowaliśmy debatę. Nietrafny jest argument, że Jarosław Kaczyński rozmawiał w tej kampanii z internautami, na salon24. Owszem rozmawiał, ale sam sztab (słyszałem to z pierwszej ręki i z bardzo dobrego źródła) był z tego wywiadu niezadowolony. Podobno przeszedł „zbyt cicho”. O wywiadzie Bronisława Komorowskiego na Facebooku można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że przeszedł cicho.Byliśmy tego dnia nie tylko na jedynce gazeta.pl, ale także na jedynkach wszystkich portali w Polsce. A następnego dnia fragmenty wywiadów były w chyba wszystkich gazetach.
Kandydat PIS w tej kampanii odmówił wywiadu Gazecie Wyborczej, Tok FM, Wprost, Tomaszowi Lisowi w TVP2, TVN24 i wielu innym mediom. I nie jest tak, że nie miał czasu. Dla wywiadu z Michałem Karnowskim w Trójce był gotowy przełożyć mszę w kaplicy na Wawelu przy grobie brata. I to absolutnie nie jest zarzut do Michała, którego publicystykę cenię.
Bronisław Komorowski ma znacznie krótszą listę mediów, którym odmówił. Nie zgodził się na wywiad dla Rzeczpospolitej i na spotkanie z blogerami z salon24.pl. Rzeczpospolita dziś nad tym lamentuje piórem Wojciecha Wybranowskiego. Ale od 2 miesięcy w Rzepie leży artykuł jej własnego dziennikarza o debatach kampanii na żywo na Facebooku. Redakcja nie zgodziła się artykułu wydrukować.