Zanim Andrzej Olechowski ogłosił start w wyborach, mówiło się, że będzie kandydatem, który weźmie głosy lewicy. To miał być elektorat Włodzimierza Cimoszewicza. Elektorat centrolewicowy. Co zresztą sam Olechowski sugerował, pracując przez kilka miesięcy nad programem Stronnictwa Demokratycznego. Zapowiedział wtedy poparcie dla Karty Praw Podstawowych. Zapowiedział wprowadzenie instytucji „przybrania” partnera tej samej płci. Poparł parytety dla kobiet.
Im głębiej wchodzimy w kampanię wyborczą, tym inaczej to wszystko wygląda. Po kilku pierwszych wywiadach Andrzeja Olechowskiego, mam problem z określeniem, do kogo adresuje swój przekaz.
Gdy chodzi o gospodarkę Andrzej Olechowski nie mówi na razie wiele. Trudno jednak uwierzyć, by w przyszłości przedstawił program socjaldemokratyczny. Nie byłby wiarygodny w tej roli. Na swoim profilu na Facebooku chce dyskutować między innymi o podatku liniowym. To raczej nie jest przypadkowy wybór. Kandydat rzucając temat do dyskusji opowiada się ZA czymś. Mógł przecież wrzucić temat „stawka 50% dla najbogatszych”. Olechowski poparł już też zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. SLD (i partia i elektorat) są zrównaniu przeciwni. Przynajmniej w krótkiej perspektywie. Zakładam się, że im więcej będziemy się dowiadywać o poglądach kandydata Olechowskiego, tym mniej socjaldemokratyczne będą się one okazywać. Wystarczy prześledzić jego wypowiedzi jako ministra finansów, działacza BBWR, Ruchu Stu i kandydata na prezydenta w 2000 roku.
Mimo propozycji „przybrania osób tej samej płci” Andrzej Olechowski nie jest wiarygodny także jako lewak w sferze wartości. Jest przeciwko refundacji zabiegów in vitro (60% polaków popiera refundację). Olechowski jest przeciwko refundacji środków antykoncepcyjnych (58% polaków popiera refundację). Olechowski zapowiedział też, że zawetowałby ewentualną liberalizację ustawy antyaborcyjnej, dopuszczającą aborcję z powodów ekonomicznych.
W tych wartościach nie ma żadnego „haczyka” dla elektoratu lewicowego. Ani tego młodego, ani tego z PRLowskim sentymentem (Olechowski jest przeciw likwidacji IPN, za weryfikacją „wyłudzonych” rent”). Olechowski nie ma twardego lewicowego stanowiska w żadnej ważnej dla wyborców lewicy sprawie. Parytety poparli już Lech Kaczyński i Donald Tusk. Poparcie Olechowskiego nie jest niczym szczególnym i punktów mu nie przyniesie.
Zastanawiam się, na czym Andrzej Olechowski chce w tej kampanii pojechać. Polacy stają się bardziej prawicowi. Czy jednak Andrzej Olechowski jest w stanie zaspokoić popyt na takie poglądy? Na oczekiwanie walki z przestępczością, walki z korupcją. Na rosnące poparcie dla lustracji? Wątpię i to nie tylko, gdy chodzi o ten ostatni temat.
Na razie kandydat akcentuje pragnienie budowania lepszej polityki. Polityki bez tak ostrego sporu. Polityki bardziej niż dziś merytorycznej. To czyni go kandydatem wszystkich. Może się jednak okazać, że i wszystkich i nikogo.