Prezydencka Kampania na żywo moje opinie, oceny, komentarze, filmy, relacje, rozmowy. Kalendarium kampanii, sondaże - wybory 2010. Tomasz Machała

środa, 30 Czerwca, 2010, 21:41

Barometr kampanii 30.06

| | | |

Jarosław Kaczyński – w górę
Bronisław Komorowski – w dół

“Tym razem nie pozwolimy Jarosławowi odpoczywać, ma pójść na debatę z marszu, to da mu speed” – mówili mi przed debatą sztabowcy i… pomogło. Od pierwszych sekund Kaczyński był zdecydowanie bardziej energiczny, zamaszysty w ruchach, zdecydowany, zniknęła gdzieś niedzielna senność i nijakość. Początkowo Komorowski jakoś sobie z tym radził, sięgał po gadżety – uściski rąk, dokumenty, podszczypywał szefa PiS-u “jest Pan mistrzem niezrealizowanych planów”, dobrze trafiał uspokajającymi opowieściami o skomercjalizowanym szpitalu w Płocku. Taka remisowa rozgrywka trwała do 30 minuty. Potem drugi oddech złapał Kaczyński, “Pan może i wie jak rządzić domem, ale Pan jest liberałem” to była przygrywka do kolejnych celnych uderzeń, z których najbardziej bolesna była wyliczanka projektów, pomysłów i ustaw, które odrzuciła Platforma. Komorowski nie znalazł na to dobrej odpowiedzi. Wyglądał przez kilka minut jak balonik z którego spuszczono powietrze. Tuż potem strzelił sobie w stopę przypominając “Panie prezesie, melduję wykonanie zadania”. Nie wiem czy miało to sprowokować JK, czy tak tylko wyszło, ale lodowaty wzrok prezesa i prośba by nie przypominać zmarłego brata, były mordercze. Końcówka znów była wyrównana, ale jednak wrażenie ogólne – korzystniejsze dla JK. Nie wyszedł z ram spokojnego, odmienionego tragedią, a pokazał pazur i wolę walki.
Niestety merytorycznie debata znów była tragedią, trudne pytania pozostawały bez odpowiedzi, festiwal wodolejstwa i ogólników w odpowiedzi np. na pytanie o deficyt budżetowy był nieznośny. Tu obaj kandydaci mają duży minus.
Trudno w tej chwili powiedzieć, czy to co wydarzyło się w środowy wieczór przełamie korzystny dla BK trend, ale bez wątpienia, o ile przed debatą wydawało się, że to marszałek jest coraz bliższy zwycięstwa, to po niej mam wrażenie, że końcówka kampanii będzie gorąca, bo dziś znów wszystko wydaje się możliwe

Skomentuj (12)

środa, 30 Czerwca, 2010, 21:16

Debatę wygrywa Jarosław Kaczyński

| |

Jarosław Kaczyński lepiej przygotowany. Silniejszy. Bardziej dynamiczny. Dane, cytaty. Lepsze “haki”. Lista głosowań sejmowych super. Bronisław Komorowski od dziś w defensywie.

Jest 1 do 0. Pierwsza debata się nie liczy. 2 dni przed ciszą wyborczą pamięta się tylko o ostatniej.

Co myślicie? Komentujcie na Facebooku.

A takie zdjęcie, zaraz po debacie wrzucił na Twittera Adam Bielan
kaczynski

Skomentuj (28)

środa, 30 Czerwca, 2010, 20:01

Druga debata prezydencka

| |

oswiez

Komentuj na Facebooku

21.09- Koniec debaty. Czekamy na barometr Konrada Piaseckiego

21.07- JK pyta, czy to ma być prezydentura od żyrandoli. Jest przeciwko prezydenturze żyrandoli. Chce być aktywny, chce być silny
21.06- BK podsumowuje. Zgoda buduje, współpraca i tak dalej. BK wyciąga konstytucję, którą chce przekazać na aukcję dla powodzian
21.05- Podsumowanie
21.03- BK wraca do wstrzymywania przez PIS traktatu lizbońskiego. Wyraża radość że JK chce współpracować z Unią Europejską
21.01- JK podsumowuje politykę zagraniczną. Znów chce nas wprowadzać do G20. Zarzuca władzy indolencję
21.00- wymiana zdań o Afganistan. Kasia Kolenda nie jest w stanie tego opanować.
20.58- JK przypomina, że BK popierał wejście do Afganistanu. Zarzuca BK demagogiczną grę
20.56- BK: z Afganistanu trzeba wychodzić mądrze. Nie będziemy gorliwi i nie będziemy tam stacjonować dłużej niż USA
20.55- J.Gugała pyta o Afganistan
20.53- BK rozkłada ręce w sprawie FIATa
20.53- BK bardzo nieśmiało o FIATcie i o Unii Europejskiej. Zupełnie nieprzekonująco. Odpowiada słabo
20.52- JK wchodzi jak w masło i zarzuca BK bezwolność i uległość. Punktuje w sprawie likwidacji Kupieckich Domów Towarowych. Mówi że jest za twardą obroną kapitału. Zdobywa punkt
20.50- J.Lichocka pyta o pomoc publiczną. Pyta o FIATA
20.49- JK nie jest dziś śpiący i spokojny. Jest dynamiczny, rozpędzony i naprawdę dobry
20.48- JK wyciąga śledztwo w sprawie smoleńska. Zarzuca mu zależność od Donalda Tuska
20.47- JK o polityce zagranicznej: apeluję do BK aby zmarłych pomijał w swoich wypowiedziach
20.47- BK wraca do Białorusi i próbuje przycisnąć JK
20.45- BK mówi, że nie będzie meldował wykonania zadania. Mówi, że będzie współpracował ponad podziałami partyjnymi
20.45- Kasia Kolenda pyta, jak BK będzie współpracował z rządem
20.45- Polityka zagraniczna
20.43- JK dziś dobrze przygotowany. Przypomina głosowania BK: przeciwko szklance mleka…i wylicza przeciwko czemu głosował BK. Touche!
20.42- JK: trzeba wspierać sądownictwo i przyjąć ustawę na wzór Wilczka
20.40- BK podsumowuje: trzeba wspierać rozwój gospodarki
20.39- teraz JK podchodzi do stołu BK i daje mu jakieś papierzyska
20.37- BK: nikt nie chce likwidować KRUS. Ale trzeba go poprawiać. BK dociska JK w sprawie torysów chcących likwidować dopłaty
20.35- JK: kto chce likwidować KRUS ten nie zna się na wsi, ten chce doprowadzić wieś do głodu
20.34- J.Lichocka pyta o dopłaty do rolnictwa i o KRUS
20.32- JK przypomina sukcesy swojego rządu. Prosi żeby nie wszczynać histerii w sprawie deficytu
20.30- BK bardzo ogólnie o walce z deficytem. Wciąż populistyczne wodolejstwo, tak jak w pierwszym pojedynku. Kasia Kolenda mimo licznych prób nic z niego nie wyciągnęła
20.30- BK pisze, że Marcinkiewicz przysłał mu list protestując przeciwko twierdzeniom, że to JK obniżył podatki
20.30- Kasia Kolenda pyta, jak walczyć z deficytem
20.29- JK nawet się nie spojrzał na BK w tej wymianie o płockim szpitalu. Patrzy przed siebie
20.28- BK wysyła JK do Płocka, do skomercjalizowanego przez PIS szpitala
20.27- BK popiera społeczną gospodarkę rynkową
20.26- JK mówi że państwo musi zachować władztwo w niektórych dziedzinach gospodarki. JK: prywatyzacja jest rzeczą dobrą, ale w ograniczonym zakresie
20.25- JK o prywatyzacji: nigdy nie kwestionowaliśmy, że własność prywatna musi być podstawą gospodarki
20.25- Gugała pyta: dlaczego brzydzicie się słowa prywatyzacja
20.24- II część: gospodarka
20.23- dobra wymiana zdań i coraz lepsza realizacja TVP
20.22- BK: to my podnieśliśmy pensje nauczycielom. BK przypomina że PIS nie waloryzował emerytur
20.20- JK podsumowuje: my publiczna służba zdrowia, oni prywatyzacja. My za mediami publicznymi, oni za redukcją, my za tym, oni za złą stroną mocy
20.19- JK o Wałęsie: wyciągnę rękę do każdego kto będzie się zachowywał zgodnie z zasadami kultury
20.18- JK wytyka BK mówienie nieprawdy w sprawie gazu, podwyżek dla nauczycieli. Zdaniem JK PO cały czas blefuje, cały czas gra
20.17- Kasia Kolenda dopytuje o pojednanie z Lechem Wałęsą
20.17- JK: podstawą zgody może być tylko prawda. To nie jest tak, że tylko my atakowaliśmy
20.15- BK żartobliwie przeprasza za Janusza Palikota i za bajkę o Czerwonym Kapturku
20.14- Kasia Kolenda pyta jak BK chce zbudować zgodę, skoro w Sejmie nie zbudował
20.13- JK mówi że miał “plan powrót”
20.12- BK atakuje JK, że jest mistrzem planów, ale fatalny w realizacji
20.12- BK cytuje Ludwika Dorna, że ludzie budowali domy gdzie nie powinni i dlatego dotknęła ich powódź
20.10- JK proponuje plan i budowę mieszkań. JK mówi że liberalizm się kompromituje i dodaje, że posiadanie dzieci musi stać się modne
20.08- J.Gugała pyta o wyludnianie Polski. Co robić, żeby ludzie nie wyjeżdżali
20.08- Komorowski zaczepia Kaczyńskiego: myślałem że Pan mi rękę uściśnie a Pan jakieś papiery mi daje
20.07- teraz JK mówi że państwo jest słabe a politycy nieodpowiedzialni
20.07- Kaczyński zakłada okulary! Takie jak Palikot!
20.06- Kaczyński też ma sztuczkę! Daje Komorowskiemu raport Boniego o Polsce B i C
20.05- Komorowski wstaje i wyciąga rękę do zgody. Kaczyński z wahaniem ściska rękę
20.04- Komorowski dogryza Lichockiej: pytanie starcza za wypowiedź opozycjonisty
20.03- J.Lichocka zadaje najdłuższe pytanie świata. Powołuje się na Olewników i powodzian
20.02- J.Lichocka- czy jesteście panowie zadowoleni, jak działa polskie państwo. Pytanie akurat pod Jarosława Kaczyńskiego
20.02- SPRAWY SPOŁECZNE

20.01- dziwaczne te stoliczki przy których siedzą kandydaci

Skomentuj (8)

środa, 30 Czerwca, 2010, 13:48

Coraz grubsza kiełbasa wyborcza

| |

Platforma zaprezentowała właśnie nową reklamówkę, w której do debaty staje Jarosław Kaczyński z Jarosławem Kaczyńskim. Świetnie zmontowany klip, przeznaczony do Internetu pokazuje, jak prezes PIS zmieniał zdanie w ważnych sprawach.

Problem polega na tym, że Jarosław Kaczyński nie jest jedynym kandydatem na prezydenta, który zmienił zdanie. Weźmy pod lupę Bronisława Komorowskiego i jego wyborcze obiernice.

1. 50% ulgi na przejazdy dla studentów. Komorowski zaproponował je wczoraj. W październiku 2008 roku głosował przeciwko nim w Sejmie. A od 500 dni trzyma je w zamrażarce sejmowej

2. Utrzymanie 1,95% na armię. Komorowski mówi, że to jest jego dziecko. Ale 29 stycznia Jacek Rostowski ogłosił, że będzie chciał znieść ten współczynnik. Komorowski nie protestował

3. Emerytury mundurowe – B.Komorowski ogłasza “żadnych zmian”. Ale Grzegorz Schetyna ogłosił program zmian, gdy był jeszcze wicepremierem i szefem MSWiA

4. KRUS. Komorowski mówi, że ZUS i KRUS powinny być osobnymi instytucjami. Ale w programie rządzenia Platforma zapisała kilka lat temu ich połączenie

5. Podniesienie wieku emerytalnego – patrz punkt 2

Skomentuj (6)

środa, 30 Czerwca, 2010, 08:40

Przegląd prasy w środę

| | | |

Gazety opisują przygotowania do dzisiejszej wieczornej debaty i spór jaki powstał między sztabowcami obu kandydatów. Tym razem chodzi nie o krzesło, ale o inny mebel, a mianowicie o stół. Politycy PO nie chcą zmiany scenografii zaproponowanej przez PiS, wg nich debata przy stole krępowałaby naturalne ruchy marszałka i nie pozawalałaby pokazać kandydatom dynamiki. Czegokolwiek jednak by nie dostawić, do bezpośredniej wymiany zdań między kandydatami nie dojdzie, gdyż zachowano taką samą formułę debaty.

Rzeczpospolita prezentuje ciekawy sondaż, który pokazuje jak zwykły Polak postrzega kandydatów do urzędu prezydenckiego. Komorowski wg badania jest skłonny do kompromisu, chce umocnić pozycję Polski na arenie międzynarodowej, reprezentuje interesy biznesu, sprawia wrażenie poważnego polityka, ale nie jest pewny swoich przekonań. Natomiast, jak pisze gazeta, Kaczyński jawi się jako polityk pewny swoich przekonań, patriota, który reprezentuje interesy ludzi pracy oraz będzie dbał o bezpieczeństwo i praworządność w Polsce, ale wyborcy postrzegają go też jako osobę konfliktową, mało skłonną do kompromisu.
Igor Janke w tym samym dzienniku przedstawia dwie wersje rozwoju wypadków po 4 lipca i rozważa co nas czeka, gdy prezydentem zostanie marszałek albo prezes PiS. Komorowski zapewne po jakimś czasie będzie próbował wybić się na niepodległość i wtedy czeka nas okres może nie wojny z rządem Tuska (jeśli wciąż będzie on trwał), ale znanej nam już dobrze okres „szorstkiej przyjaźni”- pisze. W przypadku wygranej Kaczyńskiego, zarówno on jak i Donald Tusk w perspektywie zbliżających się wyborów parlamentarnych pójdą na wojnę totalną, aby pokazać Polakom jak bardzo różnią się. Tusk będzie chciał reformować, a prezydent zrobi wszystko, aby pokazać jak szkodliwe te reformy będą.

W Polsce The Times na pierwszej stronie tytuł- Komorowski dzieli lewicę i analiza Michała Karnowskiego na stronie drugiej. Kto wie, czy dla Napieralskiego wczorajszy wybór nie był nawet trudniejszy niż decyzja o starcie w wyborach prezydenckich. Wtedy mierzył się ze sobą, teraz- z potężną częścią swojego politycznego, medialnego i biznesowego zaplecza- analizuje Karnowski. Dla „ żubrów lewicy” nie było dylematu, każdy jest lepszy niż Jarosław Kaczyński. Jednak Napieralski wg niego patrzy dalej: gdyby prezydentem został prezes PiS, wtedy dla SLD byłaby możliwość gry, bycia języczkiem u wagi.

Ciekawy wywiad rzecznika prasowego sztabu Jarosława Kaczyńskiego- Pawła Poncyliusza publikuje Gazeta Wyborcza. O możliwej przyszłej koalicji PiS- SLD polityki mówi: Mam duży opór estetyczny, gdy myślę o koalicji z lewicą i tego nie ukrywam. Ale przecież w Samoobronie też byli ludzie, którzy wcześniej byli w SLD, więc w kategoriach estetycznych ta bariera już dawno pękła, choć mam wyrzuty sumienia. Mówi, że teraz sztab zabiega o lewicę socjalną, a nie lewicę światopoglądową jak czyni to Bronisław Komorowski, chcący obejść Napieralskiego. Twierdzi, że skoro politycy lewicy zgadzają się z PiS co do polityki i wrażliwości społecznej, co do różnych działań społecznych czy służby zdrowia, to trudno, żeby powiedzieli: Nie z tymi panami nie rozmawiamy.

Skomentuj (1)

środa, 30 Czerwca, 2010, 08:17 Bronisław Komorowski -

Debata II – decydujące starcie. Kandydat w Warszawie, kampanię w Polsce prowadzi jego żona

środa, 30 Czerwca, 2010, 08:16 Jarosław Kaczyński -

Przygotowuje się do debaty. Pierwszą przegrał, dziś chce wypaść lepiej

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 22:57

Barometr kampanii 29.06

Każda kampania ma w sobie coś z wielkiej zabawy w świętego Mikołaja. Ale ta zaczyna bić rekordy. Kandydaci sięgają po coraz bardziej czytelne zabiegi, obiecują coraz więcej i coraz mniej realnie. W tle toczy się kolejna psychologiczna rozgrywka o środową debatę – zaczynam podejrzewać, że Platforma, po niedzielnym sukcesie, ma ochotę z niej zrejterować. Powoli cichnie batalia o dopłaty, każda ze stron ma w niej coś na sumieniu, więc żadna nie prze do dogrywki sądowej.

Bronisław Komorowski – dla mnie w dół, ale może to subiektywne

Od paru dni słyszałem o pomyśle sięgnięcia po Barbarę Blidę w tej kampanii. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale jednak…. Moje, i może tylko moje, wyczulenie, nie pozwala bić braw, gdy kandydat sięga po takie zagrywki jak spotkanie z mężem posłanki SLD. Spotkanie, co skrupulatnie podkreślano, ogłoszone “prywatnym”, które jednak za prywatne, na cztery dni przed wyborami, ciężko uznać. Gdyby z p. Blidą spotkał się prywatnie któryś z liderów lewicy, polityków, którzy dobrze znali jego żonę i jego – można by przy dużej dozie dobrej woli uznać, że nic w tym nadzwyczajnego, gdy robi to polityk Platformy na kilometry pachnie to czymś, co liderzy PO piętnują w tej kampanii – czyli sięganiem po tragedię w celach wyborczych. Mniejszy kaliber, ale też, co najmniej dyskusyjny, to obiecywanie studentom powrotu 50 procentowych zniżek kolejowych. Tak nagle? Po tym gdy przed dwoma laty odrzucono dokładnie ten sam pomysł PiS? W apogeum kłopotów budżetowych? Albo ktoś składa obietnice bez pokrycia, albo w ramach akcji “wszystkie ręce na pokład” minister finansów postanowił pomóc kandydatowi. Każda z tych alternatyw wygląda ponuro…. I choć może marszałek uciuła dzięki temu parę punktów, to ja zgłaszam swoje wotum separatum od takich pomysłów

Jarosław Kaczyński – w dół

“Jarosław przegrał debatę i jakoś siadł w nas entuzjazm” – powiedział mi dziś jeden ze sztabowców Kaczyńskiego. I rzeczywiście w PiSie jakoś mniej entuzjazmu i wiary w zwycięstwo. Sztab w defensywie, pozwala sobie narzucać tematy dyskusji i broni się przed zarzutami. Głównym pomysł dzisiejszego dnia, to powrót do idei Igrzysk Olimpijskich w Polsce. Patrząc jak męczymy się z Euro trudno uznać to za pomysł szczególnie nośny. I jakoś nie chce mi się wierzyć, by wyborcy pokochali prezesa PiS akurat za to, że chce budować kolejne stadiony, tory czy hale.

Skomentuj (2)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 22:38

Grzegorz Napieralski: głosujcie jak chcecie

| | | | |

Decyzja SLD by nie popierać personalnie żadnego z kandydatów dużo mówi o Grzegorzu Napieralskim i o nowej lewicy. Ważniejsza jest dla niej polityczna kalkulacja, niż ideowa deklaracja. Ważniejsza jest nadzieja na V RP z symboliczną i historyczną koalicją PIS – SLD, niż zła pamięć o próbach budowy IV RP przez PIS. Cynizm jest w polityce absolutnie niezbędny. Ale Grzegorz Napieralski w gotowości pójścia do władzy z każdym i na każdych warunkach, przypomina nieco Jarosława Kaczyńskiego. Wprost pisał zresztą ostatnio, że prezes PIS jest wzorem przewodniczącego SLD.

Grzegorzowi Napieralskiemu dziś opłaca się zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Może mieć wtedy nadzieję na ostry konflikt głowy państwa z Donaldem Tuskiem. Dla SLD wymarzona sytuacja, by pokazać się jako trzeci.
Poparcie Bronisława Komorowskiego miałoby też tę wadę, że zmniejszyłoby (troszkę) koalicyjną zdolność lewicy. A tak można sobie spokojnie wyborazić zarówno koalicję PO- SLD, jak i PIS- SLD. W wywiadzie dla Onetu Joanna Kluzik Rostkowska mówi dziś:

Czy pani wyobraża sobie koalicje PiS z SLD?
- Ja tak, ale nie sądzę, żeby większość mojego klubu te opinię podzielała.

W wyborach prezydenckich zostało dwóch prawicowych kandydatów. Mimo to od początku wydawało mi się oczywiste, który jest bliżej lewicy. I gdy chodzi o gospodarkę i gdy chodzi o sprawy społeczne.

W gospodarce PIS wprowadziło becikowe dla wszystkich, także najbogatszych. Obniżyło podatki wszystkim, ale biedniejszym 1% a bogatszym nawet 8%. Zlikwidowało podatek spadkowy. Jacek Żakowski dużo pisał o tym ostatnio. Jarosław Kaczyński choć w kampanii zachowuje się jak populistyczny socjalista, w rządach zachowywał się trochę jak amerykański republikanin, którego bazą jest przede wszystkim upper middle class.

Gdy chodzi o sprawy światopoglądowe, to trudno znaleźć mi jakieś punkty styczne SLD i PIS. Stosunek do kościoła? In vitro? Związków partnerskich? Aborcji? Religii w szkołach? Krzyży w szkołach? Można wyliczać długo.

I wreszcie podejście do państwa. Z jednej strony mamy “Polska jest najważniejsza”. Z drugiej hasło lewicy, że najważniejsza jest osobista wolność. Z jednej strony mamy prawicowe przekonanie o potrzebie budowania silnego państwa, w którym ręcznie będzie się decydowało nawet o lokalizacji peronu we Włoszczowej. Z drugiej strony mamy zupełnie odmienną wizję państwa lewicowego. Z jednej strony mamy przekonanie, że obywatel musi ustąpić państwu. Z drugiej wiarę, że obywatel jest państwem.

Mamy wreszcie doświadczenia z praktyczną realizacją – IV RP szukała tajnych kont polityków lewicy, wysłała ABW do Barbary Blidy na podstawie bardzo marnych dowodów. I agenta Tomka na poszukiwania majątku Kwaśniewskich, zakończone kompromitacją CBA.

Koalicji takich żywiołów bym sobie nie wyobrażał. Ale dzisiejsza decyzja Grzegorza Napieralskiego sprawia, że ślub wody z ogniem, staje się za rok jak najbardziej możliwy.

Skomentuj (6)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 18:36

Bronisław Komorowski w Zagłębiu

| |

Piszę “w Zagłębiu”, bo tylko raz, w rozmowie z zupełnie przypadkowych przechodniem użyłem w Dąbrowie Górniczej słowa “Śląsk” i dostałem po uszach. Ma to dla mieszkańców Dąbrowy i Sosnowca wielkie znaczenie. I Bronisław Komorowski tego pilnował.

Przyjechał by zawalczyć o zupełnie wyjątkowy rejon. Przedwojenne socjalistyczne tradycje sprawiają, że Zagłębie wciąż chętnie głosuje na lewicę. Grzegorz Napieralski zdobył tu 22% głosów. Więcej niż w rodzinnym Szczecinie. Jest to więc obszar dosłownie i symbolicznie kluczowy dla sukcesu Bronisława Komorowskiego w wyborach.

Kandydat Platformy mówił do wyborców lewicy wprost: Ludzi lewicy nie można wykluczać z polskiego patriotyzmu, co czynił mój konkurent. Apelował też do nich symbolicznie, czemu służyło spotkanie z Henrykiem Blidą.

I do tego spotkania mam swoje zastrzeżenia. Nie jest prawdą, że było prywatne, bo dziennikarze stali nie tylko przed domem, ale zostani także wpuszczeni na podwórko, by sfilmować wejście kandydata Platformy. Odbył się filmowany przez wszystkich hand shake przed wejściem, to samo plus podziękowanie po wyjściu. Henryk i Jacek Blida wypowiedzieli się i poparli B.Komorowskiego. A jedna ekipa (TVN) mogła nawet wejść do domu Blidów i zrobić zdjęcia w trakcie rozmowy.

Platforma wiele energii poświęciła na krytykowanie PIS za “wykorzystywanie” tragedii smoleńskiej w kampanii. Powinna być więc szczególnie wrażliwa w działaniach, które mogą narazić ją na taki sam zarzut. Nie pamiętam żadnych spotkań B.Komorowskiego z Henrykiem Blidą w ostatnich miesiącach (latach?). Kontekst spotkania 3 dni przed ciszą wyborczą jest oczywisty. Zwłaszcza w połączeniu z kampanią kandydata Platformy w ostatnich kilkunastu dniach. Ile to razy B.Komorowski wypominał śmierć Barbary Blidy? Ile razy przywoływał jej nazwisko?Najmocniej zabrzmiało to w debacie czterech w TVP, ale były też inne przypadki.

Spotkanie z Henrykiem Blidą z punktu widzenia kampanii jest skutecznym i dobrym ruchem. Ale są też inne punkty widzenia, według których jest to ruch cyniczny i nieelegancki.

Skomentuj (6)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 12:04

Jarosław Kaczyński odmawia debaty na Facebooku

| | |

Jarosław Kaczyński ostatecznie odrzucił zaproszenie do debaty na Facebooku. W imieniu organizatorów: Kampanii na żywo, Facebook Polska oraz gazeta.pl, wyrażam żal.

Co o tym sądzisz? Napisz na Facebooku.

Prezes PIS jest jedynym kandydatem na prezydenta, który odrzucił zaproszenie do spotkania z nami. Nie wszystkich do debaty zaprosiłem. Ale poza Jarosławem Kaczyńskim, wszyscy zaproszeni, zaproszenia przyjęli.

Od kwietnia rozmawialiśmy więc z Andrzejem Olechowskim, Grzegorzem Napieralskim, Waldemarem Pawlakiem, Januszem Korwinem- Mikke i Bronisławem Komorowskim. Zorganizowaliśmy też debatę z Joanną Kluzik Rostkowską. W czasie sześciu debat, nasi moderatorzy usunęli tylko jedno obraźliwe pytanie. Poziom merytoryczny był bardzo wysoki, a atmosfera świetna.

Jako oficjalny powód odmowy Jarosława Kaczyńskiego, szefowa jego sztabu Joanna Kluzik Rostkowska podała mi dziś “przeziębienie” w zeszłym tygodniu. Mogę to najdelikatniej nazwać “chorobą dyplomatyczną”. Sam Kaczyński powiedział: “jeżeli ktoś nie potrafi prowadzić kampanii będąc przeziębionym, to nie powinien startować w wyborach”.

Od samego początku uważałem, że Jarosław Kaczyński na debatę się nie zgodzi. Od pierwszego dnia uznawałem jednak także, że akurat on zgodzić się powinien. Gdzie bowiem może szukać, tak potrzebnych i jemu i PISowi młodych wyborców z dużych miast, jak nie na Facebooku. I w jaki inny sposób, jak nie przy pomocy gazeta.pl.

Rozmowy nie były łatwe. Sztabowcy od początku mówili, że to bardzo ciekawy pomysł, obiecywali że do niego doprowadzą. W zeszłym tygodniu od jednego z nich usłyszałem jednak, że “są trudności”, bo zorganizowanie debaty ze mną jest przez niektórych uznawane za “ukłon w stronę Platformy”. Drugi raz słyszę taki argument z PIS i drugi raz jestem nim oburzony.

Dwa, trzy lata temu jednemu ze spin doktorów PIS nie spodobał się mój materiał w Wydarzeniach. Na oficjalnej stronie partii umieszczono sondaż: “Czy uważasz, że materiał T.Machały był a. obiektywny b. nieobiektywny, bo jego mama jest w Platformie.”. Teraz ktoś wyciąga taki argument kolejny raz. I naprawdę nie widzę różnicy między tym a dziadkiem z Wermahtu. Jest to przypisywanie komuś jakiś cech, na podstawie członków jego rodziny. Ale skoro Jarosław Kaczyński uznał, że Gazeta Wyborcza jest “mutacją” Komunistycznej Partii Polski, bo rodziny jej członków w niej pracują, to co tu dodać.

Wiele przemian Jarosław Kaczyński w tej kampanii przeszedł. Ale na tą nie był gotowy. Nie był gotowy na wywiad ze mną (choć czytałbym tylko pytania internautów). I nie był gotowy, by pojawić się w siedzibie Gazety Wyborczej, gdzie organizowaliśmy debatę. Nietrafny jest argument, że Jarosław Kaczyński rozmawiał w tej kampanii z internautami, na salon24. Owszem rozmawiał, ale sam sztab (słyszałem to z pierwszej ręki i z bardzo dobrego źródła) był z tego wywiadu niezadowolony. Podobno przeszedł “zbyt cicho”. O wywiadzie Bronisława Komorowskiego na Facebooku można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że przeszedł cicho.Byliśmy tego dnia nie tylko na jedynce gazeta.pl, ale także na jedynkach wszystkich portali w Polsce. A następnego dnia fragmenty wywiadów były w chyba wszystkich gazetach.

Kandydat PIS w tej kampanii odmówił wywiadu Gazecie Wyborczej, Tok FM, Wprost, Tomaszowi Lisowi w TVP2, TVN24 i wielu innym mediom. I nie jest tak, że nie miał czasu. Dla wywiadu z Michałem Karnowskim w Trójce był gotowy przełożyć mszę w kaplicy na Wawelu przy grobie brata. I to absolutnie nie jest zarzut do Michała, którego publicystykę cenię.

Bronisław Komorowski ma znacznie krótszą listę mediów, którym odmówił. Nie zgodził się na wywiad dla Rzeczpospolitej i na spotkanie z blogerami z salon24.pl. Rzeczpospolita dziś nad tym lamentuje piórem Wojciecha Wybranowskiego. Ale od 2 miesięcy w Rzepie leży artykuł jej własnego dziennikarza o debatach kampanii na żywo na Facebooku. Redakcja nie zgodziła się artykułu wydrukować.

Skomentuj (18)

wtorek, 29 Czerwca, 2010, 11:14

Jak wybrać miejsce na wiec wyborczy

|

Kandydaci kierują się wieloma kryteriami decydując o wyborze miejsc wieców i innych spotkań z wyborcami. I nigdy nie jest to decyzja przypadkowa. Czas jest zbyt ograniczony, potencjalnych miejsc zbyt dużo. Za każdą decyzją stoi zwykle staranny namysł sztabu. Oto moja prywatna klasyfikacja:

Punkty obowiązkowe – Grzegorz Napieralski ogłosił przed rozpoczęciem kampanii, że odwiedzi każde z 16 województw. Są miejsca (zazwyczaj duże miasta), bez wizyty w których trudno wyobrazić sobie kampanię. Warszawa, Gdańsk, Kraków – i Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski już w nich w tej kampanii byli.

Punkty sentymentalne – w każdej kampanii można spodziewać się, że Jarosław Kaczyński odwiedzi Wysokie Mazowieckie, czy Zakopane. Punkty sentymentalne to miejsca albo jakoś osobiście związane z życiem kandydata (Oborniki Śląskie dla Bronisława Komorowskiego), albo takie, gdzie dostaje on zawsze najwyższe poparcie. Kandydat lewicy musi być w każdych wyborach w Łodzi. Kandydat Platformy musi być w Trójmieście. Kandydat PIS nie może nie odwiedzić Krosna, czy Rzeszowa

Atak na połowę rywala – Bronisław Komorowski jest dziś w Sosnowcu. Chyba nigdzie w Polsce lewica nie dostaje takiego poparcia (G.Napieralski ponad 22%) niż w Zagłębiu. Kandydat Platformy będąc tu, chce odbić głosy SLD. Podobny cel miała niedawna wizyta Jarosława Kaczyńskiego w Szczecinie, mieście Grzegorza Napieralskiego. Podczas ataku na połowie rywala padają zazwyczaj deklaracje napisane specjalnie do tego niewielkiego, lokalnego elektoratu. Albo przez wąski elektorat uogólniane na konkretnych wyborców, na przykład lewicowych.

Akcja: reakcja – w czasie gdy konkurent atakuje prywatyzacją szpitali, dobrze jest pojechać do jakiegoś szpitala, odwiedzić go i wygłosić płomienną obronę swojego stanowiska. Wybór takiego szpitala ma olbrzymie znaczenie. Bronisławowi Komorowskiemu udało się znaleźć taki (w Płocku), który skomercjalizował prezydent miasta z PIS, a pacjenci są zadowoleni. To był celny strzał. W tym tygodniu w podobnej sytuacji jest Jarosław Kaczyński. Po tym, gdy konkurent zarzucił mu chęć zlikwidowania dopłat dla rolników, kandydat PIS spotyka się dziś w Warszawie z organizacjami rolniczymi.

Tło – miejsce nie ma znaczenia. Chodzi wyłącznie o dobre tło. Do tej kategorii należy większość konferencji organizowanych przez placówkami służby zdrowia (Komorowski, Kaczyński, Jurek, Napieralski). Mieszci się tu konferencja Jarosława Kaczyńskiego przed szybem do poszukiwania gazu łupkowego. Kandydaci spotykali się też w albo przed szkołam, by mówić o edukacji. Dobre tło jest warte pokonania kilkuset kilometrów.Przecież tą samą konferencję można zorganizować w Warszawie. W czasach radia i gazet tak by robiono. W czasach telewizji nie można

Akcja ratunkowa – w 2005 roku sztab Lecha Kaczyńskiego znalazł się w trudnej sytuacji. Słowa Jacka Kurskiego o dziadku z Wermahtu dawały i szansę i zagrożenie. Szansą było że “ciemny lud to kupi” i coś do konkurenta się przykleji. Ale było też zagrożenie bycia uznanym za kandydata ksenofobicznego. Wtedy Lech Kaczyński pojechał właśnie na Śląsk gdzie pojęcie “małych ojczyzn” ma szczególne znaczenie a przeszłość narodowościowa znacznie bardziej złożona niż na Mazowszu na przykład. Lech Kaczyński zapewniał wtedy, podczas otwartego spotkania, że jego Polska będzie Polską wszystkich obywateli. Mówił, że wyobraża sobie kraj otwarty i wrażliwy. Ta akcja ratunkowa, połączona z wyrzuceniem z PIS (na kilka tygodni) Jacka Kurskiego, przyniosła skutek.

Skomentuj (1)