W niedzielę nie było wiadomo, czy w ogóle pojedzie. W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że zapewne pojedzie. We wtorek wiemy, że nie tylko pojedzie, ale że w jednym samolocie z Wojciechem Jaruzelskim. I nagle wszystko, co sądziliśmy o Lechu Kaczyńskim musimy zakwestionować. Bo jest zdolny do przekraczania historycznych granic, bo jest ponad to, bo nie jest antyrosyjski, jak go malują. Czy naprawdę?
A obchody ’68 roku bez Adama Michnika? A odznaczenia dla NZS?
Okazuje się, że nic tak nie zmienia polityka jak kampania wyborcza. Problem w tym, że po wygranej wraca zwykle do poprzedniej skóry.
21 września 2005 roku, przed II turą wyborów, Lech Kaczyński opublikował w Fakcie artykuł, którego fragmenty poniżej. Czy przez następne lata był takim prezydentem, jakim sugerował, że będzie w tym tekście? To pytanie zadaję sobie dziś, słuchając o planowanej podróży do Moskwy.
Mam ofertę dla lewicy – Lech Kaczyński
Oczywiście zawsze miałem negatywny stosunek do PRL jako systemu i aparatu władzy. Nie mógłbym jednak nienawidzić kraju, w którym 40 lat żyłem, pracowałem i bywałem bardzo szczęśliwy. Negując cały ustrój, nie mogę zapominać o wielu jaśniejszych punktach. W pewnych okresach kwitła kultura – nie wiadomo, czy z powodu, czy pomimo represyjnego ustroju. Na polskie filmy chodziło się z przyjemnością i fascynacją. Polski teatr miał w latach 60. swój wspaniały okres. (…)
Socjalizm, co wynikało z jego natury, przyniósł też szybsze równouprawnienie kobiet w sferze prawa rodzinnego. Na Zachodzie aż do lat 70. kodeks cywilny podporządkowywał żonę mężowi. Socjalizm pozbył się tego, i słusznie, 30 lat wcześniej. (…)
Krytyczna opinia o tamtym ustroju nie przekłada się jednak na brak oferty z mojej strony dla wyborców lewicy. Tak jak oni jestem absolutnym zwolennikiem równouprawnienia kobiet: nie może być w żadnej sferze dyskryminacji ze względu na płeć. Zgadzam się ze środowiskiem feministek, że przemoc w rodzinie jest realnym i przez wielu lekceważonym problemem.
Mimo dystansu, jaki mam do przekonań i działalności minister Magdaleny Środy, zgadzam się z jej walką z uprzedmiotowieniem kobiet w reklamie.
Wbrew opiniom przeciwników nie ma we mnie nienawiści do mniejszości seksualnych. (…) Pomysły, by homoseksualistom zamykać dostęp do niektórych zawodów, np. nauczycieli, są mi zupełnie obce. Dostęp będę zamykał co najwyżej przestępcom, pedofilom, niezależnie od ich orientacji seksualnej.