25 minut w „Tomasz Lis na żywo” Jerzy Szmajdziński wykorzystał lepiej niż Andrzej Olechowski tydzień temu. Kandydat SLD na prezydenta pokazał się przede wszystkim jako człowiek zdecydowany. Sprawiał wrażenie, że wie czego chce. Niby proste ale tydzień temu Andrzej Olechowski nie miał dość determinacji by zapowiedzieć nawet zrezygnowanie z licznych rad nadzorczych (tutaj pełna lista)
Szmajdziński tymczasem mówi: żona wie, że będę rzadkim gościem w domu. Od 9 stycznia ruszam w Polskę. Do Wielkiej Nocy objadę 16 dużych spotkań regionalnych i wiele mniejszych. „Jadę po pełną pulę, wykonam całą pracę do ostatniego przecinka”- mówi Szmajdziński, zapowiadając walkę do mety a nie jakieś prawybory na lewicy. Andrzej Olechowski nie sprawiał wrażenia nawet w połowie tak zdeterminowanego. I nie chodzi o słowa (Olechowski mówił przecież, że bardzo mu się chce). Chodzi o to wrażenie. Kandydat SLD robi lepsze.
Gdy chodzi o program, to i Olechowski i Szmajdziński mają podobny. Dziś to przede wszystkim „Przyjazna Prezydentura”. Obaj uważają, że Polacy chcą przede wszystkim zmiany stylu rządzenia. I za tym stwierdzeniem idą obietnice wielkiej przemiany stylu uprawiania polityki.
Szmajdziński, w przeciwieństwie do Olechowskiego nie próbuje nas przekonać, że jest kimś innym niż jest. Andrzej Olechowski, jak to mówi Tomasz Nałęcz, „łasi się do lewicy kilkoma hasłami”. W przypadku Jerzego Szmajdzińskiego wszystko jest jasne. Prawica (PIS) obniżyła podatki. Lewica (Szmajdziński) chce je podnosić. „Będziemy zmuszeni wrócić do 40% dla najlepiej zarabiających”- mówi kandydat SLD. Poparł też racjonalizację wydatków socjalnych (bez konkretów), wydłużenie okresu służby żołnierzy do 20 lat (z 15stu). Co do KRUSu to cała reforma Szmajdzińskiego sprowadza się do wykluczenia nie-rolników. To żadna reforma, bo to nierealne. Chyba, że SLD wyśle inspektorów na działeczki taksówkarzy. A nawet gdyby się udało, oszczędności na dotacji do KRUS z tego akurat będą niewielkie.
Jerzy Szmajdziński poparł rejestrację związków partnerskich ale bez prawa do adopcji dzieci. Wspomniał o pewnych wychowawczych powodach dla których osoby tej samej płci nie powinny wychowywać dziecka. Czuję, że za to dostanie mu się od tych środowisk.
Kandydat SLD rusza w Polskę. Ma go być teraz tak dużo, że, jak mówi „przekroczy masę krytyczną” i w kolejnych miesiącach zdobyte teraz poparcie utrzyma się.
I jeszcze wyniki sondażu u Lisa. 85% wysyłających SMSy uznało, że J. Szmajdziński „może” zostać prezydentem. W sumie racjonalne. Pewnie, że teoretycznie „może”. A czy zostanie, to inna historia.





